Facebook Google+ Twitter

Ze swoich słabości zbudował most do szczęścia. Janek Mela w Sopocie

"Niepełnosprawność to stan ciała, a kalectwo - stan ducha", wspomniał na trzecim spotkaniu Projektu Podróż w Sopocie Jan Mela, polski polarnik i zdobywca obu biegunów. Dziś pokazał, jak to jest być szczęśliwym mimo przeciwności losu.

Jaś Mela podczas pobytu w Afryce. Zdjęcie jest także motywem okładki książki Jasia - "Poza Horyzonty" / Fot. Archiwum fundacji Jaśka Meli "Poza Horyzonty"Janek Mela to osoba niezwykle ciepła, wesoła i pogodna. Ale też niebywale silna. 9 lat temu, w wyniku porażenia prądem stracił lewe podudzie i prawe przedramię. Żeby go uratować zdecydowano się na amputację ręki i nogi. Dziś Jaś jest wzorem do naśladowania dla wielu pełno i niepełnosprawnych i żywym dowodem na to, że wszystko jest możliwe.
A dnia 24 lutego mogliśmy wysłuchać jego historii przy okazji trzeciego spotkania Projektu Podróż.

Było to spotkanie szczególne i niezwykle krzepiące. Na początku mogliśmy wysłuchać wykładu dr Marleny Kossakowskiej, która w kontekście podejmowanego tematu i spotkania z Jasiem, powiedziała, co sprawia, że niektórzy lepiej niż inni radzą sobie z trudnościami.
Wspomniała o optymizmie, elastyczności i zdolności do wybaczania doświadczonych krzywd. Mówiła o odwadze i umiejętności wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. A tylko osoby, które podejmą się tego wyzwania, mogą coś zmienić i tym samym zyskać. Każdemu zdarzają mniejsze lub nieco większe trudności. Jednak według mnie nie tylko zastałe okoliczności zewnętrzne nas tak bardzo różnią. Najbardziej znaczącą i wartościową różnicą jest tak naprawdę to, co zależy od nas samych.

Jaś Mela to osoba idealnie realizująca cechy wymienione przez dr Kossakowską.
Oczywiście początkowo, po wypadku, przyszło załamanie. Janek wspomniał, jak leżał przykuty do łóżka i patrzył przez okno na różnych ludzi. I obojętnie kogo obserwował, czy był to ktoś zmierzający właśnie do pracy, czy zwykły pijak, każdemu z nich zazdrościł. Tego, że chodzi.
A on może już nigdy nie stanie na własnych nogach.

Janek Mela odpowiada na pytania słuchaczy / Fot. Małgorzata OsowieckaTo był czas, kiedy jego pragnienia stały się bardzo przyziemne. Nie marzył o podróżach. Pewnie nawet nie spodziewał się, ile niezwykłych przygód go czeka. Marzył, by po prostu chodzić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

mała
  • mała
  • 27.02.2011 18:23

Jaś to super normalny chłopak! ale w przeciwieństwie do innych 'zdrowych na ciele', to On ma milion pomysłów jak pomóc innym w spełnianiu marzeń i sprawia, że jest najbardziej wyjątkową osoba jaką poznałam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękny tytuł artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Martą. Coś w danej chwili może wydawać się straszne, a życie takie czarne. A z perspektywy czasu patrzymy na to zupełnie inaczej. Dostrzega się, że mimo strat zyskało się jeszcze więcej.

No właśnie. Rozdzielnia była niezamknięta. A powinna być. Można dyskutować dlaczego miał miejsce wypadek Janka. Ale czasu nie da się cofnąć, a on sam na pewno drugi raz by tam nie wszedł. Ważniejsze jest to co jest teraz i ja naprawdę żadnej "głupoty" tu nie widzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
qwertz
  • qwertz
  • 25.02.2011 17:31

Głupota, nawet sąd tak uznał obarczając go w 25% winą za całe zajście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

najpierw do qwertz - fakt, czasami nieszczęścia przydarzają się nam wyłącznie z naszej głupoty, choć zastanawiam się, czy 9 lat temu dzisiejszy Jan Mela nie był na tyle małym Jasiem, że nie wiedział co to dokładnie rozdzielnia napięcia, czy ludzkie ciało jest dobrym przewodnikiem prądu, czy budka rozdzielni w połączeniu z deszczem może sprawić, że stanie się kaleką do końca życia, nie wiedział na pewno tak młody człowiek, że jeśli ktoś z odpowiedzialnych dorosłych nie sprawdza tak istotnych "szczegółów" jak zamknięcie rozdzielni prądu, to może to zagrażać jego młodemu życiu lub zdrowiu. Pytanie więc do Ciebie, drogi komentatorze tego tekstu brzmi: czyja tak naprawdę głupota lub nieodpowiedzialność spowodowały, że Jaś Mela stracił kończyny?

A do czytelników tego tekstu - czy nie uważacie, że życie bywa tak cudownie przewrotne - że z wielkiej krzywdy jednej osoby może zrodzić się tak wielka korzyść także dla wielu innych ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
qwertz
  • qwertz
  • 25.02.2011 10:52

Proszę dodać, że stracił kończyny tylko i wyłącznie z własnej głupoty - przed deszczem schował się w niezamkniętej rozdzielni napięcia. No i to "Jaś" trochę takie śmieszne, skoro to już dorosły Jan.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.