Pozycja materiału w rankingach:
"Zgon na pogrzebie" to angielska czarna komedia w klasycznym wydaniu. Tytułowy pogrzeb nie ma jednak z klasyką nic wspólnego.
Zaczyna się od tego, że firma pogrzebowa myli trumny. Przywozi do domu zmarłego, gdzie mają odbyć się uroczystości żałobne nie to ciało, co trzeba. Potęguje to tremę Daniela (Matthew Macfadyen). Ten niespełniony pisarz, żyjący w cieniu swojego brata Roberta (Rupert Graves), który z kolei jest wziętym autorem powieści, zmaga się z wieloma problemami. Z rozpaczającą po śmierci męża matką oraz własną żoną, która nalega na kupno mieszkania. Przede wszystkim jednak z mową pogrzebową, którą ma wygłosić chociaż wszyscy oczekują, że zrobi to jego utalentowany literacko brat.
Przebieg, tej i tak niekonwencjonalnej uroczystości dodatkowo zakłóca pojawienie się tajemniczego gościa, który żąda 15 tysięcy funtów w zamian za milczenie w kwestii pewnej rodzinnej tajemnicy, dotyczącej zmarłego ojca. Zobacz także:
Artykuły
(14)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.89)
Wiek: 28 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Praktykantka Nowa już nie jestem, ale nadal jestem bezwzględna :]
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ira Kasprzak 08.12.2007 00:53
Może nosem mi się uda + , o.
Wcześniej, zanim mi tak urósł, dawałam sobie radę. Dzięki Maciej.
Ira Kasprzak 04.12.2007 22:19
Oj Kobitki, wyważona - dla mnie oznacza to po prostu wyważone proporcje w filmie, co czyni go właśnie takim jak go opisała Marta.
Nie wyklucza to ani specyficznego humoru (dla każdego może to co innego znaczyć), ani niekonwencjonalnych zachowań (tylko takie czynią coś komedią), ani nie pozbawia filmu lekkości, a tym bardziej zabawności.
Sposób przedstawienia galerii postaci - zamierzony lub nie - wprowadził mnie w klimat tego filmowego rozgardiaszu.
:)
Natalia Klimczak 04.12.2007 12:18
Mizerniutka recenzyjka... Ale wątpię by to była wina Marty... Kiedy patrze na słabe materiały Oli Światęk, a teraz tą recenzję.. .To marzy mi się powrót do przeszłości i nauki Agaty Ślusarczyk... Miałam przyjemność mieć za jej czasów praktyki i mam wrażenie, ze wtedy praktykantów czegoś uczono.. .Teraz nie bardzo... Martuś, nie gniewaj się... Może pogadaj z kimś, kto objaśni Ci jak się pisze recenzje :) Wtedy na pewno kolejną napiszesz super! Proponuję zwrócić sie z tym do Przemka lub Naczelnego :)
Lucyna Rozlatowska 03.12.2007 23:03
Pierwszy akapit miał na celu zapewne wprowadzić w tematykę filmu. Jednak po jego przeczytaniu miałam takie zamieszanie w głowie, że straciłam orientację, kto jest kim, kto przeżywa jakie emocje i o co w tym wszystkim chodzi. Dalej też poczułam się zagubiona. "Specyficzny angielski humor" kontra "zabawna, lekka, wyważona komedia" - dla mnie totalna sprzeczność.
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2050)