Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

99821 miejsce

Zęby a samorządność

Diabli nadali, że włączyłem dzisiaj rano telewizornię na kanale TVN24 i po wysłuchaniu typowego porannego ble, ble, ble już chciałem wyłączyć pudło, gdy nagle wyskoczyła dość istotna informacja.

Otóż redaktor prowadzący "pochylił" się z wielką troską nad stanem uzębienia młodych Polaków. W ramach tego pochylenia się przytoczył dane statystyczne, według których 80 procent młodych obywateli naszego państwa w wieku
5 lat ma zaawansowaną próchnicę. Po podwyższeniu granicy wieku do lat 15 okazuje się, że to schorzenie dotyka 92 procent populacji.

Aby nadać problemowi właściwą rangę, do studia poproszono Rzecznika Praw Dziecka pana Marka Michalaka. On też pochylił się z wielką troską nad rzeczonym problemem. Można by tu oczekiwać, że tak poważne osoby na zakończenie wymyślą jakieś sensowne konkretne rozwiązanie a przynajmniej propozycję takowego. Nic z tych rzeczy - ograniczono się do stwierdzenia, że kiedyś było lepiej, bo w szkołach były gabinety stomatologiczne, pielęgniarskie i realizowano wówczas obowiązkowe badania dzieci.

Z pewną dozą złośliwości oczekiwałem, że któryś z panów bąknie, iż ta wspaniała sytuacja miała miejsce w czasach, gdy Polacy żyli w jarzmie komunizmu a
w sklepach był na półkach ponoć tylko ocet i musztarda. No niestety - szczerość uczestników tego programu aż tak duża nie była. Oni tylko orzekli, że kiedyś było lepiej i szlus.

Dzisiejsze szkolnictwo jest kierowane i zasilane przez samorządy lokalne a te najwidoczniej mają w głębokim poważaniu stan zębnego i pozazębnego zdrowia młodego pokolenia. W sumie, w warunkach światowego kryzysu nie jest to takie głupie. Bezzębny bachor mniej zje i zawsze jest to jakaś oszczędność.

Niemniej, z głębokich wykopalisk było wiadomym, że już starożytni oceniali stan zdrowia niewolników a tym samym ich przydatność w procesach gospodarczych po stanie uzębienia. Więc coś jest na rzeczy. Może by tak i dzisiejszych potencjalnych niewolników systemu oceniać na podstawie stanu uzębienia. I o ten stan bardziej zadbać. W końcu, jacy niewolnicy, taka gospodarka i takie profity rządzących.

A może trzeba sobie tak po prostu powiedzieć, że skoro nie potrafimy rozwiązać podstawowych problemów w szkolnictwie, w służbie zdrowia, w transporcie i w wielu jeszcze innych dziedzinach, to może najzwyczajniej w świecie jeszcze nie dorośliśmy do samorządności.


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

mamuska
  • mamuska
  • 18.09.2012 09:42

myślę, że żadne gabinety nie pomogą jeśli braknie dobrej woli i świadomości społecznej (u dzieci również!).

Ja mam dwójkę małolatków z zadbanymi zębami - myją, a jak coś się zepsuje triumfalnie ogłaszają, że chcą do PANI DENTYSTKI. Więc już za miesiąc (bo tyle czeka się na dobrego dentystę), mamy umówioną wizytę - oni się leczą, a ja na krzesełku z boku mam czas na nadgonienie zaległej lektury - cóż więcej chcieć?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowna Pani Jadwigo. Daleki jestem od tego by proponować wyposażania każdej szkoły w gabinety stomatologiczne w pełni wyczerpujące potrzeby współczesnej stomatologii. Natomiast wyposażenie szkoły gminnej (i powyżej) w etat pielęgniarki dokonującej tylko okresowej kontroli dzieci oraz kierującej w razie potrzeby do profesjonalnych gabinetów to już nie byłaby taka straszna rujnacja dla budżetu gminy. No w końcu jeśli ci wredni komuniści kiedyś dawali sobie rade z tym problemem to obecnie w świetlanej demokracji powinno to tym bardziej jako tako funkcjonować.
Do Pani Anety. Nic dodać nic ująć. Podpisuję się obydwoma ręcyma. I w temacie głupich mamuś i ogłupiającej funkcji telewizji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wposażenie każdej szkoły w gabinet, przy obecnym poziomie zaawansowania technicznego (na rzecz prezyzji diagnostycznej i bezbolesnosci leczenia) przekracza finansowo siłę gminy i byłoby bezsensowne w małych szkołach. Urządzenia tak drogie powinny być wykorzystywane ekonomicznie, tzn. obsługiwać odpowiednio dużą ilośc pacjentów.
http://www.dentystapoznan.com.pl/sprzet.html

"... Koszty otworzenia gabinetu to przede wszystkim sprzęt - na podstawowy trzeba wydać minimum 100 tys. złotych. Zakup dodatkowych urządzeń jak aparaty i wywoływarki RTG czy lampy bakteriobójcze to kolejne 100 tys. Konieczne może się okazać również zatrudnienie pomocy dentystycznej, która może również pełnić rolę recepcjonistki." http://www.zawodowe.com/Stomatolog__dentysta_-_wlasna_firma_480

Jaka rada na próchnicę przy obowiązującym systemie opieki?
1. Za panią Anetą Frydrysiak - wbijać matkom w puste łby, że odrobina więcej czasu we własnej kuchni oznacza zdrowsze dzieci.
Cyt. "A do tego mamy mamusie karmiące dzieci słodyczami od najmłodszych latek.. widuję takie panie dające dzieciom lizaka za lizakiem, zatykające im buzie chipsami itd. Tylko trutki na szczury brakuje." Nic dodac, nic ująć; normalnego człowieka skręca na widok tego, czym sobie matki zapewniaja "święty spokój" od grymaszącego dzieciaka.

2. Wbijać im przez modne fryzury również, że powinny systematycznie rezerwowac terminy wizyt kontrolnych w ramach obowiązującego systemu, bez czekania do momentu, kiedy dzieciak sam wyjmuje sobie spróchniałe pieńki mleczaków.
Pierwsza kontrola pociągnie za soba automatycznie kolejne - wyznaczone już przez stomatologa, który znając stan uzębienia dziecka, określi sensowny termin kolejnej wizyty.
Zapis u rejestratorki na kolejna wizytę - natychmiast po wyjściu z gabinetu i żadnych cudów do tego nie trzeba.
3. Po wykryciu próchnicy, poza leczeniem mleczaków, mycie zębów powinno stać się rodzinnym, zbiorowym, nawet zabawowym rytuałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A do tego mamy mamusie karmiące dzieci słodyczami od najmłodszych latek.. widuję takie panie dające dzieciom lizaka za lizakiem, zatykające im buzie chipsami itd. Tylko trutki na szczury brakuje.
Oczywiście, że samorządy lokalne mają stan uzębienia w głębokim poważaniu, jak i wiele równie istotnych spraw.
"Bezzębny bachor mniej zje i zawsze jest to jakaś oszczędność."
Mało tego. Bo co to za "biznes" zapobiegać? Czy nie lepiej napędzać rynek i zapewniać pracę stomatologom, protetykom, producentom środków przeciwbólowych, klinik medycyny estetycznej itp?
Tak jest niestety gdzie się nie spojrzy. Ludzie wytwarzają tony taniej żywności pozbawionej wartości odżywczych, czym doprowadzają samych siebie do obniżenia odporności i chorób, co z kolei napędza przemysł farmaceutyczny, który w założeniu miał służyć ratowaniu ludzkiego życia. W rzeczywistości zajmuje się ratowaniem ludzi przed skutkami trucizn produkowanych przez innych ludzi. Papierosy, alkohol, wysoko przetworzone produkty spożywcze, czy na bazie cukru i tłuszczu, np. batony czekoladowe i hamburgery - które nie tylko nie mają żadnych wartości odżywczych, ale dodatkowo uzależniają i wywołują depresje.
W telewizji reklamuje się środki wspomagające odchudzanie, ale nie reklamuje się przekonania, że warto jest prowadzić zdrowy tryb życia, uprawiać sporty i zdrowo jeść, bo to właśnie zapewni świetną sylwetkę i zdrowie ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.