Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20313 miejsce

"Zgromadzenie żeńskie z Diuny" – recenzja książki

"Zgromadzenie żeńskie z Diuny" w pięknym, kolekcjonerskim wydaniu Rebisu, rozpoczyna nową trylogię, opisującą początki najsłynniejszych szkół działających w Uniwersum.

 / Fot. wyd. RebisAkcja powieści toczy się 80 lat po bitwie pod Corrinem. Ludzie wciąż jeszcze pamiętają bestialstwo i cierpienie, które przyniosły cierpiące maszyny. Aż nastaje wytęskniony czas pokoju. Zdaje się, że piękny sen o wolności zaczyna zmieniać się w rzeczywistość. Pamiętni doznanych krzywd, krytycznie podchodzą jednak do twórczości ludzkiego umysłu. Jednakże nie wszyscy pragną ograniczenia i zniewolenia. W niektórych miejscach Uniwersum powstają szkoły kształtujące ludzkie umysły. "Żeńskie Zgromadzenie Diuny" jest jedną z nich. Jej członkinie zajmują się metafizyczną strona umysłu, manipulują genotypem ludzkim. Wiemy jedno: nie wszyscy mają czyste intencje i nie wróży to nic dobrego. Sprawdźcie sami, co z tego wyniknie!

Mocnym punktem twórczości pisarskiej obu autorów jest tworzenie fabuły, która jest niczym pajęcza sieć; nie ma wątku głównego, lecz wszystko jest istotne i łączy się w całość. Wielowątkowość, powoli zagęszczająca się atmosfera, niezliczona ilość postaci, ich odrębne historie wraz z rozwojem akcji coraz mocniej splatają się ze sobą w układ wzajemnych zależności i powiązań. Chylę czoło przed kunsztem literackim Herberta i Andersona, bowiem stworzenie tak misternie skonstruowanego świata przedstawionego wymaga nie lada talentu oraz niczym nieograniczonej wyobraźni. Nie często się zdarza, by wielotomowe sagi potrafiły tak wciągnąć czytelników, którzy to z niesłabnącym zainteresowaniem będą przerzucać kolejne strony następnych tomów. Czy ktoś z wielbicieli "Diuny" wyobrażają sobie zakończenie?

W świecie, w którym dominuje kult piękna "widzianego", może warto poddać stymulacji wyobraźnię czytelnika, skoro coraz częściej mamy deficyt na tym polu?

W tym pokaźnych rozmiarów "tomiszczu", pełnym obszernych przemyśleń bohaterów, znajdziemy zarówno ludzi dość standardowych, jak i ekscentrycznych. Od pierwszych stron książki rzuca nam się w oczy podział społeczeństwa. Mamy dwa obozy: radykalny ruch butlerian, skupiony wokół Manforda Torondo oraz tych, dla których imperatyw kulturowy, potrzeba rozwoju niesie ze sobą ryzyko unicestwienia ludzkości. W imię obrony gatunku ludzkiego, członkowie rosnącego w siłę ruchu, nie przebierając w środkach, przeprowadzają czystki, niszcząc zarówno niedozwolone wytwory techniki, jak i ich zwolenników.

Zagubienie bohaterów, wahania, ciągle obecny w nich strach przed strasznymi reliktami wojny, jaka niedawno dotknęła ludzkość, sprawia, że zaciera się granica między dobrem a złem. Trudno więc osądzić, kto jest postacią przesyconą nikczemnością i mrokiem, a kto nie - wszyscy walczą przecież o "słuszność" sprawy dostępnymi środkami. Wątek tytułowego zgromadzenia jest jednym z wielu, i to niekoniecznie najbardziej wyeksponowanym. Siostry manipulują genomem ludzkim, skupiają się tworzeniem programu eugenicznego, do swoich projektów używając ( a jakże ) zakazanych komputerów i technologię wyższą, sprzeciwiając się oczywiście woli Imperatora. Szemrane zabiegi spotykają się brakiem akceptacji niektórych sióstr co doprowadza do wewnętrznych konfliktów i starć. Przez karty książki przewijają się znane nam postacie z wcześniejszych cykli: Voriana Atrydę – weterana wojny pod Corrinem, ucznia i powiernika robota Erazma - Gilbertusa Albansa, dyrektora lampadaskiej uczelni kształcącej mentatów. Wszyscy bohaterowie razem zostali wciągnięci w wir "samonakręcających się" zdarzeń. Pysznie:)

 / Fot. asiaFantastyka zrodzona z twórczej wyobraźni Franka Herberta wolna jest od irytującej, co raz częściej obecnej
infantylności i płycizn intelektualnych książek z półki fantastyki. "Zgromadzenie żeńskie z Diuny" jest ściśle związana z wszystkim, co ludzkie - moralnością, hierarchią wartości, celami i aspiracjami naszego gatunku. W tej powieści warstwa po warstwie eliminowane są pozory, kłamstwa, fałszywe dowody i ślepe uliczki dochodzenia, by dojść do szokujących ustaleń. Mamy tu to, co tygrysy lubią najbardziej: literacką ucztę osadzoną w pieczołowicie skonstruowanym świecie, podlaną szczyptą magii. Polecam.
Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.