Facebook Google+ Twitter

Zielona wyspa śniegiem pokryta

Jak co roku zima zaskoczyła Polskę. Co dopiero ma powiedzieć Irlandia... W niektórych miejscowościach śnieg spadł pierwszy raz od 15 lat.

29 listopada 2010. Jestem w Baltimore, na południowym wybrzeżu Irlandii. Za dwa dni mam prom powrotny do Francji z Rosslare, ok 5 godzin stąd. Jak co rano wychodzę, aby napić się kawy w miejscowym pubie i porozmawiać z ludźmi. We Francji brakuje mi tego zwyczaju. Dzieciaki biegają i lepią ogromnego bałwana. Nie poszły dziś do szkoły, bo autobus nie kursuje, a samochodem ciężko się stąd wydostać. Uśmiecham się szeroko, widząc znajomą mi okolicę pokrytą śniegiem, co nie jest widokiem częstym. Na horyzoncie widzę Sherkin - wyspę oddaloną jakieś 2 km od brzegu. Zazwyczaj skrzy się zielenią, dziś leży na niej biały puch. Zielona wyspa zbielała!

Widzę samochód ślizgający się po drodze i dociera do mnie przerażająca myśl. Jak ja się stąd wydostanę? "Crap!" powiedzieliby Irlandczycy. W tej chwili myślę to samo we wszystkich znanych mi językach. Znajomi śmieją się, że zostaniemy tu z moim chłopakiem do przyszłego roku. Bo nie zapowiada się na poprawę. Zaczyna się burza mózgów. O oponach zimowych nie mamy co marzyć, bo na pytanie gdzie można je dostać, Irlandczycy odpowiadają "what's that?". Druga myśl: łańcuchy na opony! O tym też można zapomnieć, w żadnych sklepie nie da się tego dostać. W przypływie kreatywności moja druga połowa decyduje się samodzielnie udzieragać łańcuch, ale ze sznurów. Do świąt pewnie by nam zeszło.

Irlandia zaśnieżona, Irlandczycy zaskoczeni, i nikt nie jest przygotowany na to, co się dzieje. Pewnie, gdybym była mieszkańcem tej wyspy, taka odmiana sprawiłaby mi niesamowitą radość. Ale nie jestem, nie wzięłam ze sobą ekwipunku zimowego więc marznę w moich butkach. Sklepy z odzieżą zimową ogłosiły "sold out", ze śniegiem Irlandczycy zaczęli się zaopatrywać w odzież narciarską, co by nie zamarznąć. 20 lat mieszkałam w Polsce, marzłam przy tamtejszej temperaturze -20 lub -30 stopni; czemu nikt nie wpadł na to, żeby przywdziać kombinezony... Człowiek uczy się całe życie. Po pierwsze: zawsze mieć zimowe łańcuchy w samochodzie, po drugie: zawsze sprawdzać pogodę w miejscach, do których się jedzie.

Jutro w południe zamierzamy wyruszyć w drogę. Połowica wymyślił, że skoro on ma prawo jazdy on będzie prowadził, a dla mnie załatwi łopatę co by odkopywać drogę. Ta francuska elegancji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Pani Grażyno ma Pani rację, chyba za szybko wyciągnełam ten wniosek ;) Przyjaciele z Polski uświadomili mnie. Co do tego, że sobie ciepełka nie odpuszczę, chodziło mi o to, że kombinezony już spakowane:) Życzę dużo słoneczka!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Grażyna Kosma
  • Grażyna Kosma
  • 30.11.2010 16:27

"Obecnie zimy nie są już tak mroźne."
Hmmm... Konfrontacja doświadczeń w tym względzie byłaby nader interesująca ;))
No i te ostatnie 2 zdania komentarza również intrygują. Ale nic to.
Życzę milutkiego wygrzewanka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabawna była reakcja irlandczyków na to zaśnieżenie. Starzy rybacy zjeżdżający na skrzyniach po rybach, albo Pan Kiełbaska ześlizgujący swoją kiełbasianą dostawę na kawałku folii. Początek zawsze jest zabawny, gorzej będzie później. W regionie łódzkim nie przypominam sobie żebym widziała dorosłych (dzieci owszem) w kombinezonach narciarskich. Bardzo żałuję bo straszny zmarzluch ze mnie i uniknęłabym wtedy wielu mroźnych chwil :-) -30 jest rzadkie ale sie zdarzało. Obecnie zimy nie są już tak mroźne. Za dwa tygodnie jadę do Alp na sezon zimowy. Tam sobie ciepełka nie odpuszczę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.