Facebook Google+ Twitter

Zegarek niczym świetny przewodnik, lekarz i znachor

Telefon komórkowy może już wiele i będzie mógł znacznie więcej niż dziś. Tymczasem wkrótce wejdzie do sklepów zegarek, który ostrzeże nas przed śmiercią i wskaże dokładnie jej datę.

 / Fot. WikipediaChoć na przestrzeni dziejów ludzie wynaleźli tyle różnych urządzeń i maszyn, drobiazgów i gadżetów, że trudno zliczyć – to jednak wciąż wynajdują nowe, lepsze, nowocześniejsze, doskonalsze, precyzyjniejsze. Wiemy już, m.in. o telefonach komórkowych informujących lekarza o naszym zdrowiu i genialnych urządzeniach, które świetnie nas podsłuchują i pokazują nasze aktualne miejsce pobytu, dzięki telefonowi komórkowemu, który nosimy w kieszeni. Teraz słyszymy o zegarku "mądralu", który powie nam - jak najlepszy przyjaciel - coś tajemniczego i intrygującego: datę końca naszego żywota na ziemskim padole.

Zobacz - zegarek Tikker (fot. Kickstarter.com) / Inne - profilaktyka,kiedy-umrzesz.

Nie – to nie jest mroczny żart, ani czarci pomysł rodem z piekieł. To najprawdziwszy i najświeższy wynalazek naukowy wprost ze Szwecji. Otóż szwedzki wynalazca opracował i skonstruował zegarek Tikker, który – niczym super miniaturowy komputer - z dokładnością do jednej sekundy, przewidzi nieomylnie datę i godzinę śmierci osoby, która nosi go na ręce.

Tak, tak. Taki zegarek szwedzki naprawdę już istnieje. A, co istotne - jak przekonuje jego konstruktor, Fredrik Colting - wielu osobom pokazuje z zimną krwią konkretny termin odejścia z ziemskiego świata, i to z dużą dozą prawdopodobieństwa. Owszem, może zmienić wyznaczony termin, ale pod pewnymi warunkami, które musimy sami sobie spełnić.

Zegarek Tikker to nasz osobisty lekarz, który regularnie przepytuje pacjenta, jak się czuje, co mu dolega, czego dokonał w ramach zmian w stylu życia, itp. Ale najpierw, żeby zaczął normalnie i prawidłowo działać - wymaga, aby mu wprowadzić do pamięci niezbędne informacje na swój temat. On musi znać nasz wiek i wagę, wiedzieć na co chorujemy i czy mamy choroby przewlekle, jakie choroby mieliśmy, czy jesteśmy alergikami i co nas uczula, czy palimy papierosy i pijemy alkohol, i czy jesteśmy aktywni fizycznie, itp. W oparciu o wszystkie te i inne dane Tikker przewiduje datę śmierci swojego właściciela.

Czy pomysł z zegarkiem Tikker jest dobry? Jego twórca Fredrik Colting przekonuje, że owszem - świetny, znakomity. Bo - jego zdaniem - Tikker wcale nie musi działać jako straszak, ani przygnębiająco na osobę, która go ma i nosi. Powinien działać wręcz przeciwnie - motywować do większej dbałości o własne zdrowie. Jak mówi Colting - przecież wystarczy rzucić palenie lub schudnąć, a zegarek Tikker od razu nam da więcej czasu i lepsze życie.

Zegarek ma na celu wywierać na nas psychiczny nacisk i nieustannie przypominać nam, że powinniśmy swoje życie prowadzić mądrze, dobrze, zdrowo i przeżyć możliwie jak najlepiej i jak najdłużej. Jak mówi słynna sentencja pochodząca z poezji Horacego "Carpe diem" - chwytaj dzień, bo nie wiesz i "nie pytaj o to, co przyniesie jutro" (Horacy, Pieśni, 1, 9, 13). Nie chodzi tu wcale o wynalazek Tikkera, lecz o sprytne i dodatnio mobilizujące zagranie psychologiczne – o szczytną ideę dla zdrowia i naszej przyszłości.

Na początek drogi handlowej cena Tikkera ma wynosić około 60 dolarów. Na rynku detalicznym szerzej zagości wiosną 2014 roku.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Przed kilkunastu laty, byłem świadkiem zejścia z tego świata mojego teścia, człowieka bardzo religijnego, człowieka wierzącego w życie po śmierci, w niebo, w Boga, etc. Człowiek ten, wpadł krótko przed śmiercią w panikę. Zdążyłem zapytać, dlaczego, czego się tak boi, bo przecież według jego wiary, Bóg czeka już na niego, aby mógł zamieszkać w Niebie, będzie wreszcie szczęśliwy. Niestety, odpowiedzi już nie otrzymałem.

Nie zastanawiałem się głębiej nad tym zdarzeniem, dopóki kilka lat później, odwiedzając kolegę w szpitalu, zostałem mimowolnym świadkiem zdarzenia, które na zawsze zmieniło mój stosunek do śmierci.

W pokoju szpitalnym, w którym leżał mój znajomy, na sąsiednie łóżko położono starszego jegomościa - Jana. Pan Jan, był bardzo żywotnym panem w wieku 88 lat, tryskał humorem i pocieszał wszystkich. Niestety, po niezliczonej ilości badań i terapii, pewnego dnia, pan ten usłyszał wyrok skazujący. Maksimum sześć tygodni życia ! Z relacji mojego kolegi wynikało, że wiadomość ta, nie zrobiła żadnego wrażenia na Janie. To jednak nie wszystko. Podczas mojej obecności, pana Jana odwiedził przyjaciel, który na wieść o nadchodzącej śmierci swego przyjaciela wypowiedział następujące słowa:

„Gratuluję Janie ! To zaiste wspaniała nowina. Jakże chciałbym móc udać się z tobą” !

Dlaczego zatem wszyscy chrześcijanie nie naśladują pana Jana i jego przyjaciela ? Dlaczego, gdy jakaś pobożna kobieta słyszy od swego lekarza, że został jej tylko miesiąc życia nie szaleje z radości, jakby właśnie wygrała dwutygodniowe wczasy na Hawajach, i nie krzyczy wniebogłosy, że nie może się doczekać? Dlaczego współwyznawcy odwiedzający ją przy łożu śmierci nie przekazują zwyczajowych, gdy ktoś wybiera się z wizytą, uprzejmości: „Tylko nie zapomnij pozdrowić od nas wujka Józka"?

Myślę, że ten wynalazek nie będzie mile widziany w polskim społeczeństwie. Kościół potępi go na pewno, jako dzieło szatana :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.