Facebook Google+ Twitter

Żeniszek meksykański

Żeniszek meksykański - bohater letniego serialu brazylijskiego - miał ogromne powodzenie. Do jego wielbicielek zawsze należały: godecja powabna, smagliczka nadmorska, molucella gładka, kocanka i piękna czarnuszka damasceńska.

Niestety, żeniszek nie chciał się żenić. Wolał pić ze swoim kumplem nachyłkiem barwierskim, czasami dołączał się Grek - pestenemon, dolatywał złociszek oskrzydlony, a zawsze pił na umór rącznik zwyczajny - moczymorda i zgorzkniały rozwodnik, oraz dandys o brzydkim zapachu, zwany ubiorkiem gorzkim. Wyżej wymienione laski krążyły jak niecierpki nowogwinejskie, ale tylko za żeniszkiem, bo bardzo zależało im na ślubie. Na próżno, a lato miało się ku końcowi.
 / Fot. Rys. Hanna Bakuła
Pewnego dnia żeniszek obudził się na kacu. Upił go podstępny prawoślaz różowy, który ze względu na swój kolor w ogóle nie miał powodzenia. Słońce prażyło jak cholera. Wody! - jęknął i podniósł łepek. Nad nim pochylała się pachnotka zwyczajna ze łzami w oczach. Nigdy jej przedtem nie widział. Wydawała się nieciekawa, choć podała mu pełny dzwonek wody, który wypił w sekundę, więc podała mu drugi i trzeci. Tak minął dzień. Podglądała ich wredna wiekuistka, stara jak świat i wszystko rozgadała w całym ogrodzie.
Zazdrosna godecja postanowiła otruć pachnotkę sztucznym nawozem, ale udaremnił to starzec popielaty, szef całego klombu, i odbyło się wesele pięknego meksykańskiego żeniszka i zupełnie zwykłej pachnotki. Potem żyli długo i szczęśliwie do pierwszych przymrozków.

Ja nie zwariowałam. Wszystkie imiona to nazwy kwiatów z naszych grządek. Wychowałam się w ogrodzie z widokiem na cudny, wielki klomb pełen bohaterów mojej opowieści. Wieczorem kwiaty zraszało się wężem, a ja z boku wtrącałam swoje trzy grosze, podlewając je małą konewką. Znam zapachy wszystkich pór dnia w ogrodzie i co roku usiłuję zapuścić szalony klomb na działce mojej pragmatycznej mamy, zwolenniczki róż w jednym kolorze, nieuznającej nawet bratków. Moich psiaków nie podlewa i więdną.

Dlatego przynajmniej Czytelników serdecznie namawiam do wesołych różnokolorowych kompozycji z niedrogich kwiatków, biednych kuzynów wypasionych, kosztownych roślin. A jakby tak wrócić do bezpretensjonalnych grządek z dzieciństwa, bardzo zawsze modnych na świecie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.