Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14014 miejsce

Zdrada małżeńska z samochodem w tle

Moi rozmówcy wzięli sprawy w swoje ręce i niewierności dowiedli sami(…) I najważniejszy dowód zdrady małżeńskiej. Znaleziony w trakcie sprzątania samochodu... odbity ślad damskiego obuwia. Gdzie? Na wewnętrznej stronie dachu pojazdu.

 / Fot. Małgorzata MichalukInspiracją do napisania tego artykułu był następujący tekst reklamowy pewnego biura detektywistycznego: "Podejrzewasz, że bliska osoba Cię zdradza? Chcesz mieć dowody niewierności? Specjaliści (…) zbiorą i dostarczą niezbędne informacje dotyczące Twojego partnera, z zachowaniem pełnej dyskrecji. Nie trwaj w niepewności. Sprawdź, jakie są fakty?”

Z zaufaniem do detektywów w naszym kraju bywa różnie. Większość Polaków zna, co prawda przynajmniej kilku, ale nie dość blisko, bo to przeważnie główni bohaterowie książek sensacyjnych. Pewnie dlatego moi rozmówcy, zamiast skorzystać z usług detektywów, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i zdrady małżeńskiej dowiedli sami. Zaoszczędzili przy tym sporo pieniędzy. Jak tego dokonali? Ograniczę się w tym artykule do opisu tylko tych przypadków niewierności, w których dowodem zasadniczym był samochód bądź pozostawione w nim ślady.

Ślad traseologiczny

Pani Małgosiu, mąż mnie zdradza. Mogę tego dowieść - oznajmiła mi na imieninach u wspólnego znajomego pewna pulchna blondynka.

Może się pani tylko tak wydaje?- odpowiedziałam. I już w tym momencie zrozumiałam, że popełniłam poważny błąd. Można rzec, błąd kardynalny. Sprowokowana moim powątpiewaniem rozmówczyni zaczęła opowiadać. O tym, co znalazła w trakcie przeszukania odzieży ślubnego, o której wraca on z pracy do domu i, według niej, czym pachnie. Jaka była treść sms-a, którego w pośpiechu przeczytała w mężowskiej komórce. I najważniejszy dowód zdrady małżeńskiej. Znaleziony w traki sprzątania samochodu... odbity ślad damskiego obuwia. Gdzie? Na wewnętrznej stronie dachu pojazdu.

Znaczy na podsufitce? - zapytałam.
O matko, jak zwał, tak zwał. Jedno jest pewne, nogi miała w górze - stwierdziła poirytowana.
To przecież dowód - wyczułam agresję w jej głosie.
Na pewno poważny argument w rozmowie ze ślubnym – cicho dodałam. Policji przecież pani nie wezwie. Oni ślady traseologiczne zabezpieczają przy poważniejszych sprawach. No chyba, że w szale uniesienia komuś nie wytrzyma serce i będzie… zgon w samochodzie. Rozmówczyni nawet się nie uśmiechnęła. Oj niedobrze… pomyślałam.

Znam osobiście wiarołomnego męża, inteligentny facet, a tu proszę takie niedopatrzenie. Głośno tego oczywiście nie powiedziałam.

Licznik kilometrów

Pewien znajomy znajomego od dłuższego czasu podejrzewał żonę o zdradę. O tym, jak dowiódł jej niewierności, opowiedział mi w stanie mocno wskazującym na spożycie… Widomo, nie ma się czym chwalić.

W dniu wyjazdu żony na szkolenie służbowe, które według niej, miało odbyć się w mieście położonym 450 kilometrów od ich miejsca zamieszkania, spisał stan licznika kilometrów w samochodzie. Po powrocie ślubnej stwierdził, że przejechała ona w ciągu kilku dni zaledwie 40 kilometrów, zamiast 900. Przyparta do muru niewiasta wyjawiła prawdę. Otóż samochód zostawiła w pobliskim mieście wojewódzkim, a sama samolotem poleciała do Irlandii, do kochanka. Specjalnie powiedziała, że kurs jest w miejscowości tak daleko położonej od ich domu, żeby mężowi nie przyszła ochota jej odwiedzić.

Znajomy znajomego jest już od kilku miesięcy znowu stanu wolnego.

Parkowanie

Temat rzeka, dlatego przewrotnie będzie krótko.

Osoby zdradzające bardzo często nie zachowują podstawowych zasad bezpieczeństwa i parkują prawie pod bramą ukochanej. Te bardziej ostrożne tylko kilka ulic dalej. Wykorzystała ten nawyk tym razem znajoma znajomej. Energiczna pani dokonała penetracji terenu przyległego do miejsca zamieszkania kobiety, którą podejrzewała o romans ze swoim ślubnym. Niestety, nie znała jej dokładnego adresu, tylko ulicę. Samochód, wiadomo, to nie igła w stogu siana, więc szybko go „namierzyła”.

Czekała na męża w strugach deszczu przez kilka godzin. Po co? Żeby, jak wyznała: „zobaczyć minę wiarołomnego, który powinien być w tym czasie w pracy”.

Można i tak.

Przedmiot znaleziony w samochodzie.

Czasami odkrywamy zdradę tzw. „na życzenie”. Pewna pani, bardzo atrakcyjna i ponętna, nie mogąc doczekać się odejścia kochanka od żony także wzięła sprawy w swoje ręce, a konkretnie kolczyk. A był to egzemplarz biżuterii bardzo charakterystyczny, unikatowy. Wysiadając z pojazdu zostawiła go po prostu na tylnym siedzeniu…

Takie sytuacje zdarzają się niestety sporadycznie. Na ogół trzeba się jednak trochę namęczyć, żeby niewierności dowieść.

Podsumowanie.

Pożądanie odbiera rozum. W miłosnym amoku ludzie popełniają podstawowe błędy, tracą czujność. Moi rozmówcy wykorzystali ten fakt. Zamiast dzwonić do prywatnego detektywa wykazali sporo własnej inwencji i odnieśli sukces. O ile odkrycie prawdy, że ktoś przyprawia nam rogi, można nazwać sukcesem.

Mam świadomość, że informacje zawarte w przytoczonych historiach mogą być wykorzystane przez osoby zdradzane, jak i zdradzające. Wychodzę jednak z założenia, że wśród Czytelników Wiadomości 24 nie ma ani jednych ani drugich. Zgadza się? A mój tekst tak naprawdę przeczytali jedynie dla „zabicia czasu”.

I co by tu jeszcze na koniec? Aha, dużo miłości i … wierności - życzy autorka.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Interesujący tekst. Przychylam sie do wypowiedzi Grażyny Kosmy, podobnie to widzę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wiesławie, sugeruje Pan, że to erotyki motoryzacyjne były inspiracją do powstania powyższego tekstu? Niestety, to tylko i wyłącznie proza życia, która z poezją nie ma nic wspólnego. Zaskoczył mnie Pan, szybciej spodziewałam się, wskazania przez Pana powiązań ze "Wspaniałym Stuleciem"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niedawno w portalu były erotyki motoryzacyjne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, stwierdzenie w komentarzu, że monogamia nie leży w naturze człowieka… zaskoczyło mnie. Dlaczego, skoro też tak uważam? Myśleć to jedno a publicznie ujawnić, zwłaszcza na W24, to drugie.:)
Zazdrość? Ma Pani rację, najprawdopodobniej właśnie tu jest pogrzebany przysłowiowy pies…
Bardzo dziękuję za komentarz!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst interesujący i na czasie - wakacje, ach, te wakacje!
Moim zdaniem monogamia nie leży w naturze człowieka i problemem nie jest zdrada tylko zazdrość, o której Pliniusz Młodszy rzekł był: "Zazdrościć - to uznać swoją niższość" a Antoine de Saint-Exupéry: "Miłość prawdziwa zaczyna się wówczas, gdy niczego w zamian nie oczekujesz".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Irenka, według mnie trzeba wykazać się wyjątkową inteligencją:) Chociaż prawda jest taka, że osoby, które nie dochowują wierności najczęściej wpadają na rzeczach powiedziałaby „oczywistych”, „prostych”. Napisałam kiedyś tekst: „Operacyjna narzeczona… czyli jak ukryć zdradę małżeńską” – taki poradnik dla panów, to mogę pozwolić sobie na formułowanie wniosków:)
Dzięki za komentarz.

Pani Katarzyno, Panie Marku dzięki za wpisy, które są dla mnie także informacją, że Państwo artykuł przeczytali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Inteligencja jest bezwzględnie zawsze potrzebna!

Komentarz został ukrytyrozwiń

czyli inteligencja jest potrzebna nawet w zdradzaniu żony/męża

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe...bardzo ciekawe...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.