Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36142 miejsce

Zgaszony znicz kontynuuje drogę

Sztafeta olimpijska została przerwana w poniedziałek w Paryżu. Znicz trzykrotnie był gaszony „technicznie” przez francuską policję, ale zapłonął na nowo i wyruszył do San Francisco.

Znicz olimpijski w drodze / Fot. ttp://en.wikipedia.org/wiki/Image:Olympic_flame.jpgOd samego początku podkreślano, że trasa olimpijskiej pochodni będzie drogą podwyższonego ryzyka. Już w niedzielę w Londynie towarzyszyły jej liczne protesty, kilku aktywistów usiłowało zgasić ogień, demonstrując sprzeciw wobec łamania praw człowieka w Chinach. Brytyjska policja skutecznie jednak powstrzymała te próby.

Francuskie problemy


Co nie udało się w weekend, udało się w poniedziałek. Znicz, przetransportowany do Paryża, również w stolicy Francji napotkał przeszkody w postaci zamieszek. Z ich powodu, jak podaje agencja Reutersa, olimpijski ogień gasł aż trzykrotnie. Co ciekawe, dokonali tego nie sabotażyści, ale policjanci ochraniający sztafetę, podając jako powód „przyczyny techniczne”.

Sztafeta wyruszyła o 12.30 spod Wieży Eiffla i już pierwszy biegacz, Stephane Diagana (utytułowany francuski płotkarz), napotkał opór ze strony rodaków. Jeden z nich, należący do francuskiej Partii Zielonych, usiłował nawet ugasić olimpijski ogień za pomocą gaśnicy. Podobnych incydentów było z minuty na minutę coraz więcej. Pomimo asysty trzech tysięcy policjantów, nie udało się w normalny sposób kontynuować biegu. Około godz. 13.30 organizatorzy sztafety zmuszeni byli na kilkanaście minut ukryć pochodnię w autobusie, gdzie należało ją tymczasowo zgasić ze względów bezpieczeństwa. Sytuacja ta powtórzyła się dwie godziny później.

Wreszcie, po kilku godzinach zmagań z tłumem protestujących, zdecydowano się definitywnie przerwać bieg, zgasić znicz po raz trzeci i przetransportować pochodnię autobusem przez centrum Paryża. Zrezygnowano też z wizyty w ratuszu. Przyczyną były ogromne transparenty wywieszone na budynku przez manifestantów. Podobne przekazy zawisły też na Wieży Eiffla i katedrze Notre Dame. Policja zatrzymała 28 demonstrantów. Gdy sztafeta mijała parlament, około 40 deputowanych z różnych ugrupowań apelowało o wolność dla Tybetu i odśpiewało „Marsyliankę”.

Pochodnia olimpijska igrzysk w Pekinie / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Official_2008_Summer_Olympics_Torch_in_Vilnius.jpg

Nieświadomi organizatorzy


Jak na ironię, niemal w tym samym czasie w Chinach odbywała się konferencja prasowa Komitetu Organizacyjnego igrzysk w Pekinie. Jego członkowie, nie wiedząc jeszcze o zamieszkach we Francji, chwalili się skuteczną dotychczas ochroną znicza, nawiązując w szczególności do sytuacji z Londynu.

Paryskie wydarzenia zaniepokoiły Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Jacques Roggue, prezydent MKOl, powiedział tylko, że niepokoi się narastającymi protestami towarzyszącymi olimpijskiej sztafecie i nawołuje o możliwie szybkie uspokojenie sytuacji w Tybecie.

Zdjęcia z zamieszek w Paryżu można obejrzeć dzięki serwisowi M&C News.

Ogień nadal autentyczny


Pojawiły się pytania: co dalej ze zniczem? Wprawdzie został na nowo zapalony, ale początkowo nie było pewności, czy ów ogień jest nadal prawdziwym płomieniem z Olimpii. Członkowie Polskiej Akademii Olimpijskiej twierdzą: jeśli ogień nie jest autentyczny, znicz powinien wrócić do Olimpii i zostać zapalony na nowo. – W takim przypadku sztafeta po wizycie w Grecji mogłaby kontynuować trasę od miejsca, w którym została przerwana – czyli od Paryża. Następnym przystankiem może być San Francisco – uważa prof. dr hab. Wojciech Lipoński, członek PAO.

Wszystko wskazuje jednak na to, że powrót do Olimpii nie będzie konieczny. Komitet Organizacyjny igrzysk w Pekinie poinformował dzisiaj, że znicz kontynuuje drogę zgodnie z planem i wyruszył już do San Francisco. Oznacza to, że wbrew obawom sztafeta niesie nadal autentyczny płomień z grackiej Olimpii. Jak podaje The Times, jest to możliwe dzięki specjalnym zapasowym latarenkom, które towarzyszą sztafecie i mogą zostać w każdej chwili użyte do ponownego wzniecenia olimpijskiego ognia.

Poniedziałkowy incydent to pierwszy przypadek zgaszenia znicza olimpijskiego przez człowieka. W minionych latach dwukrotnie dokonywała tej sztuki kapryśna pogoda. W Montrealu (1976) znicz zgasł wskutek ulewnego deszczu, zaś przed czterema laty w Atenach płomień został ugaszony przez wiatr. Za każdym razem wzniecano go na nowo przy użyciu wspomnianych, zapasowych latarenek.

Tegoroczna sztafeta jest najdłuższą w historii igrzysk olimpijskich. Dotychczas odwiedziła Ałmaty, Stambuł, ST Petersburg, Londyn i Paryż. Biegacze pokonają w sumie aż 137 tys. kilometrów, nim olimpijski ogień 6 sierpnia dotrze do Pekinu, by dwa dni później zapłonąć na stadionie podczas ceremonii otwarcia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Mam mieszane uczucia co do olimpiady w Pekinie: z jednej strony szkoda mi sportowców, którzy ogromnym wysiłkiem zdobywają minima olimpijskie, a na znak protestu nie wystartowaliby; z drugiej - należało by bezwzględnie zaprotestować przeciwko temu, co dzieje się w Chinach i Nepalu. Bez sprzecznie największą winę ponoszą ci, co przyznali Chińczykom organizację Igrzysk

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł uzupełniony. Dzięki za linka do Timesa, Maciek :) wczoraj nie dotarłem do tej informacji, stąd ta nieścisłość z autentycznością ognia olimpijskiego. Teraz już na szczęście wszystko w miarę jasne.

Marta -> płomień gasł wczoraj trzykrotnie, tak przynajmniej podaje większość źródeł. To, że to trzeci taki przypadek w historii, to już zupełnie inna sprawa... tego też zapomniałem wczoraj dodać do informacji, oczywiście już uzupełniłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

jak bede miał okazje...to tez go zgasze:) a tak naprawde dobra forma protestu to zgaszenie pochpdni

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz to już jest za późno na protesty. Protestować należało w momencie przyznania Chinom organizacji Olimpiady. Przecież wiadomo było co to za kraj. Za teraźniejsze zamieszanie i ekscesy, które nie wiadomo jeszcze do czego mogą doprowadzić, winę ponosi MKOL. Nie takiego dopingu oczekują sportowcy. Trudno będzie im brać udział w zawodach w takiej atmosferze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to ja wierzę Maćkowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen, dokładnie tak - i jak świetnie oddając klimat związany z państwem-organizatorem ;)
Seweryn, ale to nie miało być, że płomień zgasł trzeci raz w historii, a nie że dziś aż trzykrotnie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co by nie było, to jest jednak bardzo symboliczne, że zgasł...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.