Słowem „kryzys” obraca się w każdy możliwy sposób: nie da rady, bo kryzys; trzeba czekać, bo kryzys; nie teraz, nie można, absolutnie, rozumiem, ale… I za każdym razem, jak kropka na końcu zdania, pada magiczne dziś słowo „kryzys”.
Zobacz także:
Artykuły
(45)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.57)
Wiek: 55 | Miejscowość: Głogów | Kraj: Polska
O mnie: Urodziłem się dość dawno, bo już pół wieku temu. Piszę, od kiedy pamiętam, przez wiele lat także wiersze, opowiadania i felietony. Jeszcze nie uwierzyłem, że jestem artystą, i dlatego właśnie wierzę, że to, co najlepsze, dopiero napiszę.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Bartłomiej Kowalewski 06.03.2009 09:56
Każdy z nas przechodzi chwilowy kryzys, najczęściej w połowie drogi lub tuż przed metą.
Jeśli znajdzie się bodziec / najcześciej zagrożenie - atakujący bulterier/, następuje natychmiastowa regeneracja, a wręcz niespotykany przypływ energii i jesteśmy już na szczycie.
moim skromnym zdaniem tym bodźcem będzie powódź, bo po niej potrzebne będzie wszystko,
od przysłowiowej podpaski do jachtu.
Jadwiga Kowalczyk 10.02.2009 15:03
+ ...nie, bo mnie boli głowa... - :), bo zupa była za słona, bo nareszcie mozna wszystko zwalić na "czynniki obiektywne".
Przemysław Trubalski 10.02.2009 14:42
Zgadzam się, kryzys to znakomita wymówka na wszystko. No bo niby w czym się ten kryzys objawia? W słabości złotówki? Nie wiem, może nie rozumiem mechanizmów ekonomii, ale np. w 2005 roku euro kosztowało 4,20 i nie pamiętam, aby ktoś wtedy mówił o kryzysie. Jeśli ktoś chce pośledzić sobie kursy sprzed lat, polecam ten: http://www.money.pl/pieniadze/nbparch/srednie/