Facebook Google+ Twitter

Zespół Gra Pozorów w wywiadzie dla Wiadomości 24

Michał Stefaniak, Rafał Żukowski i Kuba Starzyński ze specyficznym poczuciem humoru odpowiedzieli na moje pytania dotyczące zespołu, muzyki i planów na Nowy Rok. Zapraszam do przeczytania wywiadu i przyjrzenia się Grze Pozorów.

Justyna Borowiecka - Kto wpadł na pomysł, aby założyć zespół?
Michał Stefaniak-Zespół wykrystalizował się z wczesnojesiennej pogody wschodniego Mazowsza i akompaniowania spadającym liściom chyba około 2001 r. Tworzyliśmy z Rafałem spokojną muzykę na vintageowym sprzęcie z PRL-u. W pewnym momencie dostrzegliśmy brak sekcji rytmicznej, po jej znalezieniu skład był pełny. Powstał zespół. W 2006/7 po dołączeniu do zespołu Mateusza, a potem Kuby skład stał się idealny. Tak jest do dziś.

Rafał Żukowski Wyszło tak, że zespół powstał bez czyjejś wyraźnej inicjatywy. Stworzył się niejako sam, ja i Michał zaczęliśmy. Jesień to dobra pora na tworzenie zespołów.
Gra Pozorów / Fot. Gra Pozorów
Czy wcześniej znaliście się, czy dopiero poznaliście się w zespole?
Michał Stefaniak- Najwcześniej znaliśmy się z Rafałem, chyba od 1 klasy szkoły średniej. Zaczęliśmy razem grać w 3 klasie. Ja i Rafał poznaliśmy Mateusza kiedy grał w swoim poprzednim zespole Szczekamnaciebie, graliśmy razem koncert w Remizie w Mrozach, po którym oberwaliśmy od tamtejszych osiłków. Z Kubą poznaliśmy się w 2007 roku, kiedy zastąpił naszego dotychczasowego basistę. Był to genialny wybór i idealne dopasowanie.
Rafał Żukowski- Tak, znam się z Michałem od początku szkoły średniej. Poznałem go przez mojego kuzyna, którego bardzo dobry kolega chodził do klasy z Michałem. Swoją drogą mój kuzyn od początku był u nas na basie, więc było trochę rodzinnie. Lubię rodzinne zespoły.
Kuba Starzyński To było chyba jakoś w lutym 2007r, poznałem chłopaków i dołączyłem do zespołu.

Dlaczego zaproponowaliście nazwę "Gra pozorów"
Michał Stefaniak Gra Pozorów jest tak ciekawie wieloznaczna, a jednocześnie opisuje wszystko na Ziemi. To jest idealna nazwa na zespół. Wszyscy jej nam zazdroszczą - chociaż jest trudna do wymówienia przez zagranicznych artystów, z którymi mieliśmy okazję grać. Podczas koncertu z Sunstet Rubdown (zespół z Kanady) okazało się, że po angielsku też brzmi całkiem miło "Smoke and mirrors" - wolimy tę nazwę niż "The Crying game" - tytuł filmu Neila Jordana, który na polski przetłumaczono właśnie jako "Gra Pozorów". Przez pewien czas rozważaliśmy nawet stworzenie nowego elektronicznego projektu pod nazwą "Smoke and mirrors", ale na razie odłożyliśmy to na przyszłość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

plus! naprawdę dobrze się czytało;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.