Facebook Google+ Twitter

Zgoda na kompromisy niezbędna w życiu osobistym oraz w polityce

Przed jesiennymi wyborami zapytajmy ubiegające się o władzę ugrupowania polityczne czy na pewno nasze sprawy wspólne są dla nich najważniejsze. Czy są gotowi zamiast „wojny na górze” konstruktywnie współpracować z sobą?

Cechą charakterystyczną ludzkich ugrupowań: rodzin, stowarzyszeń, narodów jest okoliczność, że każdy z ich członków ma różne poglądy i oczekiwania . W tej sytuacji każda decyzja w sprawach wspólnych dla części z nich jest korzystna a dla innych nie. Prawdziwe jest powiedzenie : Jeszcze się taki nie narodził który by wszystkim dogodził. W tych warunkach racjonalne decyzje to kompromisowe decyzje. Przekonałem się o tym osobiście.

Gdy z moją narzeczoną podjęliśmy decyzję o małżeństwie mój tato wziął nas na rozmowę i powiedział:

Małżeństwo to związek dwu różnych osobowości. Są sprawy w których będziecie zgodni ale w zdecydowanie większości spraw będziecie mieli różne zdania. Sztuka życia polega by w tych przypadkach dochodzić do porozumienia i kompromisu. W sprawach drugorzędnych należy ustępować – „mądrzejszy powinien ustąpić mniej mądremu”.

Staraliśmy się z moją towarzyszką życia stosować się do rady taty i dzięki temu od bez mała 50 lat jesteśmy szczęśliwą rodziną.

W wielomilionowych narodowych „rodzinach” w których mamy wiele więcej kontrowersyjnych problemów niż w zwykłych rodzinach. Ustępstwa i kompromisy są niezbędne. Niestety nasi narodowi reprezentanci nie stosują prostej i zrozumiałej mądrości życiowej która jednoznacznie mówi: „Zgoda buduje – niezgoda rujnuje”. Cały czas walczą ze sobą a nie współpracują? Winne tej postawy są geny jakie przekazali nam nasi przodkowie.

Naszymi praprzodkami były zwierzęta stadne z alfa jako panem i władcą oraz pozostałymi członkami stada jako poddanymi. Ponieważ alfa miały możliwość korzystania bez ograniczeń z uciech życia byli oni najbardziej „dzietnymi” naszymi przodkami. Większość z nas odziedziczyła po nich umiłowanie władzy. Nasi politycy to potomkowie alfa. Dla nich „władza jest słodka jak miód i przyciąga jak magnes” . Jeśli widzą jakąkolwiek szansę na sukces to walczą o nią z konkurentami wszelkimi możliwymi sposobami. Nie zrezygnują dla idei racjonalnego rządzenia z zapisanej w genach aspiracji sprawowania władzy.

W tych okolicznościach pozostaje proste rozwiązanie tego problemu. Jeśli chcemy mieć nadzieję na racjonalną politykę to MY NARÓD, który zgodnie z Art.4 Konstytucji RP sprawujemy władzę zwierzchnią, powinien ustawowo zakazać naszym reprezentantom wojen na górze i nakazać im współpracę. Wspólnego poszukiwania dobrych, kompromisowych rozwiązań spraw publicznych. Projekt/propozycję takiej ustawy pt. „Skład i zasady funkcjonowania wielkiej koalicji rządowej w RP” przedstawiłem na http://www.wiadomosci24.pl/artykul/projekt_ustawy_pt_magiczna_koalicja_rzadowa_327447.html

NIE WYBIERAJMY TYCH DLA KTÓRYCH WAŻNIEJSZA JEST WŁADZA NIŻ DOBRO WSPÓLNE

Wybory parlamentarne to szansa/okazja kiedy „My Naród” możemy naszym reprezentantom powiedzieć że mamy dosyć permanentnej wojny domowej i oczekujemy od nich konstruktywnego poszukiwania rozwiązań naszych problemów. Przed jesiennymi wyborami zapytajmy ubiegające się ugrupowania polityczne czy na pewno nasze sprawy wspólne są dla nich najważniejsze i czy podpiszą się pod powyższą propozycją ustawową. Czy są gotowi zaprzestać „WOJNY NA GÓRZE” i rozpocząć „WSPÓŁPRACĘ NA GÓRZE” ? Jeśli odpowiedzą NIE na tak postawione pytania to na nich NIE głosujmy!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ciekawy artykuł. Interesująca wymiana zdań pod tekstem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem, według mnie, polega jednak na tym, że z punktu widzenia ostatnich 25 lat, nie widzę jakościowo istotnej różnicy. Różnicy, która przeważyłaby szalę i ewentualnie usprawiedliwiłaby popularną skądinąd teorię "mniejszego zła".
Ja się z tego schematu wypisuję, co oczywiście nie oznacza obojętności, bo w życiu społecznym, uczestniczymy nie tylko, jak usiłują nam wmówić, poprzez akt wyborczy.
Przeciwnie, "patrzenie na ręce" obowiązuje na co dzień. Co, mam wrażenie, stoi w sprzeczności właśnie z ustalonym systemem, który drwi: wrzuć tę kartę i sp...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze

1. Są osobnicy zarażeni w 100% genem władzy ale są także tacy którzy nie mają go w ogóle (zbieracze) . W demokracji obywatelskiej potrzebni są politycy którzy mają go w umiarkowanym stopniu. Pytania ma na celu umożliwienie wyboru właśnie takich średniaków.

2. Kolega Stefana Kisielewskiego mówił: "Wszystkich dziewcząt się nie zdobędzie ale próbować można". My spróbujmy wybrać posłów do pracy a nie na wojnę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro politycy "nie zrezygnują dla idei racjonalnego rządzenia z zapisanej w genach aspiracji sprawowania władzy", to jaki sens jest ich pytać, "czy są gotowi zamiast „wojny na górze” konstruktywnie współpracować z sobą" ?
Spytać, aby usłyszeć miłe uchu kłamstwo?

To tak, jakby pytać wilka, czy wyzbędzie się swej wilczej natury...

Raczej zapytać trzeba samych siebie, czy zgadzamy się na to, żeby uczestniczyć w szopce. Wpierw trzeba ją sobie jednak uświadomić.

Szopka polega na tym, że najważniejsze dla polityków jest utrzymanie status quo, czyli systemu dojnych krów - wyborców. Koszta szopki oczywiście są. Łupy powyborcze częściowo przechodzą do zwycięzców, ale to pikuś w porównaniu z ewentualną utratą całego systemu i możliwości łupienia. Zatem będą go strzec, niczym strażnicy świętego Graala.

Tak więc, łupieni, do urn, potwierdzić prawo do łupienia! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.