Facebook Google+ Twitter

Zdjęcie stewardesy leżało w błocie

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2010-05-05 20:25

Zdjęcia, dokumenty, klisze filmowe, pomięte polskie banknoty, fragment buta i rękawa koszuli ze spinką znaleźli uczestnicy wycieczki z woj. łódzkiego, którzy wybrali się do Katynia i Smoleńska, by oddać hołd ofiarom katastrofy prezydenckiego tupolewa. - To był szok. W końcu to osobiste rzeczy tragicznie zmarłych. Największe wrażenie zrobiło paszportowe zdjęcie jednej ze stewardes - powiada jeden z uczestników wycieczki.

Na wycieczkę do Katynia pojechało 50 osób, m.in. studenci, uczniowie kilku podstawówek i szkół średnich z Łowicza, Łodzi i pobliskiego Głowna. 2 maja wybrali się też zobaczyć miejsce katastrofy lotniczej. To, co zobaczyli, przeraziło ich. - Teren katastrofy nie był zabezpieczony, każdy mógł tam wejść. Na ziemi leżało wiele przedmiotów należących do pasażerów - opowiadają uczestnicy wyprawy. - Widzieliśmy też jakichś ludzi, którzy z wyładowanymi torbami opuszczali rejon katastrofy. Staliśmy jak porażeni. Zrobiliśmy zdjęcia i w ciszy opuściliśmy miejsce katastrofy.

Pod prostym krzyżem skleconych z połamanych brzóz wycieczkowicze zapalili znicze. Po krótkiej naradzie zabrali część zabłoconych przedmiotów. Jak mówią, przywieźli je do Polski, aby oddać rodzinom ofiar. Wśród rzeczy jest m.in. fragment koszuli z charakterystyczną spinką i zdjęcie do paszportu 29-letniej stewardesy Barbary Maciejczyk.

Uczestnicy wycieczki zaalarmowali m.in. ambasadę Polski w Moskwie. Wczoraj otrzymali od niej zapewnienie, że miejsce upadku tupolewa zostało należycie zabezpieczone, a wszystkie znalezione przedmioty zostaną przekazane rodzinom ofiar. - O tym, co zastaliśmy pod Smoleńskiem, poinformowaliśmy także Kancelarię Prezydenta RP, biuro rzecznika rządu i Ministerstwo Sprawiedliwości - mówi uczestniczka pielgrzymki Iwona Waśkiewicz, komendant hufca ZHP w Głownie.

Co w tej sprawie zrobiły nasze służby dyplomatyczne? - Zwróciliśmy się do władz obwodu smoleńskiego, aby lepiej zabezpieczyły miejsce katastrofy - mówi Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie. - Pamiętajmy, że rejon katastrofy prezydenckiego tupolewa to kilkanaście hektarów
i jego całkowite zabezpieczenie poprzez ogrodzenie jest niemożliwe. Takie są fakty i nie jest to kwestia złej czy dobrej woli władz obwodu smoleńskiego. Przedmioty należące do ofiar tragedii pojawiły się zapewne dlatego, że ostatnio nad Smoleńskiem przeszły ulewne deszcze i woda wypłukała z ziemi te przedmioty. Poprosiliśmy miejscowe władze, aby znajdowane rzeczy ofiar przekazały do naszych placówek dyplomatycznych.Osobiste rzeczy odnajdowane na miejscu katastrofy trzeba w umiejętny sposób przekazać rodzinom ofiar. Nie ma co do tego wątpliwości Anna Miżowska, łódzka psycholog. - Przedmioty znalezione na miejscu katastrofy mogą wywołać w rodzinach ofiar takie same emocje, jakich doświadczyli, gdy dowiedzieli się o wypadku - mówi. Zmarłych już pochowano, ludzie zaczęli układać sobie życie na nowo i niespodziewanie dramatyczne wspomnienia tragedii do nich wrócą. To może wywołać wstrząs. Miżowska dodaje, że harcerzami, którzy znaleźli przedmioty, powinien szybko zaopiekować się psycholog. - Takie wydarzenie może odbić się na ich psychice. Może wywołać niepokoje i lęki egzystencjalne. Poza tym harcerze mogli widzieć coś, o czym jeszcze nie wiemy. Dlatego opieka psychologa jest niezbędna - przekonuje.

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który dowiedział się o znalezisku harcerzy, poprosił wczoraj prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i naczelnego prokuratora wojskowego płk. Krzysztofa Pa_rulskiego, by podczas ich środowej wizyty w Moskwie poruszyli tę kwestię w rozmowie z Rosjanami. Poprosił, żeby podczas wizyty w Moskwie zwrócili się o ponowne przeszukanie i zabezpieczenie miejsca katastrofy pod Smoleńskiem. Dodał, że na miejscu katastrofy trzeba podjąć natychmiastowe działania, bo "tego wymaga szacunek wobec naszych zmarłych".

- Sam byłem na miejscu zdarzenia, wiem, jaki to jest teren, to teren podmokły. (...) Wiemy także, że nie w ostatnich dniach, ale troszeczkę wcześniej, udało się trochę ten teren osuszyć i pewno - w związku z tym - okazało się, że w tych miejscach, gdzie pewnie stała woda - taki mamy sygnał - pewne rzeczy pozostały. To wymaga ponownego przeszukania tego terenu i zabezpieczenia przez stronę rosyjską - powiedział Kwiatkowski w TVN 24.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

teren podmokły też robi swoje.
Moim zdaniem zabrakło również fachowej polskiej wizji lokalnej już po wyjeżdzie milicji i otwarciu tego terenu dla postronnych osób. Nie robiłbym sensacji ze znalezionych kawałków samolotu. Roman ma rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ziemia zabiera i ziemia oddaje. Potrwa to jeszcze kilka lat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po prostu ... NO COMMENT !!! Więcej niż skandal...to polskie przedstawicielstwo konsularne powinno tego dopilnować, aby coś takiego nie wydarzyło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.