Facebook Google+ Twitter

Żeby akcja miała sens

Nie lubię akcji dla atrakcji. A tym bardziej dla sprawozdań i papierków. A jeszcze bardziej nie lubię, gdy nie wszystko ode mnie zależy, a moje działania przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego.

Sadzimy. Ze śpiewem na ustach, ale i z poczuciem odpowiedzialności za dobrze wykonane zadanie. / Fot. Jola PaczkowskaAle po kolei. Kiedy jeden z piszących tu dziennikarzy obywatelskich - Józef Łysikowski - poinformował nas o cennej inicjatywie z udziałem młodzieży szkolnej na rzecz ochrony przyrody, pomyślałam, że warto zaangażować w to dzieci z mojej szkoły. Jak pomyślałam, tak zrobiłam, choć czasu za wiele nie było.

Wytłumaczyłam uczniom, dlaczego udział w sadzeniu drzew jest ważny. Sięgnęłam po instrukcję wyjaśniającą, jak zorganizować akcję. Zainteresowałam projektem jeszcze kilka dorosłych osób. I przy ich pomocy zaczęłam działać. Od zaprzyjaźnionego ze szkołą leśnika dostaliśmy drzewka i fachową pomoc podczas sadzenia. W czasie uroczystości byli obecni przedstawiciele lokalnych władz i prasy. Uczniowie pod kierunkiem wychowawców urządzili mały happening. Były tańce i śpiew wokół drzewek. Bo to miała być niezapomniana lekcja dla wychowanków. Lekcja z morałem.

I tak - 21 września 2007 - w samo południe, uczniowie z mojej szkoły razem z innymi dziećmi na całym świecie przystąpili do sadzenia drzew. Młodzi nowosolanie, jak nakazuje regulamin, też sadzili drzewa charakterystyczne dla naszego klimatu. Wybraliśmy buk zwyczajny, dąb szypułkowy i klon jawor. Uczniowie byli dumni z wykonanego zadania, zwłaszcza, że znaleźli się wśród kilku zaledwie polskich szkół, które włączyły się do tej cyklicznej ogólnoświatowej akcji, a także gdy na stronie ENO zobaczyli siebie wśród dzieci z całego świata.

Młodziutki klonik ma się dobrze. / Fot. Jola PaczkowskaPaniusia chodząca za pupilkiem po trawniku, ucieka przed obiektywem. / Fot. Jola PaczkowskaPrzyszła jesień, najpierw liście na naszych drzewkach pięknie się wybarwiły, potem opadły, zostawiając same badyle i nadzieję, że z wiosną wszystko się odrodzi i wypięknieje. I wypiękniało, ale…

Pewnego wiosennego dnia radość zmąciła wieść przyniesiona przez jednego z uczniów, którego droga do szkoły prowadzi obok drzewek. Otóż jednego z nich brakowało. Chodziłam, szukałam z niedowierzaniem, w końcu skapitulowałam, uznając fakt. Buka zwyczajnego nie ma.

Przyszło więc cieszyć się pozostałymi. Na samej radości jednak nie poprzestałam. Przypominałam tym, którzy obiecywali założyć siatki wokół drzewek, że to już teraz jest chyba argument nie do odparcia. Czas płynął, siatek nie było.

Siatki zostały założone. Drzewka zabezpieczone. Ale na jak długo? / Fot. Jola PaczkowskaDrzewka rosną na trawniku, a więc miejscu idealnym, według niektórych, do wyprowadzania pieska. Na załączonym wyżej zdjęciu widać, jak pewna paniusia chodząca za pupilkiem po trawniku, w odległości kilku metrów od naszego niezabezpieczonego drzewka, ucieka przed moim obiektywem. Czyżby wiedziała, że robi coś niewłaściwego? Szkoda, że straży miejskiej tutaj nie widać. Tak łatwo nie ustępuję. - Potrzebne siatki! - przypominam komu trzeba, pokazując zdjęcie.

Czy nasz dąb ma szansę przeżyć? / Fot. Jola PaczkowskaNo i pewnego dnia, ku mojej radości, pojawiły się. Podeszłam jednak bliżej i stwierdziłam, że choć żywot ich jeszcze krótki, już komuś przeszkadzały. Poprawiłam, co się dało poprawić i postanowiłam częściej tu zaglądać. Wczoraj rozmawiałam z panią opiekującą się zielenią miejską w tym miejscu. Ucięła krótko:
- Szkoda słów. Po trawnikach chodzą dzieci bez opieki, łamią gałązki, dorośli śmiecą, pieski sikają…


Ale solennie zapewniała, że o nasze drzewka dba, podlewa. No to jest nadzieja, że lekcja nie przyniesie skutku odwrotnego do zamierzonego. Chyba.

Zobacz też: Uczniowie z nowosolskiej Jedynki posadzili drzewka przyjaźni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

prowadzę podobne akcje
popieram
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

organizuje podobne akcje
popieram
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Normalne, że pod drzewkami i na trawnikach w mieście jest wszystko z wyjątkiem zieleni.
http://www.ekoalert.pl/event/view/85/
Właścicieli psów trzeba jakoś wyedukować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I to jest element wychowania - szacunek dla przyrody!
Nie ważne że "akcja", zawsze coś w łepetynach zostanie. :)
plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ochrona przyrody - tak..
Akcje dla akcji - nie..

Plus - tak:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ I tak to trzeba walczyć o każde drzewko. Mam piękny ogród-las pod balkonem (posadzony przez nas), ale tuż obok sklep z piwem itp.
Horror: połamane drzewka, śmieci i wszystko co wiąże się z alkoholem.
No i pełno wrogów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

zapomniałem "kliknąc" +, więc robię to teraz

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ bardzo się cieszę, że mój tekst okazał się inspirujący, ale jeszcze bardziej cieszy fakt, że można naszą młodzież zmobilizować do pożytecznego działania. Wystarczy nie narzekać, tylko wskazać możliwości, no i samemu dać przykład.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.07.2008 13:45

+ cenna akcja pro-ekologiczna. Pomyśleć, że w Augustowie chcieli zalać asfaltem rezerwat przyrody.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.07.2008 09:44

brawo Jola, takie akcje trzeba propagować!!! i wcielać w życie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.