Facebook Google+ Twitter

Zgasła iskra Zapasiewicza

Jeszcze w środę i czwartek w Gdańsku, na Festiwalu Wybrzeże Sztuki spektakl z jego udziałem otrzymywał owacje na stojąco. W dniu 14 lipca 2009 odszedł kolejny wielki człowiek polskiego kina i teatru.

Zbigniew Zapasiewicz w spektaklu „Żar”, na podstawie tekstu Sandora Marai, odgrywał rolę jednej z dwóch kluczowych postaci, generała. Przedstawienie opowiada historię o męskiej przyjaźni, miłości do kobiety, zazdrości i pasji. Sztuka przywodzi na myśl urocze filmy z czasów kiedy Lawrence Olivier był bóstwem kina. Półtoragodzinny spektakl miał pewną charakterystyczną cechę. Aby stworzyć pozór dopuszczenia widza do sekretnej rozmowy, tajemnic sprzed lat, na widowni zasiadało nie więcej niż czterdzieści osób. Podczas Festiwalu Wybrzeże Sztuki w saloniku generała zasiadło około osiemdziesięciu osób. Dziś można powiedzieć, szczęśliwców.

Dla mnie „Żar” był to pierwszy raz, i jak już wiem ostatni, kiedy oglądałam Zbigniewa Zapasiewicza na scenie. Wraz z Ignacym Gogolewskim stworzyli oni niepowtarzalną atmosferę pełną magii dziś tak rzadko spotykanej na deskach polskich teatrów. Choć niemal cały spektakl jest rozmową dwóch zwaśnionych przyjaciół w stylowym saloniku, perfekcyjna gra aktorska sprawiała, że trudno było uwolnić się spod czaru historii opowiadanej przez aktorów.
Przez chwilę można było poczuć atmosferę staroświeckich spektakli, których już dziś prawie się nie gra. Towarzyszyła im Danuta Szaflarska wcielająca się w nianię generała. Trio nestorów sceny teatralnej porwało publiczność tamtego wieczora, przeniosło do świata snutej opowieści.

Odkąd podano do publicznej wiadomości informację o śmierci Zapasiewicza, brzmią mi w uszach na nowo jego kwestie wygłaszane w sali kominkowej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku. Te momenty, w których mówił o śmierci, o tym kiedy ludzie odchodzą. Przed oczami stoi mi ostatnia scena, w której pogodzony już z przeszłością generał siedzi w fotelu swojej dawno zmarłej żony i głaskany czule przez nianię, usypia. Dziś te wspomnienia nabrały innego wymiaru.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.07.2009 17:05

Ukłony, Natalio... Większość dziennikarzy, odwalających obecnie 1000 znaków o Zapasiewiczu, powinna się od Ciebie uczyć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie miałam okazji widzieć tego wspaniałego artysty na zywo - ale nawet to, co widziałam w tlewizji, utkwiło w pamięci. Zmarł czowiek - pozostał monument.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.07.2009 14:20

Tak, Wielcy Rzemieślnicy: Aktorzy, Artyści odchodzą - pozostają zaś Gwiazdy.... Bardzo dobry tekst. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluje bardzo dobrego tekstu i obecności na spektaklu, ostatnim w życiu wielkiego Aktora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.