Pozycja materiału w rankingach:
W niedzielę, 19 września 2010 r., w ok. 40 miastach w Polsce odbyła się akcja "Zerwijmy łańcuchy".
Zobacz także:
Artykuły
(69)
Galerie
(39)
Średnia ocen
(4.71)
Wiek: 34 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Jestem zafascynowany językiem migowym. Zależy mi aby jak najwięcej osób znało ten język. Dlatego stworzyłem akcję "Cała Polska miga". Szczegóły na stronie www.calapolskamiga.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Remi Dobrzyński 22.09.2010 06:29
Akacja? Dla kogo ta akcja? Czy to chociaż jednemu psu (zwierzęciu) pomogło? Wątpię. Raczej to była akcja dla kilku polskich celebrytów, gdyż już nie wiedza w jaki sposób zabłysnąć przed kamerami i fleszami, aby społeczeństwu nie o zwierzętach ale o sobie przypomnieć.
I co dała ta akcja. Nawet media nie wspomniały o tym. Oooo... przepraszam. W Polskim Radiu pr.I wspomniano tylko o tym. Słucham wiadomości w TVP, na Polsacie, oraz przede wszystkim TVN w tym TVN24 i nie zauważyłem aby tej akcji jakiś dziennikarz poświęcił swój czas i „nakręcił” o tym materiał i nagłośnił sprawę. To już powiem, że więcej o ostatnim sprzątaniu świata słyszałem niż o tej akcji. Ponadto. Skoro to taka potrzebna akcja to szkoda, że nie była właściwie przygotowana. Autor powyższego Artur Stanówko pisze: cyt. „w ok. 40 miastach w Polsce”. Nie wymienia, w jakich miastach. Jednak domyślam się, że dotyczy do miast dużych takich jak Łódź, Wrocław, Warszawa, Katowice, Kraków, Szczecin, Gdańsk... etc. Natomiast ten problem to nie dotyczy w tak dużym stopniu mieszkańców tych miast. Ten problem dotyczy głównie mieszkańców małych miast, miasteczek a przede wszystkim wsi. Mieszkaniec dużego miasta, mieszkający w bloku, wieżowcu, domu wielorodzinnym – jeżeli posiada zwierzę – psa (bo głównie tego zwierzęcia dotyczy sprawa) – to to zwierze trzyma w swoim domu, mieszkaniu.
Mieszkaniec wsi lub małego miasteczka w głównej mierze właściciel domu z podwórzem – on trzyma zwierze na uwięzi. I to dostrzegam centrum działania tych aktywistów. Wieś. Aby dotrzeć w ciągu jednej akcji do dużej rzeszy tych odbiorców należałoby nagłośnić problem za pośrednictwem mediów (różnych) oraz zaangażować wolontariuszy w mniejszych miastach i wsiach. Akcję przygotować z dużym wyprzedzeniem, aby właściwe środowiska odpowiednio się zorganizowały, przygotowały, uaktywniły. Mam tu na myśli Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt, Weterynarzy, Schroniska dla Zwierząt, zoo-sklepy, wolontariuszy, szkoły, czy nawet targowiska, bazary, jarmarki (miejsca na których handluje się zwierzętami – to wspaniałe miejsce do przeprowadzania takich akcji i miejsce szczególnego „zbydlęcenia” człowieka – przepraszam za mocne słowo ale tak jest) urzędy (gminy, sołectwa itp.)
Powyższy mój przydługi wywód świadczy o tym, że popieram akcję i jestem nią „żywo” zainteresowany, jednak dostrzegam mnóstwo niedociągnięć i „para poszła w gwizdek”. Niestety w mojej miejscowości ani różne organizacje „animals”, ani schronisko dla zwierząt, ani wolontariuszy nie widziałem w tej akcji.
Jednak kropla drąży skałę. Warto, więc następnym razem przygotować się bardziej aktywnie, i z działaniami wypłynąć na szersze wody. Popiera autora powyższego tekstu za napisanie o tym. W innych mediach akcja – jak powiedziałem wyżej – przeszła bez większego echa.
Stefania Najsarek 21.09.2010 17:55
Krzysztofie, z uświadamianiem ludziom, że zwierzę to nie przedmiot, że czuje i cierpi, że tak drastyczne warunki bytowania psów są dla nich katorgą, nie łatwo się przebić.
Jednak każda próba dotarcia do ludzkich serc i umysłów, jest bardzo cenna, i może choć kilka osób zobaczy to we właściwym wymiarze.
Pozdrawiam :)
Pierwszy film zarejestrowany okularami Google już w sieci! [YouTube]
(odsłon: +366)