Facebook Google+ Twitter

"Zemsta" według Weroniki Szczawińskiej

„Zemsta” Aleksandra Fredry na deskach Wałbrzyskiego Teatru Dramatycznego gościła już po raz trzeci. Najnowsza aranżacja w reżyserii Weroniki Szczawińskiej to niestety nie najlepszy powrót do tradycji.

Spektakl rozpoczyna się bardzo klasycznie. Jest tradycyjna scenografia i stroje, nawet dialogi idealnie oddające ducha tamtych czasów. Tak wygląda niestety tylko pierwsza scena kończąca się satyrycznym tańcem, gdzie aktorzy naśmiewają się sami z siebie.

Potem jest już tylko gorzej. Aktorzy przywdziewają oryginalne w kroju, czarne stroje i na tle odsłoniętej właśnie, srebrno-połyskliwej scenografii wykonują dziką plątaninę gestów i ruchów przypominających bardziej klimat Witkacego niż Fredry.

Podczas kolejnych scen spektaklu, już odmienionym bohaterom, ciągle towarzyszy jedna postać. Ubrany nadal w tradycyjny kostium, trochę sufler, trochę „chłopiec do bicia” dla innych postaci, na końcu okazuje się być.. także Rejentem.

Postaci parodiują samych siebie, naśmiewając się z siebie, z ośmiozgłoskowego rytmu wiersza, którym mówią, z… no właśnie. Parodiują dramat Fredry, który przecież jest komedią! Czy to już nie nazbyt wiele?

Właściwie głównym zarzutem wobec spektaklu może być jego niejednolitość, niedogranie. Kolejne sceny nie łącza się w płynną całość, są osobnymi elementami, czasem nijak do siebie nieprzystającymi! Podobny zarzut można wysnuć przeciwko kilku zabiegom artystycznym. Pierwszym jest posłużenie się w pewnym momencie archiwalnym nagraniem dotyczącym pisania listu z polecenia Cześnika w imieniu Klary do Wacława.

Zupełnie nie rozumiem sensu tej retrospekcji. Podobnie rzecz ma się z ostatnią sceną, gdzie tekst dramatu jest po prostu żywcem czytany z oryginału. Może te właśnie zabiegi miały być podkreślanym przez twórców pomostem między tradycją, a nowoczesnością. Jak dla mnie są to zabiegi nieudane.

Spektakl ratuje gra niektórych aktorów. Świetny Rafał Kwiatkowski w roli Papkina, cudowny Włodzimierz Dyła jako Cześnik; jego występ po raz kolejny rzucił mnie na kolana. Interesujące, kunsztowne popisy Eweliny Żak jako Podstoliny. Śmieszne, dostojne, przemyślane.

Na koniec ostatnia uwaga, jeśli ktoś nie czytał wcześniej „Zemsty” zupełnie nie zrozumie spektaklu, ale być może autorzy zakładają, że lenistwo nie dotknęło jeszcze teatromanów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.