Pozycja materiału w rankingach:
Fascynacja wielu naszych (nie mylić z DO!) dziennikarzy osiągnięciami uczonych amerykańskich, skutkuje w prasie doniesieniami o wiekopomnych odkryciach, które lud ciemny nad Wisłą powinien niezwłocznie poznać.
Zobacz także:
Artykuły
(682)
Galerie
(88)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Stefania Najsarek 18.12.2009 14:48
I jak tu się z nie zgodzić z Autorką? - ma Kobieta rację! :)
Nie poddając się badaniom, unikniemy ryzyka narażenia się na chorobę nowotworową,
przykrości, jakie mogą nas spotkać we wspomnianej przez p.Ewę "tubie"
i zaoszczędzimy pieniądze NFZ. Czysty zysk :))
Jadwiga Kowalczyk 17.12.2009 15:03
Ewo - dzisiaj Q...a jest dzień bez przekleństw, ale jak sie w człowieku Q...a nazbiera, to Q...a ulzyc sobie musi. No! :)
Ewa Łazowska 17.12.2009 09:54
Jakiś czas temu lek. reumatolog skierowała mnie do bardzo wyspecjalizowanego, szpitalnego laboratorium w celu potwierdzenia, lub wykluczenia pewnej rzadkiej choroby reumatologicznej. Do wykonania badań pobrano mi dość sporo krwi. Gdy zgłosiłam się po odbiór wyników - okazało się, że badanie nie zostało wykonane, ponieważ zabrakło funduszów (była to połowa czerwca). Moja cenna krew powędrowała do zlewu. Kierowniczka laboratorium poradziła mi bym badania wykonała prywatnie, a w ramach "rekompensaty" zaproponowała mi... surowicę. Odmówiono mi także podania na moim skierowaniu przyczyn na piśmie - z jakiego powodu badanie krwi nie zostało wykonane, komentując: - Nie wygląda pani na osobę chorą. Odwołałam się do rzecznika praw pacjenta przy łódzkim NFZ. Rzecznik skierował moją skargę do dyrekcji rzeczonego szpitala. Odpowiedz dyrektora (na piśmie) w największym skrócie brzmiała tak: Pacjenci są zadowoleni z naszych usług. Badanie krwi oczywiście wykonałam prywatnie, ale już nie w tym szpitalu. Dodam, że kierowniczka laboratorium miała poniekąd rację. Moją skomplikowaną chorobę wymyśliła sobie lekarz reumatolog - ponieważ nie zgodziłam się na wpuszczenie do gabinetu poza kolejką przedstawicieli firm farmaceutycznych. Pani Jadziu! Proszę mi wybaczyć zbyt obszerne komentowanie Pani artykułu. Tak mnie coś od rana naszło. Pozdrawiam!
Urszula Michałowska 17.12.2009 08:35
W erze tak niesamowitego rozwoju techniki można też przeczytać:
"Diagnostyka irysowa", "leczenie sugestią", "ziołami wyleczę", "leczę wszelkiedolegliwości masażem erotycznym", to może wystarczy
Alicja Pływaczyk 17.12.2009 03:20
5* :)
Do jakże skrajnego wnioskowania doprowadza rozwój techniki medycznej?
"Lekarz leczy, natura uzdrawia."
/Hipokrates - prekursor współczesnej medycyny z czasów Antyku/
"Lekarz leczy chorobę, a zabija pacjenta."
/Francis Bacon - filozof epoki Odrodzenia/
"System chroni nas bowiem skutecznie przed wszelkim nadużyciem aparatury wykrywającej chorobę: kolejki do okienek, w których można zaklepać sobie miejsce w kolejce do szkodliwego aparatu, chorych najbardziej upartych naraża na szkodliwe badanie; tymczasem każdy normalny, lecz mniej cierpliwy obywatel, podejrzewający u siebie chorobę, zdiagnozowany zostaje niejako automatycznie siłami natury: jak umrze, to znaczy że był chory."
/Jadzia :) - obywatelka czasów współczesnych ;) )
Urszula Michałowska 16.12.2009 22:59
W tym kraju jeszcze czegoś trzeba, a mianowicie przymrużenia oka policjanta gdy sie dowie, że lekarzwi ktoś manto sprawił. Rok temu, moja mama była pacjentką w chojnickim szpitalu i gdy się pojawił problem z sercem lekarz powiedzial: o, nie ma sensu leczyc serca jak i tak ma raka płuc. Po kilku dniach zmarła na zawał.
Autor usunął profil 16.12.2009 19:15
Kochani:) dodam jeszcze, że w dzisiejszych czasach, naprawdę trzeba mieć zdrowie i niezłą kasę, żeby się w tym kraju leczyć.
BARBARA Romer Kukulska 16.12.2009 17:11
Hehehe. dobre., śmichy chichy, na wesoło, a fakt faktem, że koszty diagnozy wzrosły horrendalnie.. Wszystkie ostatnie wynalazki są pierońsko kosztowne. A wykorz‹stuje się je przy byle badaniach i diagnozie.
Co mnie zdziwiło ostatnio, to że chirurg zrezygnował z artroskopii zerwanego ścięgna krzyżowego. Co jeszcze dwa lata temu było nagminne , teraz okazuje sie niekoniecznym zabiegiem. Czyżby lekarze mieli premię od kas ubezpieczeniowych ?