Facebook Google+ Twitter

Ze wspomnień straniery

Ktokolwiek - a jest nas niemało - zetknął się poza granicami kraju z obyczajami i sposobem życia naszych pracodawców, ma niepowtarzalne wspomnienia. Czasem dotyczą spraw na pozór zwykłych, a jednak niecodziennych.

Pewnego spokojnego popołudnia, pracując już u księżniczki Luizy, postanowiłam zadzwonić do Anny, z którą utrzymywałam luźny kontakt na poziomie rytualnego "co słychać?”
Osłupiałam z lekka, kiedy w odpowiedzi usłyszałam: - Wiesz, Edwidże, mama przeżyła drugą operację, siedzimy przy niej dzień i noc na zmianę, ale już jest przytomna.

Nie miałam bladego pojęcia o pierwszej, a cóż dopiero o drugiej operacji, ale wyjaśnienia Anny i wszystko to, co zapamiętałam z rocznej służby w domu Tiny, ułożyło się w klarowny obraz. Cała historia choroby Tiny byłaby niewiarygodna, gdybym przez rok czasu nie obserwowała jej na własne oczy.

Początek

Byłam już solidnie zmęczona rozmową, Kiedy Anna i Mariagrazia doszły do wniosku, że się nadaję na miejsce po Filipince, która porzuciła pracę, wraz z niezapłaconym rachunkiem telefonicznym na przeszło milion lirów. One zresztą też były zmęczone, bo prawe godzina rozmowy przy pomocy rąk i słownika polsko-włoskiego wymagała nie lada wysiłku ze stron obu.

Coś tam wprawdzie już po ichniejszemu dukałam, ale przecież trzeba było odpowiedzieć na wiele pytań, a zrozumienie moich odpowiedzi wymagało wysiłku od obu pań, bo słowa słowami, ale składnia…
Ostatecznie stanęło na tym, że mnie zabierają do domu ich matki. Zaraz, natychmiast, bo i nie ma na co czekać. Faktycznie, nie było. Ja potrzebowałam stałego zajęcia, one – stałej opiekunki dla starszej pani.

Dom rodzinny sióstr był piętrową kamienicą przy cichej uliczce, z dość dużym ogrodem, gdzie rosły mandarynki, a w trawie wiodły spokojny żywot cztery żółwie. Tina zajmowała apartament na niskim parterze, wysoki parter zasiedlały kuzynki o różnym stopniu pokrewieństwa, piętro wynajmował lekarz pracujący w którymś z rzymskich szpitali i jego żona, odznaczająca się, nawet jak na kryteria włoskie, nadzwyczajną urodą.

- Ecco ci la nostra mammina(1) – oznajmiły siostry wprowadzając mnie do niewielkiej sypialni, gdzie w ubraniu, obłożona gazetami, z telefonem w ręce, leżała uśmiechnięta starsza pani.
- Ciao bella,(2) przywitały się z matką, prezentując jej nowa opiekunkę.
- La Polacca, wyjaśniły matce, która popatrzyła na mnie i - chiamami Tina (3), rzekła, podając rękę na powitanie, na co siostry sięgnęły ponownie do słownika i ustaliły, że moje imię wymawia się z włoska „Edwidże”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Barbaro - "straniera" to nie kompleks, to nazwa - obcy, zagraniczny, cudzoziemiec - i jako taki, poniewaz NIE JEST WŁOCHEM, NIE MOŻE miec racji.
Szczegolnie, jesli pracuje w charakterze gosposi, pomocy domowej; te od wieków - tubylcze - rekrutowały sie z biednej, ciemnej biedoty.
Uswiadomiono mi w momencie, kiedy oznajmiłam, że jadę do domu, pozałatwiać swoje sprawy - że sardyńskie słuzące pracowały dozywotnio i żadnych "swoich domów" nie miały.
Widziałam taki nieszczęsny egzemplarz u jednej z kuzunek, mieszkajacych w domu Tiny. Po smierci chlebodawczyni, samotna kobieta pracująca tam od 10 roku życia z rozpaczą szukała własnego miejsca w świecie.
Żal było patrzeć, jak się ta biedna kobiecina miotała, tym bardziej, że od dawna zidiociała "signora" nie uposazyła jej tak, jak obiecywała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

->@ Aniu, nie zgodzę się z Tobą, że Włosi mają poczucie wyższości, a zdanie straniery rzadko brane jest pod uwagę. Moje obserwacje, oraz doswiadczenia są zgoła inne. Generalnie pracodawca, bez względu na to, czy Polak zatrudnia Włocha, czy na odwyrtkę, to ma prawie zawsze poczucie wyższości nad pracobiorcą, a juz szczególnie tym " na czarno". Mnie się wydaje, że kompleks straniera jest w głowie, przede wszystkim. A zatem, zależy od "punktu siedzenia".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Jadziu, niestety "straniera" chocby nie wiem jak miala racje, rzadko jej zdanie brane jest pod uwage. Wlosi maja poczucie wyzszosci.... Co do opisu twoich wpomnien- piekny tekst, zwiezly-prosze o wiecej :))) pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
Pasjonuję się tymi różnymi szczególikami. To prawdziwe "życie na gorąco". Znakomity tekst. Przeczytałem dwa razy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie, lekko o dziwactwach starszej damy i metodach działania straniery /spolszczyłam :)/.
Można powiedzieć - Polka potrafi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.