Facebook Google+ Twitter

Zezem z półobrotu, czyli dlaczego bronię Dnia Kobiet

Może to paradoks, że coś mniej demokratycznego przyszło z USA i wyparło bardziej demokratyczne święto kojarzone ze ZSRR, ale taka jest prawda, a z prawdą trudno polemizować, nawet w Polsce.

Na zdjęciu Elżbieta Popielewicz całowana przez  Karola Okrase i Roberta Sowę. / Fot. AKPAPokolenie dzisiejszych czterdziestolatków i starsi pamiętają jeszcze tamte Święta Kobiet: akademie w szkołach i zakładach pracy, z obowiązkowymi życzeniami od szefa i przewodniczącego POP (wyjaśnienie dla małolatów: Podstawowej Organizacji Partyjnej), z częścią artystyczną, małym upominkiem (np. rajstopy w uniwersalnym rozmiarze) i czerwonym goździkiem. A później koleżeńskie przyjęcia, po których – co charakterystyczne – więcej było jednak nietrzeźwych mężczyzn niż pań. Dało się nawet przeżyć bez domowego obiadu (panie świętują, panowie niedysponowani), bo przecież święto naszych kobiet jest także naszym świętem. A właściwie było. Teraz ważniejsze są walentynki.

Co by nie mówić o Dniu Kobiet, to jedno nie ulega wątpliwości: było ono bardziej… demokratyczne. Może to paradoks, że coś mniej demokratycznego przyszło z USA i wyparło bardziej demokratyczne święto kojarzone ze ZSRR (choć – kolejny paradoks - Walentyna, to przecież symbol najbardziej postępowej na świecie kobiety radzieckiej), ale taka jest prawda, a z prawdą trudno polemizować, nawet w Polsce. Ktoś wątpi? Ja nie, dlatego, że Święto Kobiet (jeszcze w jakiś sposób obchodzone) to święto wszystkich pań. Jeśli kwiaty dostawały traktorzystki, to bez wyjątku, jeśli poli…, przepraszam, milicjantki, to też żadnej nie pomijano, podobnie było z uczennicami, szwaczkami, nauczycielkami… W walentynki hołubi się tylko te kobiety, które są kochane (na serio albo na niby), a pozostałe? Pozostałe przeżywają różnego rodzaju frustracje. Najgłębsze siusiumajtki. No bo Paula i Dominika dostały po trzy walentynki, a Kinga i Madzia żadnej. Teraz już wcale nie kpię. Bo jak jej wytłumaczyć że jest brzydsza, głupsza, mniej warta…? A jeśli nie jest, to czemu Paula i Dominika…

Sprawę nakręcają jeszcze wychowawcy organizując (już od przedszkoli) różnego rodzaju walentynkowe zabawy, które powodują takie właśnie dylematy. Swoją drogą to zastanawiam się, czemu tak łatwo jak walentynki nie łyknęliśmy wychowania seksualnego? Może do tego trzeba więcej wyobraźni?

Kiedy się kocha i jest się kochanym to i tak przeżywa się permanentne święto (stan na granicy choroby, jak mówią złośliwi), dlatego może warto pomyśleć o miłym geście wobec tych, których nikt nie kocha? A gdyby ustanowić jakieś święto dla porzuconych, zdradzonych i niechcianych? Najlepiej pomiędzy walentynkami a Świętem Kobiet. Proponuję 24 lutego, w imieniny Macieja. Dlaczego? Kto czytał „Chłopów” ten wie, jak to z Maciejem Boryną było.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za wszystkie opinie. Skoro kolejne osoby nie zauważyły ironicznego tonu, to rzeczywiście muszę się nad tym zastanowić, ale wyjaśniam:

rahulu i dobrawrozko - nie pisałem o rodowodzie (znam je), tylko, że Święto Kobiet jest „kojarzone ze ZSRR”. Może prawie to samo, ale jednak różnica, czyż nie?

Klaro - propozycja świętowania „porzucenia” była też „z przymrużeniem oka”, ale dziękuję za wyjaśnienie, co w takiej sytuacji jest „naturalnym odruchem”. Teraz nie mogę sobie darować, że też sam na to nie wpadłem... ;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

bez sensu

po co ktoś miałby chcieć świętować to, że został porzucony. Naturalnym odruchem jest raczej dążenie do zapomnienia tego, co jest przykre.

a zakochanie to nie złośliwi określili chorobą, tylko naukowcy wykazali, że to działanie horonów i chemii w organizmie, co razem tak zniekształca osobowość, że można zakochanego uznać za chorego;>

i nie podoba mi się nadmiar kolokwializmów w tym teksćie:"siusiumajtki", "łyknęlismy" itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst jak tekst, ale co sie dzieje z licznikiem "przeczytano" nie tylko przy tym materiale??? jakaś blokada ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aha, Stefanie, świetny, przyciągający tytuł :c), ale obrona święta jakaś taka słaba... ;c)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do tego "święta" to mam mieszane uczucia... niby fajnie jest dostać kwiatek, ale kiedy jest wymuszony.... poza tym jeszcze dzisiaj żadnego nie dostałam!
Co prawda miło było, bo zadzwonił kuzyn i tata, i nawet mąż w końcu przypomniał sobie... ale nie czuję się z tym wcale komfortowo, chciałabym być "hołubiona" jako kobieta na co dzień ;c))) Tęsknię za tymi czasami, kiedy te kwiatki bywały od serca... A Walentynki wydają mi się dużo "słodsze" po prostu, Dzień Kobiet jest jakiś taki "seriozny".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, że mój Przedmówca zwrócił uwagę na pochodzenie Dnia Kobiet, pewnie nie wszyscy wiedzą, że obchodzono je pierwotnie na cześć wszystkich pokrzywdzonych w walce o równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Z szanownym Autorem zgadzam się w jednym: dla tzw. siusiumajtek walentynki to często święto rozpaczy i pogłębiania kompleksów. Wiem z własnego doświadczenia. Od jakiegoś czasu jednak składam życzenia walentynkowe wszystkim tym, z którymi się przyjaźnię czy których lubię. Co do Dnia Kobiet - jedyna okazja do otrzymania kwiatów :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanie, Dzień Kobiet przywędrował do nas również ze Stanów Zjednoczonych. Natomiast, 14 luty czyli Walentynki w USA są obchodzone jako święto miłości do wszystkich i dla wszystkich. To Polacy zmienili je na dzień zakochanych. Wystarczy przeczytać wywiad z Niną Kowalewską - Motlik na łamach Marketing & more. To właśnie ta kobieta wprowadziła w Polsce Walentynki jak dzień zakochanych. Tak wiec gdyby nie ta zmiana to 14 lutego były by hołubione wszystkie kobiety, a nie tylko te, które się kocha. No ale cóż, my Polacy lubimy wszystko zmieniać, a potem pretensje do całego świata :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehe raczej popracować nad ironią...bo ja też nie zakumałem....a co dopiero inni młodzi czytelnicy:)ale przeczytałem z zainteresowaniem..ciekawy tytuł..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Więc musisz jeszcze popracować nad ironią, albo ja nad poczuciem humoru :)) Pozdro

Komentarz został ukrytyrozwiń

Guziku, że przypuszczałem, że budowa tekstu jest aż tak skomplikowana, że nie sposób go zrozumieć przy pierwszym czytaniu. Przepraszam więc, obiecuję poprawę.

Bonarze, myślałem, ze ironia w stwierdzeniu „najbardziej postępowej na świecie kobiety radzieckiej” w odniesieniu do Walentyny T. jest tak czytelna, że nie potrzebny tu nawet cudzysłów. Jeśli jednak nie, to wyjaśniam Tobie: żartowałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.