Facebook Google+ Twitter

Żeglarska pasja szwagra Zbigniewa

Czy szwagrowi wystarczy silnej woli i determinacji aby zrealizować swe marzenie o żeglowaniu? Czy bez poparcia i pomocy rodziny jego pasja do żeglarstwa znajdzie swoje ukoronowanie w samotnym żeglowaniu?

Szwagier na swoim jachcie / Fot. Wincenty SadowskiRodzice mojego szwagra, Zbigniewa Kostki, pochodzili z lubelskiego, on sam urodził się już w Szczecinie, dokąd jego rodzice po wojnie się przeprowadzili. Tu ojciec zatrudnił się w PŻM i zaczął pływać na statkach. Zbyszek od dzieciństwa żył w atmosferze opowieści ojca o morskich przygodach, egzotycznych portach o innym życiu niż w komunizmie. Nieraz przesadne opowieści ojca rozpalały jego dziecięcą wyobraźnię i wreszcie morskie przygody stały się jego pasją.

Jednak rodzice rozeszli się i ojciec zawiózł dzieci do Lublina. Elżbietę matka zabrała do Szczecina już po roku, Zbyszek został w Lublinie u dziadków. Po powrocie do Szczecina skończył szkołę średnią i rozpoczął studia na politechnice w Koszalinie. W tym czasie skończył kurs żeglarski, następnie sternika jachtowego, poznał też swoją przyszłą żonę Jadwigę. Zbyszek całe życie był wodniakiem (siostra nauczyła go pływać na Głębokim) i marzył o długich rejsach po morzu. Jego żona Jadwiga panicznie bała się wody, podobnie jak początkowo jego synowie - Tomek i Jacek. Jednak Zbyszek myślał, że małymi krokami przekona chociaż swoich synów do wodniactwa. Z wielkimi problemami nauczył ich pływać, a nawet udało mu się namówić ich na kurs żeglarski i nurków.

Po ucieczce w 1986 r. do RFN i ściągnięciu rodziny w 1990 r., Zbyszek próbował z synów zrobić wodniaków, jednak nie udało mu się zaszczepić w nich zamiłowania do sportów wodnych. Pozostał osamotniony w swojej pasji, lecz nie zrezygnował. Już w 1991 r. przyjechał na pierwszy urlop do Polski i spędziliśmy z nim dwa tygodnie na przystani Pogoni, gdzie wynajął żaglówkę, którą pływaliśmy po jeziorze Dąbskim. Wkrótce kupił ćwiartkę domu w Zdrojach (później dokupił drugą ćwiartkę) i parcelę rekreacyjną nad Ińskiem.

No i zaczął kupować sprzęt żeglarski, najpierw gumowy katamaran, ponton, następnie pierwszą żaglówkę, potem duży katamaran, ale cały czas marzył o jachcie pełnomorskim, którym mógłby pływać samotnie po morzach i oceanach. Rodzina uważała jego zakupy sprzętu żeglarskiego za niegroźne fanaberie pasjonata żeglarstwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Arnold K.
  • Arnold K.
  • 24.01.2012 15:40

No i popłynął, czy nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba nie działa liczn8ik odwiedzin. W.S

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.