Facebook Google+ Twitter

"Zdrajca" Snowden oskarżony o szpiegostwo przyleciał do Moskwy

Nie chcę ukrywać kim jestem, bo nie zrobiłem nic złego. Chciałem jedynie poinformować opinię publiczną, że rząd USA przyznał sobie władzę, do której nie ma prawa – mówił gazecie Snowden. Dziś jest oskarżony przez rząd Ameryki o szpiegostwo.

 / Fot. Wikimedia CommonsTylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia - mawiał Albert Einstein. Być może tą zasadą kierował się Snowden, który przekazał światu najtajniejsze zakamarki programu służb specjalnych USA, o inwigilowaniu Amerykanów i ludzi na całym globie.

Edward Snowden - człowiek, który ujawnił nowoczesne metody prowadzonej na masową skalę inwigilacji ludzi przez służby USA, w Ameryce i w różnych krajach na całej planecie, znalazł się pod formalnym zarzutem i oskarżeniem szpiegostwa oraz kradzieży tajnych informacji rządowych, które przekazał Chinom. Zdaniem mediów światowych, Snowden 23 czerwca opuścił Hongkong, gdzie od początku ujawnienia afery PRISM się ukrywał, i "wyjechał do kraju trzeciego".

Firmy zaprzeczają o udziale w programie NSA

Jako były informatyk w roli współpracownika Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), został teraz oskarżony przez rząd USA, o – jak to określono - bezprawne ujawnienie tajnych informacji i "kradzież własności państwowej". Amerykański rząd zamierza w związku z tym wystąpić do władz Hongkongu o jego zatrzymanie i ekstradycję.

Zobacz zdjęcie - Edward Snowden (Fot. Ewan MacAskill AP) - wyboracza.pl.

Brytyjski dziennik "Guardian" i amerykański "Washington Post", z początkiem czerwca pisały, że – jak to ujęto - rząd USA "kontroluje e-maile, czaty, rozmowy na Skypie, czy Facebooku, milionów Amerykanów". Robi to, w ramach specjalnej operacji Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) poprzez PRISM, czyli supertajny program inwigilacji (przeglądu, kontroli i zapisywania) globalnego Internetu.

Na rozsądne pytanie: jak i czy to możliwe? – jest fachowa odpowiedź człowieka, który tkwił w centrum tej niezwykłej i paskudnej tajnej operacji. Otóż NSA miała mieć (i niewątpliwie ma) dostęp do serwerów największych firm światowych i takich portali, jak: Google, Facebook, Twitter, AOL, Yahoo, YouTube. Firmy złożyły już na początku awantury uroczyste zaprzeczenia, podkreślając, że nie uczestniczyły w tym programie.

Nie mam zamiaru ukrywać, kim jestem

Nie ma wątpliwości – amerykański program PRISM istnieje i został uruchomiony jeszcze za rządów prezydenta George'a W. Busha. Rozbudowano go jednak do dzisiejszych ogromnych rozmiarów za czasów prezydenta Baracka Obamy. Według pierwotnych założeń miał służyć do walki z terroryzmem. W praktyce był wykorzystywany także szerzej – przeciwko niewygodnym a nawet zaprzyjaźnionym politykom.

Sprawa miała charakter rażący - sięgała coraz szerzej i głębiej. Tajne dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) USA o PRISM przekazał dziennikom angielskim, informatyk z firmy współpracującej z NSA - 29-letni Edward Snowden. Informację tę, na prośbę zainteresowanego, opisał brytyjski "Guardian".

Nie mam zamiaru ukrywać, kim jestem, bo wiem, że nie zrobiłem nic złego. Chciałem jedynie poinformować opinię publiczną o tym, co się dzieje. Rząd USA przyznał sobie władzę, do której nie ma prawa. Nie chcę żyć w świecie, w którym nie ma prywatności - mówił w wywiadzie dla "Guardiana".

Obecnie dziennik "Washington Post", powołując się na źródła w Waszyngtonie, informuje, że Edward Snowden jest postawiony pod poważnym zrzutem "o szpiegostwo, kradzież i bezprawne użycie mienia państwowego". Anonimowy funkcjonariusz Departamentu Sprawiedliwości USA potwierdził, że sformułowano przeciwko Snowdenowi zarzuty o przestępstwa kryminalne. Nie podał jednak szczegółów.

"Prawda nadchodzi i nic jej nie powstrzyma"

Inny anonimowy pracownik rządu przyznał, że jest już przygotowywany wniosek o ekstradycję Edwarda Snowdena z Hongkongu, gdzie od początku sprawca jednego z największych przecieków "szpiegowskich" w historii USA, przebywa. Dziennik "Washington Post" poinformował ponadto, że rząd USA domaga się od władz Hongkongu, tymczasowego aresztowania Snowdena i przekazania go Amerykanom.

Czy uda się władzom USA? Nie koniecznie. Wprawdzie rząd USA podpisał z Hongkongiem umowę o ekstradycji, ale jest ona obwarowana szeregiem zastrzeżeń. W przypadku przestępstw o charakterze polityczny (do takich zalicza się szpiegostwo), "Hongkong ma prawo zgłosić weto". Chiny natomiast mogą odmówić wydania obywatela Ameryki, gdyby mogło to zaszkodzić "obronności, sprawom zagranicznym lub interesowi publicznemu kraju". Z powodu tych zastrzeżeń, cel Amerykanów, może być nietrafiony.

Zgodnie z amerykańskim prawem, za szpiegostwo grozi maksymalna kara 10 lat więzienia. "Mogę dziś powiedzieć jedynie, że rząd USA nie będzie w stanie zatrzymać tej sprawy przez zamknięcie mnie w więzieniu, lub zamordowanie. Prawda nadchodzi i nic jej nie powstrzyma" - mówił Edward Snowden, czytelnikom "Guardiana", podczas rozmowy na czacie, zorganizowanym kilka dni temu przez dziennik.

Snowden "wyjechał do kraju trzeciego"

Dziesięć dni temu media podały, że w poszukiwaniu za Snowdenem wyjechała do Hongkongu, specjalna grupa agentów USA. Według najnowszej informacji, Edward Snowden - były pracownik PRISM amerykańskich służb specjalnych zajmujących się wywiadem - opuścił dobrowolnie Hongkong. Chroni się przed ekstradycją do Stanów Zjednoczonych. Źródła Białego Domu potwierdziły BBC, że administracja rządowa USA kontaktowała się już z władzami Hongkongu i skierowała w sobotę (22 czerwca) odpowiedni wniosek, w sprawie ekstradycji Snowdena. Amerykańska agencja prasowa Associated Press, powołując się na władze Hongkongu, poinformowała, że Snowden "wyjechał do kraju trzeciego".

Wcześniej – według gazety.pl - dziennik "South China Morning Post", który publikował wywiady z Edwardem Snowdenem, podał na stronie internetowej, że Amerykanin – były informatyk CIA - odleciał z Hongkongu samolotem rosyjskich linii Aeroflot do Moskwy, a końcowym celem jego podróży, może być Islandia lub Ekwador, o czym czytamy w gazeta.pl - Snowden leci do Moskwy. Jego docelowym miejscem schronienia mogą być Islandia lub Ekwador.

Po przylocie Snowdena do Moskwy, i wylądowaniu w niedzielę (23 czerwca) na lotnisku Szeremietiewo, rosyjska agencja ITAR-TASS, podała, że Amerykanin - były agent CIA - poleci z rosyjskiej stolicy na Kubę, a następnie do stolicy Wenezueli, Caracas. Władze Rosji są gotowe udzielić – jak określają go niektóre media - "zdrajcy z CIA" - azylu, ale on nie jest tym zainteresowany; działa w porozumieniu z demaskatorskim portalem Wikileaks. W jego obronę zaangażowany jest hiszpański sędzia Baltasar Garzon, będący adwokatem założyciela Wikileaks, Juliana Assange'a.

Według rosyjskich agencji Interfax i ITAR-TASS, Edward Snowden przebywa obecnie w strefie tranzytowej, na podmoskiewskim lotnisku Szeremietiewo-2, w którym oczekuje na samolot do Hawany - podały służby portu lotniczego, o czym pisze portal interia.pl. Były agent służb USA, nie wystąpił o wizę tranzytową, a to oznacza, że na odlot na Kubę musi oczekiwać w porcie lotniczym. Najbliższy odlot z Moskwy samolotu Aerofłotu do Hawany, przypada w poniedziałek o godz. 14.05 czasu moskiewskiego (godz. 12.05 czasu polskiego).

Portal Wikileaks podał, że Snowden "bezpieczną drogą" uda się do Ekwadoru. Na lotnisku Szeremietiewo-2 pojawił się ambasador tego kraju Patricio Alberto Chavez Zavala, który oświadczył dziennikarzom, że będzie rozmawiał ze Snowdenem i towarzyszącą jemu przedstawicielką Wikileaks. Przebiegu rozmów nie ujawniono. Szef ekwadorskiego MSZ poinformował w niedzielę (23 czerwca), że Ekwador otrzymał od byłego agenta CIA, Edwarda Snowdena, wniosek o azyl.

Snowden zniknął z lotniska w Moskwie

Edward Snowden, według zapowiedzi, miał 24 czerwca o godz. 14, odlecieć rosyjskim samolotem z Moskwy do Hawany. Nie odleciał. Nie ma go też podobno – w Moskwie. Rozpłynął się we mgle? A może odleciał potajemnie w przebraniu za członka załogi Aerofłotu? Przedstawiciele rządu USA, protestują przeciwko obojętnemu traktowaniu przez władze Rosji, śmiertelnie poważnej sprawy wydania ich byłego agenta CIA, o co zwrócili się oficjalnie do Rosjan.

Jednocześnie zwrócono się na linii dyplomatycznej z pretensjami do władz Hongkongu i Chin, z powodu wydania Moskwie szpiega Snowdena, mimo oficjalnej prośby o jego aresztowanie i ekstradycję do Ameryki. Tymczasem w Internecie trawa wielkie zbieranie podpisów pod petycją do prezydenta USA, Baracka Obamy, w sprawie ułaskawienia Snowdena. Na liście międzynarodowej jest już ponad 100 tysięcy podpisów i wciąż przybywa nowych.

Władze USA nie kryją niezadowolenia, frustracji i zdenerwowania z powodu wyjazdu Edwarda Snowdena z Hong Kongu, mimo oficjalnego wniosku o jego tymczasowe aresztowanie. Rzecznik Białego Domu obarczył odpowiedzialnością za to władze Chin. Według niego, to był "celowy wybór rządu tego kraju, by uwolnić uciekiniera, mimo prawomocnego nakazu aresztowania". "Ta decyzja bez wątpienia będzie miała negatywny wpływ na relacje amerykańsko-chińskie" - oświadczył rzecznik, o czym podało Polskie Radio - polskieradio.pl - Obama wezwał Rosję.

Przypomniał, że Amerykanie oczekują od Rosji, wydania Edwarda Snowdena. "Współpracujemy z Rosją w dziedzinie walki z przestępczością. W przeszłości wydawaliśmy przestępców do Rosji, więc teraz oczekujemy wydania pana Snowdena do Stanów Zjednoczonych" - powiedział rzecznik.

Dał jednocześnie do zrozumienia, że problem polega nie tylko na tym, co były współpracownik NSA, Edward Snowden "już ujawnił opinii publicznej". Władze rządowe wyrażają obawy, że ten 29-latek jest w posiadaniu jeszcze "wielu innych amerykańskich tajemnic państwowych", które może przekazać służbom specjalnym różnych krajów na świecie.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

On powinien dostac krzyz zaslugi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.