Facebook Google+ Twitter

Zespół SAMI: "W duszy cały czas gra nam błogostan"

Zespół SAMI jest kojarzony przede wszystkim z wielkiego przeboju pt. "Lato 2000". O nowym wokaliście, konflikcie z Piotrem Kupichą i najbliższych planach muzycznych, rozmawiałem z założycielem zespołu SAMI, Markiem Sajnóg.

materiały dla prasy / Fot. citystudio.plAdam Sęczkowski (Wiadomości24.pl): Nazwa zespołu SAMI to skrót Spontaniczny Atak Muzycznej Intuicji. Chyba macie dobrą muzyczną intuicję skoro udało Wam się przetrwać na polskiej scenie muzycznej już ponad 10 lat? Kto wymyślił nazwę zespołu?
Marek Sajnóg: Nazwę wymyślił nasz basista Michał Laksa. Co do intuicji to myślę, że w tym naszym byciu na scenie muzycznej więcej zdecydowanie jest miłości do muzyki. Miłości do grania, komponowania, do dawania siebie po całości na koncertach. Jeśli tego nie ma to ludzie to czują, że grasz bo musisz … i wtedy znikasz…

A.S.: Pierwsze dwa lata Waszej działalności to boom medialny; debiutancki singiel z piosenką "Lato 2000" w pierwszym tygodniu grania znalazł się od razu na pierwszym miejscu listy "Airplay Chart", tworzonej na podstawie playlist 120 stacji radiowych w Polsce, opolska Super Jedynka za "Debiut Roku"... Następnie prawie ośmioletnia cisza. Czy to był Wasz wybór, czy były jakieś drobne perturbacje?
M.S.: To nie był nasz wybór. Tak się potoczyły nasze losy, że na naszej drodze pojawili się ludzie, którzy mieli: ”tylko dolarówki w oczach” i chcieli zrobić z nas maszynkę do zarabiania kasy, chcieli decydować o wszystkim; o piosenkach, o składzie zespołu, o tym jak mamy wyglądać itd… Jeśli mówisz „nie” to wieloletnia
umowa wydawnicza, którą masz podpisaną, staje się Twoim więzieniem i wtedy widać prawdziwą wartość ludzi w zespole, tych którzy podjęli walkę o zespół i tych, którzy po cichu nas oszukali w zamian za wolność...

A.S.: Jesteście laureatami Vena Festiwal w Łodzi. Jak wspominacie to wydarzenie? Co sądzicie o naszym mieście i jego mieszkańcach?
M.S.: Jest to niesamowita historia, bo piosenkę „holiłód” zgłosił nasz realizator dźwięku Rafał Kossakowski. Sam od siebie wysłał, chyba nawet nas nie pytał szczególnie i... jakież było nasze zdziwienie, że jesteśmy wśród laureatów… Piękna chwila. Co do miasta Łódź, to skojarzenia mamy megapozytywne, bo zagraliśmy tutaj sporo koncertów i zawsze publika reaguje bardzo żywiołowo, a to napędza kapelę.

A.S.: Piszecie o sobie, że „SAMI to muzyka płynąca prosto z duszy”. Co jeszcze Wam w duszy gra? Kto jest waszym muzycznym autorytetem?
M.S.: Nasz skład jest tak muzycznie zróżnicowany, że gdybym zaczął kogoś wymieniać, to pewnym jest, że kogoś bym pominął i będzie afera. (śmiech) W duszy zaś cały czas gra nam błogostan. Mamy taki moment w naszym graniu, że cieszą nas koncerty, wspólnie spędzony czas, praca w studiu i na próbach nad nowymi piosenkami i to, że możemy to wszystko robić bez żadnego ciśnienia… A jeśli kiedyś zdarzy się znowu megaprzebój... Jesteśmy na to gotowi.

A.S.: Pewnie w wielu wywiadach opowiadacie o Piotrze Kupisze. Nie powstrzymam się i poruszę jego wątek. Dlaczego opuścił zespół? Ambicja bycia liderem, wewnętrzne konflikty?
M.S.: Sprawa pierwsza, to nie Piotrek opuścił zespół, tylko my nie chcieliśmy już z nim pracować. O Piotrze K. nie opowiadamy, bo jak wynika z notki o sobie na stronie Feela, to on w Sami chyba nigdy nie grał… Ma jakiś stres chłopak.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.