Facebook Google+ Twitter

Zero tolerancji, czyli wojna dorosłych z dziećmi

Wojna dorosłych z dziećmi przybrała na sile. My, dorośli, jakoś sobie z tym poradzimy. Dzieci zostają na froncie same.

Każde dziecko jest człowiekiem. Jeśli chcemy je kształtować, pamiętajmy, że uczy się od nas samych. Wzbudzanie przekonania, że młody człowiek to chodząca bomba zegarowa, którą przy pomocy odpowiednich, restrykcyjnych środków pseudowychowawczych należy rozbroić, zaczyna być przekonaniem dominującym u tych wszystkich, którzy dzieci zwyczajnie się boją.

Dziś słyszałam młodego ucznia Gimnazjum nr 2, który starał się pojąć, dlaczego traktuje się ich jak przestępców. On sam nie zrobił niczego złego. Użył sformułowania, którego u dzieci nie spodziewamy się na co dzień - "zbiorowa odpowiedzialność". Normalny młody człowiek boi się decyzji dorosłych, przestaje nam ufać.

Polaryzacja pomiędzy nauczycielami a dziećmi nie przyniesie nam niczego dobrego. Każde dziecko trzy razy zastanowi się, zanim zechce wysłać sygnał do kogoś, kto przecież jest w okopie po drugiej stronie pola bitwy. A my, dorośli, wyznaczymy karę i spokojnie zaśniemy.

Każde dziecko rodzi się dobre. To my, dorośli, rodzice, dziadkowie, sąsiedzi, nauczyciele i politycy, robimy gigantyczną robotę, aby odeszło od tej naturalnej skłonności do dobra. A potem załatwiamy własne wyrzuty sumienia wyznaczając dziecku karę. Boimy się tego, że dzieci są szczere, energiczne, nieukształtowane przez nasze - dorosłe - normy i regulacje. Przerażają nas dready u dziewczyny w pierwszej ławce, boimy się ucznia z patologicznej rodziny, który właśnie od nas - ojców i matek - nauczył się bić i przeklinać.

Część z nas dziś zaśnie wyjątkowo spokojnie, w poczuciu dumy z naszego ministra, który wreszcie zaprowadzi w tej tajemniczej hołocie należyty porządek. Część będzie długo rozmyślała. A dzieci zasną spokojnie, bo nawet w tak strasznej wojnie nadal mają do nas zaufanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Nie chcę ciągnąć tematu "panienek" bo obecnie nie mam w tej kwestii rozeznania a tym bardziej pomysłu na rozsądne rozwiązanie.
We wcześniejszych wypowiedziach przewinął się temat agresji i bezpieczeństwa dzieci w szkołach. Gdy rozmyślam o nagłośnionych przypadkach molestowania i znęcania się, zakończonych samobójstwami nastolatków, zadaję sobie pytanie dlaczego inni uczniowie w żaden sposób nie zareagowali ? czy nie wiedzieli jak należy w takich sytuacjach postąpić ? dlaczego żaden z nich nie zadał sobie pytania : gdybym ja się znalazł w takiej tragicznej sytuacji, jak ja bym się czuł ?
Czy zachowanie całej klasy - zmowa milczenia, wynika ze strachu przed "zorganizowaną grupą złych" ?
a może to po prostu obojętność na cierpienia drugiego człowieka ? czy też brak wiary w skuteczność systemu edukacji ?
Z jednej strony zgadzam się z koniecznością wprowadzenia poważnych sankcji za przewinienia, ale z drugiej strony uważam że najważniejsze jest wykształcenie wrażliwości na drugiego człowieka oraz wiary w skuteczność tych sankcji zastosowanych wobec tych złych. Być może uznacie mnie za niepoprawnego optymistę ale taki już jestem

Komentarz został ukrytyrozwiń

W głowach panienek dzieje się podobnie jak 20 lat temu, tylko tych latwych panienek jest znaczenie więcej niż za moich czasów - więcej klientów z 100 zł (33$, a kiedyś to była miesięczna pensja), większa anonimowość (internet, komórki) i większe przyzwolenie rodziców (część przymyka oko na "pracę" córek za granicą) i można byłoby jeszcze coś wymyślić.
Zresztą, w interencie jestartykuł o franc. studentkach, co to dorabiają do stypendium - zajęcia, "praca", nauka, wizyra u rodziców. To jest zaklamanie... Ale jest OK - jak ktoś lubi (z panów) ten sport, to jest tego wysyp i jest w czym wybierać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak Panie Mirnal... Ale to zależy od punktu patrzenia... Pan widzi to z punktu widzenia dorosłego człowieka, który został wychowany w inny sposób, niż dzisiejsza młodzież. Pan patrzy na to z zewnątrz. Ja, patrzę na to co mnie otacza. I co by Pan nie zrobił nie zrozumie Pan tego co dzieje się w głowach nastoletnich panienek, które się sprzedają. Młodzież nie ma w nosie nauki. Jest ona podawana nam w sposób niewłaściwy. To co do was (pokolenia starszego) docierało, do nas już nie dociera. Kompletnie się różnimy.
Co tu dużo kryć młodzież obecnie sama się wychowuje... A z samowychowania w takim świecie nie wynika nic dobrego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Dziś słyszałam młodego ucznia Gimnazjum nr 2, który starał się pojąć* - a ja słyszałem kiedyś jak młódka pytała koleżankę, czy 20$ wystarczy wziąć, czy nie należałoby Szweda naciągnąć na więcej. Różne rzeczy słyszymy i co z tego? I co jej powiemy? Ona ma w nosie nauki.
Kto oglądał pierwszy odcinek Pogody dla bogatych. Tam niepełnoletnia rozkapryszona panienka ucieka z domu a pierwszym facetem jest bodaj senator (ktory zna konstytucję USA, zna przepisy o pedofilii) i zaprasza ją do hotelu. A potem idzie taka do szkoły i bierze udział w manifestacji przeciwko Giertychowi, bo facet czepia się i chce ograniczyć wolność jakże dorosłej mlodzieży...
A może na wakacje wszyscy młodzi do OHP? A nie dyskusje o wolności przez 18-tką?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli ktoś wybił okno w ramach buntu to na pytanie -" kto to zrobił?", powinien się przyznać. Bo to jest elementarna odwaga. Nie bohaterstwo. A kwestia płacenia za stratę - to można przedyskutować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

do Proximy - jeśli pochodza z biednych rodzin to czapki z głów. Newsweek pisał rok temu, że najwięcej puszczalskich w USA (i u nas zaczyna być podobnie) to panny, które mogłyby wziąć od ojca 100$ na pizzę, ale woli iść do centrum handlowego, aby dać się poderwać za zakupy. Za mało im czasu poświęcono? Tak! Ale nie ja i nie Pani. Ich rodzice, co to mają po dwa samochody, jacht i basen w ogrodzie. Prosze ich zawstydzić! Najlepiej po angielsku - na pewno się przejmą... Nad biednymi mogę jeszcze się użalić. Zresztą - co Pani proponuje? Nie pisać ostro, ale co tydzień czytać o kolejnych gwałtach. To nie jest świat pod kloszem. Możecie wykasować moje komentarze a sami płakać nad tymi i innymi dziećmi. Tylko że płacz tu nic nie da - trzeba wychować nauczycieli, psychologów (mniej nawiedzonych) i sypnąć kasą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zlikwidowanie przemocy w polskich szkołach to bardzo szczytny cel, ale droga jaką ma być to zrobione, według mnie, jest co najmniej niewłaściwa... Pogram "zero tolerancji" był wprowadzony w Stanach Zjednoczonych. Był odpowiedzią na agresje w szkole, lecz przybrał trochę inną formę, niż program, który ma być wprowadzony w Polsce. Na szczęście program "zero tolerancji" został zniesiony po tym, jak dyrektorzy szkół zauważyli, że nie przynosi on zmierzonych skutków. Stresowanie ucznia wykrywaczami metali (w przypadku USA), albo bardzo wysokimi karami już za drobne wykroczenia (Polska), nie jest dobrym rozwiązaniem. Żeby zapobiec wypadkom, takim jakie miały miejsce w Colombii, albo w Gdańsku trzeba skupić się na samych uczniach. Gdyby ktoś pomagał uczniom, kiedy mają problemy, nie dochodziloby do takich wydarzeń. Myślę, że oskarżające spojrzenia nauczycieli na ucznia który wybił szybę w akcie buntu (bo np. jakiś kolega go wyśmiał), wcale mu nie pomagają. Ale w ramach programu "zero tolerancji" właśnie ten zdesperowany uczeń, który potrzebuje pomocy psychologa, zostanie ukarany, co wcale nie poprawi jego sytuacji. Według mnie program "zero tolerancji" nie przyniesie porządanego rezultatu, bo problem nie leży w zachowaniu ucznia, tylko w przyczynach tegoż zachowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirnal, te panny to też dzieci! Może też im nikt nie poświęcił dobrego czasu, może pochodzą z biednych domów, i to jest ich walka o przetrwanie w brudnym świecie, bo tylko takiego doznały... Czytając ostatni Pana komentarz, odczułam przykry niesmak...pomimo, że darzę Pana szacunkiem. Jeśli świat dorosłych jest tak wykrzywiony, to jakiż może być świat dzieci i młodzieży? Naprawę zaczynajmy od siebie i przygarnięcia najbliższych, okruchem serca, próbą wytłumaczenia świata... Po bat najłatwiej sięgnąć, ale to najtragiczniejsze, aczkolwiek najłatwiejsze rozwiązanie. Łatwiej budować więzienia, odizolować tysiące, skazać ich na wieczny niebyt (zwłaszcza w świecie rozwoju nauk, przełomu cywilizacyjnego - czego oczywiście z punktu widzenia naszego średniowiecznego kraju nie widać), niż zająć się tymi dziećmi, nakarmić, rozmawiać, pokazać inne wartości, wyciszyć ich emocje, ukierunkować je lepiej, odkryć uzdolnienia...Dzieci są najwrażliwszym odbiorcą otoczenia; walczą, umierają- gdy świat ogarnięty wojną, walczy, umiera; gdy świat przyzwala na śmierć dzieci (Oswięcim, Irak, Afganistan, Afryka, ...); dzieci są szczęśliwe, radosne, gdy świat jest jasny, radosny; płaczą- gdy świat płacze... Nie jest to przełożenie 1 do 1. Organizm dziecka, jego psychika są w stanie dynamicznych zmian, bardzo wrażliwe na najmniejsze zmiany, dzieci trzeba bardzo, bardzo kochać, by móc swoim autorytetem osłonić przed niektórymi wyborami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojna dorosłych z dziećmi? Owszem, ale kto ja wywołał? Jak widzę bezczelne wypowieni młodych ludzi (w tym dziewczyn o łagodnych twarzach) z jaka zajadłościa naskakuja na Giertycha, to przypominaja mi się ładne buzie z pornointernetu - kiedyś były to zwykle menelowate dworócwki, a teraz to śliczne licealistki. Z całego świata - bezwstydne i zachłanne na kasę. Ćmy lataja wokół świecy, a Giertych chce (owszem, nieco po omacku, bo 20 lat nic nie robiono i wygląda nieporadnie), aby te panny wyszły na ludzi. A one (kiedyś promil, a teraz procent) same pchają się na knota...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oliwio, zgadzam się z Tobą. Z dziećmi trzeba bardzo, bardzo dużo rozmawiać, szanując je, okazując zainteresowanie dla ich dziecięcego świata... Jeśli dorośli tracą kontakt z dziećmi, to także źle świadczy o dorosłych, starzeją się i mogą brzydko się zestarzeć, nie widzą już takich barw swiata jak dzieci, które są tu krótko... Dorośli mają tłumaczyć dzieciom świat, uczyć je, jak mają w tym świecie przetrwać. Wszystkie dzieci, i te "grzeczne", ukrywające swój bogaty wszechświat w sobie, i te z "burzą hormonów". Jedynie sercem, szacunkiem, głębokimi rozmowami, można dotrzeć do innej istoty. Także tym, by otworzyć własny świat dla świata dzieci, przypomnieć sobie, co się działo, gdy my byliśmy w wieku dziecka, spojrzeć duszą dziecka na ten swiat teraz...Najłatwiej stosować bat, najtrudniej dawać serce i czas...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.