Facebook Google+ Twitter

Zezem z półobrotu, czyli co nieco o oślim seksie i rozumie

Informację o wymuszeniu na parze osiołków abstynencji seksualnej przyjąłem za średniej klasy żart. Dopiero szum medialny potwierdzający takie kroki wyzwolił we mnie prawdziwy, acz smutnawy uśmiech. Bo kto w tym wszystkim wychodzi na osła?

Wychowałem się na wsi, gdzie podwórze roiło się od różnego drobiu. Nie sposób było zatem nie zauważyć rozpasania kogutów, indorów czy kaczorów. Rozpasania akceptowanego przez ich partnerki, kucające na trawie – zalotnie jak mniemam – aby ułatwić samcom czynienie stosownej powinności (rzecz wcale nie w szukaniu ziarenek). Nie pamiętam kiedy zrozumiałem, że chodzi o seks, aczkolwiek żadnej traumy to we mnie nie wywołało. Podobnie jak parzenie się wiejskich psów czy uganianie buhajów za krowami. O bezeceństwie królików, którymi opiekował się prawie każdy wiejski chłopak, nawet nie chcę się rozpisywać. Jakoś nie zauważyłem jednak, aby takie obserwacje gorszyły młodzież, budziły seksualny pociąg kolegów do gospodarczej trzody, żaden nie oświadczył się jałówce, żadna dziewczyna nie traktowała kozła jako narzeczonego.
Komu i w jaki sposób szkodzi zatem zachowanie zgodne z naturą poznańskich osiołków? Nie dość, że zamknięto biedactwa w niewoli, skazano na niecenioną raczej w oślich stadach monogamię, to jeszcze zabroniono korzystania z resztek życiowych przyjemności.

Całe szczęście, że w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i anulował absurdalną decyzję, bo bałem się już o kolejne kroki. Jeśli o naszym życiu miałyby decydować tak wrażliwe (gdybym był złośliwy, to napisałbym, inaczej, ale złośliwy nie jestem) panie, jak spacerujące po poznańskim ZOO, to należałoby zlikwidować wszelką zwierzęcą koedukację. Może pozakładać pasy cnoty bezdomnym sukom i kotkom? Zabronić hodowania pod jednym dachem zwierząt płci obojga? A co, jeśli jednopłciowe okazałyby się pożądające inaczej? To są wyzwania, przed którymi stanąć musiałoby społeczeństwo.

Osioł bywa symbolem umysłowej ciasnoty. Ale mam wrażenie, że gdyby te, skądinąd sympatyczne zwierzaki, potrafiły mówić, wskazałyby na kogoś innego. I trudno byłoby im odmówić racji.
Przepraszam, Drogie Osły. Wiem, że to niewiele, ale niech pocieszeniem dla Was będzie fakt, że bycie osłem wcale nie jest największym intelektualnym obciachem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.