Facebook Google+ Twitter

Zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej prowokacją rosyjską?

Kim jest bloger Anton Sizych oraz dziennikarka Tatiana Karacuba? Rosyjskimi prowokatorami czy może osobami, które wiedzą więcej niż się nam wydaje?

 / Fot. .Anton Sizych oraz Tatiana Karacuba, podająca się za dziennikarkę, byli w ostatnich 2 tygodniach bohaterami pierwszych stron gazet oraz portali informacyjnych. Trafili tam po publikacji drastycznych zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej.

Zdjęcia zablokowane w Polsce, dzięki działaniom naszych władz, zostały opublikowane w pierwszej połowie września. 28 września ABW poinformowało o zaistnieniu tej publikacji. Już kilka dni później szef ABW zgłosił w tej sprawie wątpliwości do swojego odpowiednika w FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa).

Zdjęcia po analizie okazały się fotografiami, przedstawiającymi ofiary katastrofy pod Smoleńskiem, m. in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i zostały wykonane w kostnicy zorganizowanej przy lotnisku oraz w miejscu przechowywania trumien z ciałami ofiar. Reakcja polska była bez wątpienia słuszna lecz nie natychmiastowa, a wręcz mocno spóźniona.

Prokurator Generalny Andrzej Seremet wysłał pismo do szefa komitetu Śledczego A.Bastrykina ws. drastycznych zdjęć. Rosyjski komitet zaprzeczył jakoby zdjęcia pochodziły z jego zasobów. Odpowiedź Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie była w podobnym tonie. Prokuratorzy również stwierdzili, że zdjęcia nie pochodzą od strony polskiej.

Kto zatem jest rzeczywistym ich autorem? Tej informacji nie udało się ustalić. Polscy politycy zapytani wprost o kwestie zdjęć, zgodnie twierdzili, że wszystko wskazuje na to, że jest to wrzutka, którejś z rosyjskich specsłużb. Już od kilku dni po Warszawie krąży plotka, że rosyjski bloger kilka lat wcześniej pełnił funkcję pracownika administracyjnego w jednej z delegatur FSB w Nowoałtajsku. Pytani o to przedstawiciele polskich służb specjalnych postanowili nie komentować sprawy, jednak jak udało mi się ustalić nieoficjalnie, zdecydowanie bardziej interesująca jest dla nich Tatiana Karacuba.

Otóż ta podająca się za dziennikarkę oraz dr psychologii kobieta, ma za sobą specjalistyczne studia na wydziale bezpieczeństwa w Akademii Służby Państwowej przy prezydencie Rosji oraz pracowała w strukturach ONZ w Nowym Jorku i Genewie. Biorąc pod uwagę, że pracę tę wykonywała z ramienia administracji rosyjskiej w tak ważnej instytucji, oznacza, że nie mogła być obojętna służbom rosyjskim. Niektórzy pytani przeze mnie oficerowie twierdzili nawet, że być może ta pani była kimś więcej niż tylko urzędniczką. "Wszystko wskazuje na to, że mogła pełnić wówczas rolę kontaktu operacyjnego lub informacyjnego którejś z rosyjskich służb." - twierdził jeden z moich rozmówców, emerytowany oficer AW. Czy będąc zatem w kontakcie z rosyjskimi służbami wykonywała jakieś zadania w sprawie zaogniania sytuacji po smoleńskiej katastrofie w Polsce?

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.