Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

139204 miejsce

Ześwirowana milionerka na scenie

Czwartek godz. 17.25 - pojawia się wiadomość o darmowych biletach do Teatru na Woli, na sztukę pt. "Oczy Brigitte Bardot". Zastanawiam się i zastanawiam, aż w końcu mówię: a co tam, pójdę. I co zobaczyłam?

Ulotka. / Fot. Teatr na WoliZbliżał się piątkowy wieczór, moje przygotowania dobiegały końca. Teraz prędko do autobusu i kierunek - stolica. Na drodze korki, ulice Warszawy migają tysiącem świateł, samochody jadą jeden za drugim. Nerwowo patrzę na zegarek, obym się nie spóźniła, ale na szczęście miałam jeszcze czas.

W Warszawie spotykam się w umówionym miejscu z bratem i ruszamy z uśmiechem na twarzy oraz wirującymi płatkami śniegu we włosach do Teatru na Woli im. Tadeusza Łomnickiego. Tam odbieram od miłej pani w kasie moje wygrane w Wiadomościach24.pl zaproszenie na spektakl. Kurteczka do szatni i w końcu się zaczęło.

Garść informacji. / Fot. Teatr na WoliZajęłam wraz z moim towarzyszem miejsca w pierwszym rzędzie. Nikt mi nie zasłaniał widoku, mogłam cieszyć się sztuką i skupić tylko na niej. Rozpoczęło się trochę przygnębiająco. Zobaczyliśmy nagranie - twarz bardzo starej kobiety, twarz zniszczoną, smutną. Staruszka mówiła o swoich myślach, uczuciach. Taki obraz starościvprzeraził widzów. Po chwili wtargnęła na scenę Barbara Krafftówna i Marian Kociniak. Ich gra słowna rozbawiła wszystkich. Powstrzymanie się od śmiechu było niemożliwe.

"Ześwirowana milionerka", jak nazwał Anastazję R. taksówkarz, chce się wybrać na wyprawę swojego życia i robi casting na swojego kierowcę. Decyduje się na pierwszego swojego kandydata i wyrusza z nim w nieznaną krainę. Zbynio i jego towarzyszka, "dziedziczka" - jak ją nazywał z przymrużeniem oka, "odkrywali się" nawzajem. Łączą ich marzenia i miłość do kina. Nie ma co ujawniać szczegółów akcji, ale się dzieje, oj dzieje.

Chcecie, bym jednak uchyliła wam rąbek tajemnicy? Otóż po obejrzeniu spektaklu zapewniam Was, że jeśli nadal myślicie, iż osoby starsze nie mają fantazji i tylko pragną siedzenia w fotelu, to się grubo mylicie. Postać Anastazji R. choć ma smutną przeszłość za sobą i bolesne doświadczenia, pokazuje, iż staruszka też może zarażać optymizmem, radością, wariactwem. Starość jest straszna, jednak jak można się posłużyć słowami ze wskazówki do napisania tej sztuki: "(...) wiek jest tylko metryką bez znaczenia, jeśli walczy się o zachowanie młodości w sobie".

Spektakl minął nawet nie wiem kiedy, tak mi się miło oglądało. Na co warto jeszcze zwrócić uwagę - to sposoby przedstawiania tej sztuki na wielu płaszczyznach i w różnych formach. Dodawało to dynamiki, a ta różnorodność tak bardzo mnie interesowała, iż tylko moje oczy wędrowały po scenie z miejsca na miejsce za aktorami. Sztuka napisana została specjalnie na jubileusz 80-lecia Barbary Krafftówny i jedyne, co pozostaje mi do powiedzenia to - gorące brawa dla występującej pani Krafftówny i jej partnera Mariana Kociniaka. To było bardzo miłe doświadczenie przyglądać się tak wspaniałej grze aktorskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.12.2009 15:29

To miłe co piszesz o starszych ludziach i mojej ulubionej Krafftównie. Ludzie starzy w dzisiejszych czasach nie muszą siedzieć zgorzkniale w domu i robić skarpetki na drutach. Jak rozejrzymy się po portalu , to jest tu nas troszkę i tak trzymać. Co do spektaklu, to chętnie obejrzałabym go sobie, ale za daleka droga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.