Facebook Google+ Twitter

Zezwolenie na budowę niewidzialnego pałacu

Będą miał szczęście, albo może jest to przeznaczenie? Tak musiałem sobie powiedzieć po nadaniu mojego kolejnego kuponu Totolotka.

W totolotka gram od niepamiętnych lat, mając tak samo jak miliony do mnie podobnych... nadzieję. A właśnie, cóż by to było za życie, gdybyśmy nie posiadali troszeczkę nadziei? Jedni, osiadają mają nadzieję, że wygrają fortunę, inni, że "rozbiją bank", jeszcze inni, że znajdą wspaniałego i bogatego małżonka, zdadzą egzamin, znajdą pracę, otrzymają rentę, będą zdrowi itp. Właściwie, ilu ludzi tyle marzeń i życzeń...

Któż z nas nie marzy, że tym razem a nuż... jeszcze chwilę i szczęście uśmiechnie się do nas. Dlaczego miliony obywateli grają w totka wiedząc, że i tak przegrają - a raczej, że nie wygrają! Nie jest tajemnicą, że krótko przed ciągnieniem kolosalnej sumy (mam na myśli "Jackpot") w punktach totolotka jest tłok. Dziesiątki, ba tysiące ludzi pchają się ze swoimi ciężko zapracowanymi pieniędzmi przed automat i przyjmującego kupony, a ten stara się wszystkich uszczęśliwić. "Na pewno będzie pan miał tym razem szczęście, a jak pan wygra, to dostanę trochę?" "Naturalnie" - odpowiadam - "trafię to pogadamy".

Naukowcy z Instytutu Maxa- Plancka w Berlinie z działu badań nad zachowaniem się społeczeństwa, analizowali i przebadali jak również odpowiedzieli na pytanie dlaczego ludzie grają i czy każdy kto gra w totka, nie wykupuje zezwolenia na budowę "niewidzialnego pałacu"?

Niedawno, bo w ubiegłym roku w Niemczech Totalizator sportowy obiecywał 43 miliony euro. Była to najwyższa dotychczas kwota. Przed punktami totka formowały się długie kolejki.
Po co ludzie grają? Właściwie zadawałem to pytanie nie tylko moim znajomym, ale ludziom przypadkowo poznanym i stojącym tak jak ja, w punktach Totolotka. Chciałem porównać odpowiedzi kandydatów na " niewidzialne" pałace z wynikami badań naukowców z Instytutu. I stwierdzić musiałem, że odpowiedzi były zaskakujące: gra w totka jest grą prostą, wybitnie hazardową i nie potrzebujemy się wiele znać na systemie. Grać może i profesor, i pomywaczka z knajpy, bogaty i biedny, inteligent i półgłówek, chory i zdrowy. Tutaj należy tylko skreślić 6 numerów, sześć cyfr, które mogą przynieść dostatek, uznanie ... a może nawet zdrowie.

Wiemy jednakże, że gra w totolotka to kupowanie snów. Snów, a jakże, pięknych i kolorowych. I w takim półśnie każdy oczekuje tej tajemniczej godziny i ze zdenerwowania siada przed telewizorem i zaciska kciuki, próbując wpłynąć na wymarzoną kulę z jego tylko numerem. Prawdopodobieństwo wygrania jest jednak małe. Trafienie wymarzonej szóstki z dodatkowym numerem jest matematycznie wyliczone i wynosi 1 do 140 milionów. Grając raz w tygodniu musielibyśmy wysłać 2,7 miliona sztuk. Pomimo tych trzeźwych obliczeń, każdy z nas próbuje na swój sposób pomóc szczęściu w myśl " kto nie gra, nie wygrywa".

Właściwie żaden z grających nie jest przekonany, że wygra, a jednak gra ta wciąga każdego, bo każdy z nas ma marzenia. Z chwilą złożenia kuponu w totalizatorze w podświadomości jesteśmy już milionerami, dzielimy się z bliskimi, kupujemy i wydajemy wygraną, ale jak szybko nadchodzi ta nieubłagana prawda, że nie ja, tylko inny miał to szczęście.
Dzisiaj oddałem kupon z sześcioma skreślonymi polami za jedyne 6,20 euro i jestem tak jak wielu, jednodniowym milionerem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Gram tylko na chybił, raz na 3 miesiące! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Iza, mam.mmmmaaaammmm- 3 trafne! Dziękuję za życzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To życzę wgranej, jak nie jutro...to później!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.