Facebook Google+ Twitter

Żebrak. Zawód czy potrzeba?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-08-20 22:19

Klęczy pod kościołem, zagląda przez drzwi, czyha na ulicy. Kim naprawdę jest żebrak? Żeruje na ludzkiej litości, czy potrzebuje jej, aby dożyć kolejnego dnia?

Kierując się ludzkim współczuciem i dobrym sercem, z reguły nie żałujemy paru groszy dla matki z gromadką wygłodzonych dzieci, czy biednego "chłopiny". "Głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać" - głosi Ewangelia. Wypełniamy uczynki miłosierdzia względem bliźnich. A jeśli nie zasługują oni na wsparcie i zawartość naszego portfela?

 / Fot. Golf Bravo/http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Begger_in_Prague1.jpgNiedzielna msza święta w zabrzańskim kościele. Pod świątynią klęczy wynędzniały mężczyzna, w ręku trzyma przybrudzoną tabliczkę. Biedak nie ma pieniędzy, a rodzina na utrzymaniu. Litościwe spojrzenie, obraz nędzy i rozpaczy sprawia, że parafianie łaskawie rzucają żebrakowi parę złotych. Słowo Boże trafiło do ludzkich serc, a pieniążki do sakiewki biednego człowieka. Tyle, że na tej podstawie przeciętny Polak, mógłby stanąć pod kościołem i żebrając, zarobić na potrzeby rodziny. Zresztą już za tydzień, w tym samym kościele, po zakończonej homilii ksiądz proboszcz z ambony delikatnie sugeruje swoim parafianom, że ten żebrak pod bramą kościoła, to nie żebrak. I jak tu być miłosiernym? Jak tu być mądrym??? Zastanówmy się, a do sakiewki naszego lokalnego żebraka trafi mniej pieniążków.

Kolejny tydzień i sprawdzamy, jak się miewa kwestia miłosierdzia pod bramami innego kościoła. Tutaj proboszcz nie musi głosić o uczciwości i ludzkiej przyzwoitości. To co widzimy w okolicach świątyni, przed niedzielną uroczystością, mówi samo za siebie. Profesjonaliści, to jedyne słowo, jakie przychodzi do głowy. Pod kościołem stoi sześcioosobowa grupka mężczyzn, za nimi kobieta. Widać, że debatują nad czymś istotnym, dama wodzi prym w całej dyskusji. Nagle, ekipa odchodzi kawałek dalej, rozgląda się i zręcznie wyciąga swój ekwipunek. Panowie przebierają się, bo tylko tak to można nazwać, w żebracze przebrania, kobieta wydaje dyspozycje. Każdy z uczestników przedsięwzięcia wybiera sobie odpowiednią tabliczkę i ruszają na łowy. / Fot. Wayne Ray/http://commons.wikimedia.org/wiki/File:HomelessWPC.jpg

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 22.08.2009 19:58

Od czasu, gdy idąc do pracy znalazłam na trawniku sporą, i to bardzo, garść żółtych drobniaków w miejscu gdzie najczęściej klęczy w czasie dnia cyganopodobna rumuńska żebraczka, omijam takie "proszące" z daleka; tym bardziej, że według znajomych, żebracy najczęściej wyrzucają z pogardą takie groszaki! A przecież złotówka nie składa się z centów, ani pensów. Kto nie pracuje, ten nie zna, albo znać nie chce, wartości maleńkiego grosza...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.08.2009 11:39

PRzeważnie osoby naprawde potrzebujące pomocy mają w sobie zbyt wiele dumy i honoru by prosić o pieniądze na ulicach....

Komentarz został ukrytyrozwiń

5 za temat. Kiedyś słyszałam taką wypowiedź: żebrze ten, kto ma jakąś potrzebę, czy to chleb, czy to alkohol. Ja mam wybór - albo dam złotówkę, albo jej nie dam. Na ogół nie daję. A nagabywani jesteśmy nie tylko przez żebraków, nagabują nas roznosiciele ulotek, akwizytorzy, do domu dzwonią z zaproszeniami na pokazy róznych produktów. Każdy chce jakoś zarobić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żebractwo powinno być z całą stanowczością tępione !
Nie po to społeczeństwo ponosi koszty instytucji pomocy społecznej i zasila fundusze charytatywne, by nadal żebracy stali na ulicach. Uczciwie płace podatki, zasilam oficjalnie działajace fundusze pomocowe lub jednorazowe akcje charytatywne. Tymczasem, w wielu miejscach publicznych narazony jestem na nagabywanie mnie o datki przez żebraków najrozmaitszej masci.Zarówno w przyrestauracyjnych ogródkach, pod kościołami, na dworcach PKP.
Nawet pukali do drzwi. Nie dałem pieniędzy, lecz siatkę z chlebem, kawałkiem kiełbasy i sera.Najgorsze było, jak wynosząc smieci, znalazłem tą siatke z chlebem porzuconą koło drzwi do budynku. Gdy czerwononosy jegomośc prosił mnie pod marketem o 2 zl na chleb, zaproponowałem mu chleb własnie.Odwrócił sie obrazony.
Obecnie konsekwentnie nie daję nawet złotówki nikomu do reki. Czasami serce boli, ale mam swiadomośc, że wiekszośc z tych żebraków nie żebrze, lecz zarabia na naiwności i łatwowierności ludzkiej.
Wiem, że naprawde biednych ludzi nie brakuje, ale czesto sa na tyle dumni i honorowi, że nigdy nie wyjdą żebrać.To duże wyzwanie dla osrodków pomocy, by do takich osób dotrzeć i im pomóc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.