Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5013 miejsce

Zielona karta onkologiczna- postęp czy tylko wspaniała obietnica?

Skoro lekarze protestują, to znaczy, że ich interes jest zagrożony - znajduję taką opinię w Internecie. Inny głos: jeżeli bez dodatkowych pieniędzy, będzie można wdrożyć ten system, to by znaczyło, że dotychczas ktoś był hamulcowym.

https://www.premier.gov.pl/wydarzenia/aktualnosci/krotsze-kolejki-do-lekarzy-i-brak-limitow-w-onkologii.html / Fot. https://www.premier.gov.plPakiet onkologiczny, to część zapowiedzianej przez rząd reformy w ochronie zdrowia, ogłoszonej na konferencji prasowej 24 marca 2014 roku. Zajrzyjmy do źródła ( https://www.premier.gov.pl/wydarzenia/aktualnosci/krotsze-kolejki-do-lekarzy-i-brak-limitow-w-onkologii.html ) i zobaczmy cóż wtedy zapowiedziano.

Pakiet onkologiczny

• Zniesione zostaną limity w leczeniu onkologicznym.
• Każdy pacjent będzie miał zagwarantowany termin usługi medycznej.
• Każdy pacjent będzie miał indywidualną ścieżkę leczenia i znajdzie się pod opieką konsylium lekarskiego.
• Każdy pacjent będzie otrzymywał specjalną kartę będącą przepustką i skierowaniem do wszystkich gabinetów specjalistycznych i oddziałów.
• Każdy pacjent będzie miał swojego koordynatora leczenia, który będzie pomagał mu w walce z chorobą.
• Po zakończeniu leczenia choroby nowotworowej pacjent będzie objęty programem stałej opieki.
• Czas od podejrzenia nowotworu do rozpoczęcia terapii ma nie przekroczyć 9 tygodni.

Wstępna i pogłębiona diagnostyka nie może trwać dłużej niż cztery tygodnie. Limity na badania tych pacjentów mają zostać zniesione. Po skompletowaniu wyników ma się odbyć konsylium lekarskie złożone z chirurga, radioterapeuty i chemioterapeuty, by każdemu choremu na raka ułożyć indywidualny plan leczenia.

Po dwóch tygodniach pacjent musi zacząć leczenie. Razem - od podejrzenia choroby do leczenia - nie może upłynąć więcej niż dziewięć tygodni. Za wykrywanie raka lekarze rodzinni mają otrzymywać premie.
Co tydzień każdy gabinet, przychodnia i szpital mają składać raporty o kolejkach oczekujących. Pacjenci będą mogli się o nich dowiedzieć z infolinii NFZ.
Oprócz w/w pakietu zapowiedziano wprowadzenie innych reguł, też w formie pakietu, zwanego kolejkowym, które przedstawię, ponieważ są one dopełniającą częścią wprowadzanych zmian w pakiecie onkologicznym.

Pakiet kolejkowy (dotyczy pozostałych specjalizacji)

• Lekarz rodzinny będzie mógł zlecać pacjentowi więcej badań.
• Wprowadzona zostanie porada receptowa i umożliwiony ma być odbiór recepty przez osobę upoważnioną.
• Specjaliści będą dodatkowo finansowani za pierwszą wizytę pacjenta.
• Premiowane będą zabiegi jednodniowe.
• Od 2016 r. pielęgniarki otrzymają możliwość zlecania niektórych badań oraz wypisania recept na wybrane leki.
• Utworzony ma być elektroniczny system kolejek, aby pomóc pacjentowi znaleźć miejsce, gdzie dane świadczenie otrzyma najszybciej.
• NFZ będzie mógł zawierać bezterminowe umowy z lekarzami rodzinnymi i wydłużać umowy ze specjalistami do pięciu lat, a ze szpitalami do 10 lat.
• W każdym oddziale NFZ ma funkcjonować infolinia dla pacjentów z informacją, w której poradni i ile dni oczekuje się na świadczenie.

Premier podkreślił, że planowane propozycje nie zakładają podnoszenia składki zdrowotnej. Zaznaczył także, że będzie obserwował prace ministra zdrowia i całego resortu na rzecz wprowadzenia w życie pakietu kolejkowego i onkologicznego. Dzisiaj wiemy, że Tusk tego już nie będzie nadzorował, bo nie jest już premierem.

Bartosz Arłukowicz zapewnił, że proponowane zmiany są już opisane legislacyjnie. Przypomniał także, że Sejm przyjął ustawę, dzięki której w podstawowej opiece zdrowotnej będą mogli przyjmować pediatrzy i interniści.

Wracając do pakietu onkologicznego

Lekarz POZ (podstawowa opieka zdrowotna) będzie oceniany i indeksowany za sprawność w rozpoznawaniu, a karany za nietrafne diagnozy. Można powiedzieć: bardzo dobrze, wszak tylko dobrą pracę należy promować, więc co w tym złego? Ano nic! Tyle tylko, że teraz praca w POZ będzie przypominać trochę grę w totolotka…
Przewlekający się kaszel czy nawet krwioplucie może, ale przecież nie musi być objawem nowotworu płuca czy oskrzeli. Powiększona prostata u mężczyzny nie musi być objawem raka, ale żeby to sprawdzić, trzeba mieć narzędzia do rozstrzygnięcia tego dylematu. Zatem wydaje się, że naciskanie na lekarza POZ (nikt nie użyje w tym przypadku słowa „nakaz”, wszak przecież musi to być „wybór”), aby wypisał pacjentowi „zieloną kartę” na etapie wstępnym, a potem karać go, gdy diagnoza okaże się negatywna wydaje się niezbyt fortunne. Abstrahuję od dolegliwości kary, bo na dziś, to nawet sami organizatorzy nie wiedzą jeszcze, jakie w końcu kary będą stosować. Minister zdrowia proponuje, aby lekarz POZ mógł wystawiać „zieloną kartę”, gdy będzie miał skuteczność minimum jeden potwierdzony przypadek choroby na 15 zgłoszonych podejrzeń. W innym przypadku będzie musiał przejść szkolenie z onkologii, aby ponownie móc wydawać owe karty. Dlaczego jest to liczba „15”? Nie wiem, bo nikt mi nie umiał tego uzasadnić.

Proszę zauważyć, że pacjent z negatywnej diagnozy się ucieszy, a lekarz? Ma za to otrzymać karę? Przecież, to jakiś absurd!

A czy jest to etyczne? Aż strach pomyśleć… jak w cichości ducha wierzący lekarze będą wznosić modły do wszystkich możliwych świętych i do samego Stwórcy bezpośrednio, aby poprawił im efektywność (czytaj: rozpoznawalność pozytywną w ramach wystawionych zielonych kart, aby nie musieli być karani…). Teraz dopiero konflikt sumienia będzie szalał.

A może wobec powyższego, wskazana w zajawce uwaga internauty o protestach lekarzy przeciwko ministerialnym pomysłom, jest jak najbardziej uzasadniona?

Z innej strony rozpatrując, pakiet jest kolejnym (poza refundacją) mechanizmem konfliktującym relację pacjent-lekarz. Ten pierwszy będzie domagał się „zielonej karty”, a drugi nie będzie skory do jej wystawiania, pomimo że NFZ obiecuje mu jakąś tam nagrodę, którą wcale się tak zresztą nie nazywa, tylko mówi się, że to taka „forma zapłaty, za wykonanie określonej pracy”.

Przed ekonomią w medycynie nie uciekniemy, ale jeżeli oferuje się pacjentom diametralną poprawę sytuacji, to samo chciejstwo ze strony rządzących nie wystarczy. Tak podpowiada mi prosta obserwacja życia. Gdyby jednak możliwe było dokonanie zamierzeń rządu bez zaangażowania dodatkowych sił i środków w całe to przedsięwzięcie, to ta druga uwaga znaleziona w Internecie o „hamulcowym”, musiałaby być wtedy poważnie wzięta pod lupę.

Czym w istocie jest owa „zielona karta”?

Tak naprawdę możemy powiedzieć, że jest to zadekretowanie przez rządzących, iż od 01.01.2015 roku pacjent będzie leczony w zakresie onkologii szybko, sprawnie i według najwyższych standardów światowych.

Inne aspekty tej reformy

Jeden z krakowskich chirurgów w dyskusji założył, że za pół roku każdy pacjent będzie miał „zieloną kartą”, bo lekarze nie będą ryzykować następstw wynikających z zaniechania czy zaniedbania jej wystawienia. Każdy ją dostanie, gdy zgłosi, że ma zawroty i bóle głowy, schudł, ma chrypkę, krew w stolcu czy w wydzielinie z oskrzeli, krwawienia z dróg rodnych czy cewki moczowej, przedłużającą się biegunkę czy zaparcia. Wtedy system najwyraźniej się zatka i cały wysiłek na nic.

Mamy mało radiologów, a patomorfologów „aż” ok. 400… Czy oni podołają dodatkowym obowiązkom?

Badania tzw. markerów nowotworowych, nadal pozostaną w gestii lekarzy specjalistów. A są one dość dobrym sposobem na dokonywanie badań przesiewowych na wczesnym etapie wykrywania nowotworów. Jakimi więc narzędziami ma dysponować lekarz w POZ, aby zrobić wstępną kwalifikację osób do zielonej karty? Sami onkolodzy mówią, że w wielu przypadkach na podstawie objawów klinicznych nie sposób dokonać wstępnej trafnej diagnozy.

Pomysł konsylium dla każdego pacjenta jest bardzo dobry, tylko czy realny? Na ostatnim szkoleniu słyszałem opinię onkologów, że będzie to następny zadekretowany byt, nie mający raczej wiele wspólnego z rzeczywistością.

Reasumując

Zgodnie z filozofią posiadania interesu (bądź nie) we wprowadzaniu owych zmian – tak czy siak, nie protestuję. Z prostego powodu, wszak są one wdrażane z myślą o dobru pacjenta, którym przecież też mogę być w każdej chwili. A władzy przecież należy wierzyć, ufać i nie rozsiewać defetyzmu... Na dowód, że właśnie tak należy się zachowywać, przypomnę „siedem lat zaciskania pasa wg Balcerowicza”, które to słowa sprzed 25 lat mam żywo jeszcze w pamięci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

A jak lekarz się upiera, że "ma" iluś tam pacjentów, to uprawia leczenie zbiorowe, jak ojciec
Bashobora. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ja właśnie nie wiem ;)
Jeśli się nie mylę, w definicji został użyty imiesłów przymiotnikowy czynny, którego z kolei definicja wygląda tak:

Imiesłów przymiotnikowy czynny – tworzony jest od czasowników niedokonanych mówiących o sprawcy czynności teraźniejszej.

Hmm, czyli od momentu wejścia do gabinetu rozpoczyna się czynność niedokonana bycia pacjentem ;) Która dokonuje się z chwilą wyjścia z gabinetu.

I tej wersji bym się trzymał ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)))

Dobrze. Powiedz zatem Arturze, w którym momencie, zgodnie z definicją WHO, ta zapytana pani, z kandydatki stanie się pacjentką? Czy w momencie, gdy zamknie za sobą drzwi przychodni wchodząc do budynku, czy w momencie zamknięcia za sobą drzwi gabinetu? A może jeszcze w innym momencie? Bo to jest zasadniczo ważne!!! :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Postulat: kolejki kandydatów na pacjentów. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy mozna być "pacjentem" poza gabinetem ? ;)

Pacjent – osoba korzystająca ze świadczeń opieki zdrowotnej, niezależnie od tego czy jest zdrowa, czy chora (definicja Światowej Organizacji Zdrowia).
Inna definicja za pacjenta uznaje:

osobę otrzymującą opiekę medyczną
klienta lekarza, dentysty itd.

niezależnie, czy jest zdrowy, czy chory.
-----------------------------------------------


Ale zależnie chyba od tego, czy został "przyjęty" ;)
No ale u nas "pacjentem" zostaje się awansem. Są "kolejki pacjentów" na przykład ;)

Kolejna fikcja, zaklinająca rzeczywistość.

Lekarz mówiący: "jest moim pacjentem", analogicznie jak przedsiębiorca: "jest moim stałym klientem" - powinni raczej uzywać czasu przeszłego .. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jaka jest percepcja tej sytuacji wśród pacjentów?

Ano taka, na przykład. Dziennikarz zaczepił zdenerwowaną pacjentkę (TOK FM) pod jakąś zamkniętą przychodnią, która odpowiedziała w tym stylu:

nie dość, że przychodnia zamknięta, to jeszcze skierowanie do okulisty wprowadzili i nie mogę skorzystać z wizyty u specjalisty.

A więc dowiadujemy się od zdezorientowanych pacjentów w tym bałaganie , że to "lekarze sobie wprowadzili dla nich dodatkowe utrudnienia".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzisiaj dopadła mnie taka refleksja. W czasie intensywnego rozwoju "kapitalizmu" w naszym nieszczęśliwym kraju jak grzyby po deszczu mnożą się wszelakiej maści kursy "uczące" jak go budować. Na każdym można się dowiedzieć, że pracownik łatwiej zniesie wszelką niedogodność, gdy ktoś mu pokaże szlachetny CEL i wytłumaczy dlaczego tę niedogodność czy niewygodę ma znieść.

Teraz ad meritum.

W systemie ochrony zdrowia pan minister Arłukowicz dostał zadanie od premiera Tuska, aby zmniejszyć kolejki do specjalistów. No i pan minister wydumał... Między innymi reformę w sprawie zasad pisania skierowań do specjalistów. Ponieważ jestem sędzią we własnej sprawie, a więc tym, który ma skracać te kolejki - jestem więc niewiarygodny... Ale pacjentom posunięcie pana ministra też nie wydają się słuszne.

Uważam, że obowiązek wypisywania skierowań do dermatologa i okulisty jest zwyczajnym nieporozumieniem. Ba! Wręcz dywersyjnym działaniem. Wmawianie wszystkim, że od tego skrócą się kolejki jest najbardziej obrzydliwym naśmiewaniem się z ludzi, którzy przynajmniej mają średni iloraz inteligencji, nie mówiąc już o tych bardziej inteligentnych. Niby jaki ma zadziałać tutaj mechanizm? Zniechęcić pacjenta poprzez stworzenie mu dodatkowej bariery i niech idzie sobie do gabinetu prywatnego? Jak to jest w końcowym rozrachunku? Skrócą się przez to kolejki do specjalistów czy wydłużą?

A może to ja już jestem takim nierobem, że nie potrafię zrozumieć szlachetnych intencji pana ministra?

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Szanowny Czytelniku żądaj więc od swojego doktora zlecenia na "wszystkie badania", bo to przecież nic nie kosztuje.../

Oczywiście, tym bardziej, że w Karcie Praw Pacjenta stoi jak byk:

"3. Pacjent ma prawo do przystępnej informacji o swoim stanie zdrowia, rozpoznaniu,..."

A ja śmiem twierdzić, że "stan zdrowia, rozpoznanie", można stwierdzić tylko na podstawie stosownych badań, a "brak objawów" jest dalece niewystarczający do wykluczenia chorób ;)

Tak więc, Pacjencie, wziąć cennik wszelakich usług diagnostycznych jakiegokolwiek szpitala i żądać WSZYSTKIEGO! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pakiecie kolejkowym - czytamy - lekarz POZ będzie mógł zlecać "więcej badań", ale nie wskazano źródła ich finansowania. Stawka kapitacyjna na 2015 rok nie zwiększa się, a więc jak widać badania nic nie kosztują.

Szanowny Czytelniku żądaj więc od swojego doktora zlecenia na "wszystkie badania", bo to przecież nic nie kosztuje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdy obserwuję przygotowania do wprowadzenia tych zmian, to wydaje mi się, że jestem w tym samym miejscu, jak przed wprowadzeniem w życie ustawy refundacyjnej. Scenariusz jest bardzo podobny.

Wniosek końcowy jest taki - przeżyjemy! Zresztą nie tylko tę zmianę. Będą jeszcze inne, znacznie ciekawsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.