Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20155 miejsce

Zielone Świątki, dawne Stado...

Zielone Świątki to polska nazwa ludowa święta majowego, pierwotnie związanego z przedchrześcijańskimi obchodami święta wiosny (z siłą drzew, zielonych gałęzi i wszelkiej płodności).

Sergey Alekseevich - Korovin (1858–1908) / Fot. Sergey Alekseevich, Saint Petersburg, Moscow - na licencji free (własność publiczna)W zależności od regionu święto to jest też nazywane sobótkami (południowa Polska) lub palinockami (Podlasie) i w pewnych aspektach łączyło cechy zarówno marcowego Jarego jak i czerwcowej Nocy Kupalnej. Jego genezy przede wszystkim upatrywać jednak należy w znacznie starszym etnicznym święcie słowiańskim zwanym Stado (jego pozostałością jest ludowy odpust zielonoświątkowy), najprawdopodobniej związanym z kultem płodności. Obecnie powszechnie terminem Zielonych Świąt określa się potocznie święto katolickie Zesłania Ducha Świętego.

Ludowe obyczaje związane z Zielonymi Świątkami - wpisane w rytm przyrody, w oczekiwanie nadejścia lata - mają swe źródła w obrzędowości pogańskiej. Ich archetypem są magiczne praktyki, mające zapewnić obfitość przyszłych, tegorocznych plonów. W tym celu palono ognie, domy bielono i przyozdabiano zielonymi gałązkami, izby okadzano i przystrajano tatarakiem oraz kwiatami. W wielu regionach wycinano młode brzózki i stawiano je w obejściu... Przystrajanie domostw zielonymi gałęziami miało zapewnić urodzaj, a także ochronić domowników przed urokami.

Zielone Świątki szczególnie popularne były wśród pasterzy, którzy ucztowali i tańczyli przy ogniskach. Zwyczaj ten do dnia dzisiejszego popularny jest wśród górali zagórzańskich i Podhalan. Wówczas to, na wielu tamtejszych wzgórzach, palą się widoczne z daleka ogniska. W swej pierwotnej formie święto to jest nadal obchodzone również przez rodzimowiercze, słowiańskie związki wyznaniowe.

Bibliografia:
1. Dr Iwona Zielińska - Zesłanie Ducha Świętego, czyli Zielone Świątki na ziemi dobrzyńskiej, Gazeta Pomorska
2. Rodzimowierca - portal informacyjno-kulturalny
3. Olga Mojsiejuk "Zielone Świątki"
4. Rodzimy Kościół Polski
5. Józef Szczypka "Kalendarz polski", 1979
6. Wikipedia - Zielone Świątki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Czy kontynuowana jest tradycja seksu grupowego na kupałowych nockach ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

O samej późniejszej Nocy Kupalnej więcej tutaj: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re: @Tomek Sroczyński

Dziękuję za obszerną odpowiedź.
Wprawdzie dalszy rozwój dyskusji mógłby się nie zmieścić w ramach komentarzy do artykułu o Zielonych Świątkach i bardziej nadawałby się do grupy dyskusyjnej, niemniej pokrótce uzupełnię moją myśl poprzednią w kontekście Pańskiej wypowiedzi.

Otóż wcale nietrudno 'wyrokować, czy dzieci chrzczono, czy nie'. Najlepszym przykładem wzorodawca chrześcijan, Jezus - przystąpił do chrztu, mając 30 lat. Wszystkie osoby, o których w Biblii powiedziano, że chrzest przyjęły, były świadome jego celu, co słusznie Pan zauważa. Proszę choćby o zwrócenie uwagi na Dzieje 2:41> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Dz+2%3A41&bible=ignt&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 , gdzie chrzest poprzedzony jest 'przyjęciem słowa' lub Dzieje 8:12> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Dz+8%3A12&bible=ignt&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 , gdzie - podobnie - przed chrztem musieli uwierzyć; 'mężczyźni, jak i kobiety', o niemowlętach ani słowa.
Zrozumienie, co symbolizuje chrzest, przed jego przyjęciem, to warunek, który postawił sam Jezus (Mateusza 28:19-20> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Mt+28%3A19-20&bible=ignt&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 ). W tym znanym fragmencie wspomniał w kontekście chrzczenia nie tylko o 'nauczaniu, czynieniu uczniów' - ale wręcz o 'uczeniu przestrzegania' nauk. To rozstrzyga sprawę, jak rozumieć informacje o "chrzczeniu domów" czy "domowników" np. Korneliusza, Lidii, Kryspusa czy dozorcy z Filippi.
Ponadto każdy z tych fragmentów zawiera dodatkowe wskazówki (np. w Dziejach 10:44-48> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Dz+10%3A44-48&bible=ignt&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 ochrzczono tych, którzy 'słuchali nauki' i 'wielbili Boga' w domu Korneliusza; w Dziejach 16:14-15> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Dz+16%3A14-15&bible=ignt&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 Lidia była 'bogobojna' i 'uważnie słuchała', po czym została ochrzczona; w Dziejach 16:31-34 Paweł i Sylas najpierw 'opowiedzieli naukę dozorcy i wszystkim jego domownikom', a następnie ci zostali ochrzczeni; z kolei w Dziejach 18:8 to samo podano w odniesieniu do domowników Kryspusa i innych Koryntian). Kto zatem, wbrew tym wyraźnym biblijnym informacjom, chciałby chrztu udzielać nieświadomym niemowlętom, czyniłby zeń czczy rytuał; chyba, że chciałby twierdzić, że jednak Biblia nakazuje chrzcić je. Wtedy jednak ciężar dowodu spada na taką osobę.
Słusznie zatem, panie Tomku, że nie podejmuje Pan apologii tradycji, jaka pojawiła się niemal dwa wieki po Chrystusie (pierwsze wzmianki - chyba Ireneusz?).

Spodobała mi się troska, jaką Pan wyraża w odniesieniu do własnych przyszłych dzieci.
Istotnie, to na rodzicach spoczywa ciężar kształtowania ich duchowości, aż będą na tyle świadome, by podejmować decyzje dotyczące ich wiary i ponosić za nie odpowiedzialność przed Bogiem. On wszak każdego traktuje indywidualnie (Ezechiela 18:20> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Eze+18%3A20&bible=lxx&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 ); chyba, że dziecko jeszcze nie ma dość rozeznania, wówczas ponosi konsekwencje działania/zaniechania przez własnego rodzica (Wyjścia 20:5-6> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Wj+20%3A5-6&bible=lxx&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 ). Biblijnym przykładem może być to, co spotkało potomstwo osób, które nie zechciały wejść do arki przed potopem.
Tak przy okazji, natchnione stwierdzenie, że Bóg uznaje nieświadome dzieci za święte bądź nieczyste zależnie od postawy rodziców (1 Koryntian 7:14> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=1Kor+7%3A14&bible=ignt&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 ) nie miałoby sensu, gdyby to chrzest dziecka tę sprawę rozstrzygał - prawda?

Otwarty umysł, jaki zaprezentował Pan dalszą częścią swojego komentarza, zaimponował mi.
Niemniej pozwalam sobie zachować zdanie odrębne co do stwierdzenia, że ewangelizacja oraz neutralność wobec biblijnie rozumianego świata to 'sprawa indywidualna'. Zapewne chodziło tu o życiową praktykę; bowiem Pismo sprawy te stawia bardzo jasno (tutaj powstrzymam się od uzasadniania wersetami, bo czuję, że-m się wystarczająco rozgadał ws. chrztu niemowląt :-) ).
Także uważam, że forma chrztu jest istotna w kontekście tego, co Biblia mówi o symbolicznym zanurzaniu w śmierć Chrystusa itp. Rzecz jasna, problemem wyznań baptystycznych, o których Pan wspomniał przy tej okazji, są znacznie poważniejsze sprawy, niż owa forma. Co nieco wspomniałem o tym w komentarzach tutaj> link .

"Natomiast jednocześnie nie jest powiedziane, że ci, co nie mogli poznać Chrystusa, poznać Ewangelii, są potępieni, nie? Rz 2, głównie 12-16" - napisał Pan. Zgadzam się z tym całkowicie, tym bardziej, że Dzieje 24:15> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Dz+24%3A15&bible=ignt&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 , tam wprost mowa o nadziei zmartwychwstania dla 'nieprawych'; ten wątek jednak to dygresja, choć warta "pociągnięcia" gdzie indziej.

Podobnie jak Pan, panie Tomku, nie mam zbyt dużo czasu na dyskusje internetowe; chętnie go jednak poświęcę, jeśli tylko mogę pomóc w wyjaśnieniu jakiejś kwestii.
Dobrej nocy życzę - właśnie idę spać...

P.S.
Zgodnie z powszechną praktyką na portalach internetowych, posługuję się pseudonimem - "doulos achreios" to nick, zaczerpnięty z Łukasza 17:10> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=%C5%81k+17%3A10&bible=wh&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 nawiązujący do wyrabiania sobie zdrowego poglądu na własną osobę i ograniczenia. I choć to nie Bóg uważa nas za "sług nieużytecznych", to nam wypada się tak do siebie samych realistycznie odnosić. A to samo wyrażenie w Mateusza 25:30> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Mat+25%3A30&bible=wh&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 to dla mnie przestroga przed utratą uznania w oczach Boga.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.05.2010 19:10

Za Ryszardem, 5*. Ciekawy artykuł i z komentarzy zamieszczonych pod nim dużo ciekawostek wynika:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5*. Różnie bywało, a teraz jest inaczej. Jak było w Nowogardzie (w sobotę)? link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chodzi o Zielone Świątki, to w mojej okolicy (zachodnia Małopolska) wieczorem paliliśmy ogniska. Przy takim ognisku spotykali się przede wszystkim sąsiedzi. Potem, od ognia zapalało się palmę wielkanocną i któryś z domowników biegł przez pola z nabitą na kij płonącą palmą - według wierzeń miało to zapewnić pomyślne plony.
Domy przystrajaliśmy zielonymi gałązkami nie tylko w Zielone Świątki, ale także w Boże Ciało. Na koniec oktawy Bożego Ciała na drzwiach domów wieszaliśmy także poświęcone wianki.

A swoją drogą, to nadal zastanawiam się nad tym, dlaczego część górali żywieckich na śniadanie wielkanocne przygotowuje jajecznicę z pokrzywami - w sobotę święcone są surowe jajka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W NT są wzmianki o chrzczeniu całych domów - trudno cokolwiek wyrokować, czy zatem dzieci chrzczono czy nie, może chrzczono domy ludzi z dorosłymi dziećmi albo bez dzieci. A gdybym był ateistą uczepiłbym się stwierdzenia "świadomej" decyzji, Św. Paweł w wyniku jakiegoś objawienia, wielu Apostołów tylko na polecenie, by poszli za Nim... Świadoma bo podjęta, ale czy była świadoma w sensie rozeznania (co - wydaje mi się - masz na myśli), to już wątpię. Natomiast faktycznie, wielu też było np. Żydów, którzy przyjmowali chrzest po licznych nauczaniach np. Św. Pawła, albo widząc cuda dokonywane przez Boga z ich pomocą.
Apologii chrztu niemowląt nie podejmuję. To jest sprawa indywidualna każdego rodzica. I ja - jeśli Bóg pozwoli - jako rodzic, zdecyduję się na chrzest moich dzieci. Wierzę w to, że pełnia Objawienia utrzymuje się w Kościele Powszechnym, i tak samo jak ewangelizator troszczy się o bliźnich, tak i ja chcę zatroszczyć się o moje dzieci, by jak najszybciej mogły stać się synami/córkami Ojca naszego, a członkami Ciała Chrystusa. Jednocześnie dbałbym o ich rozwój duchowy, między innymi ze względu na własne doświadczenia i obserwacje z dzieciństwa i z otoczenia. A jeżeli później stwierdziłby syn, że jest ateistą i chce żyć z dala od Boga w którego nie wierzy, no droga wolna, niewierzący nie ma co się przejmować jakimś chrztem, rzeczywistością duchową :). Wtedy proszę mieć pretensje do mnie (choć też współstanowię Kościół), a nie do Kościoła w sensie hierarchów.
Chociaż muszę przyznać, w okolicach Wielkiejnocy czytałem że jest niemało ludzi którzy rokrocznie jako dorośli przyjmują Chrzest, w wyniku świadomej decyzji.

Natomiast publiczny chrzest przez zanurzenie w wodzie np. baptyści stosują. Tylko że forma jest problemem drugorzędnym w tym momencie, to co piszesz dalej ma większy sens w odniesieniu do Twojej tezy :). To, czy ktoś jest ewangelizatorem i posiłkuje się Objawieniem oraz stara się nie mieszać w sprawy świata - wiele denominacji wewnątrz protestantyzmu przejawia tę gorliwość. W Kościele Katolickim chyba dopiero od jakiegoś czasu powraca ta gorliwość dzięki wsparciu Ducha Świętego. Natomiast to jest sprawa również indywidualna, mimo wszystko - znam zarówno protestantów jak i katolików mocno zaangażowanych w ewangelizację i życie nie według ciała, ale znam też takich i takich, którzy niekoniecznie są tym zainteresowani, jeżeli już są swoją wiarą zainteresowani.

Zgadzam się, że nie powinniśmy nic zaczerpywać. Pół biedy, że elementy tradycji rodzimowierczej mogą być zaczerpywane - a raczej tolerowane i nadal kultywowane bez odniesienia do bóstw - 'tylko' na terenach słowiańskich. Ale też nie jest tak, że Kościół to uznaje za swoje - proszę wskazać jakiekolwiek dokumenty o tym mówiące. Doszukiwałbym się w tym bardziej jakiegoś mechanizmu podtrzymywania tradycji przodków, pobożności ludowej, często wyraźnej na wsiach. Spośród moich bliskich jedyną konotację z Zielonymi Świątkami jaką zaobserwowałem, było powiedzenie "Zielone Świątki", nie widziałem by ktoś . Osobiście także nie znałem (z innych powodów) i nie kultywuję tej tradycji. Warto żeby zawsze się zastanowić.
Ale teraz czas na autokrytykę. Uczepiłem się jak rzep bez sensu, z tekstu wynika że ta tradycja już niemal zanikła. Stąd problem jest nieaktualny. Niemniej warto by było to rozważyć z punktu widzenia chrześcijanina. Podobnie jak obchodzenie jakiegoś Halloween etc., co się ostatnio popularne robi. Jestem przeciwny.
Także sam się nakręciłem poprzez zdanie "obecnie powszechnie terminem Zielonych Świąt określa się potocznie święto katolickie Zesłania Ducha Świętego" - mając w pamięci poprzednie artykuły i dyskusje z Ratomirem wyczułem tkwiący w artykule (bezzasadnie) podtekst plagiatowania przez Kościół święta rodzimowierców. Przepraszam za wzniecenie minichaosu.

Do tamtego Twojego komentarza:
"Twierdzenie, że zbawienie czy Królestwo dane jest człowiekowi bez wiary w Ewangelię i nawrócenia - przyczynia się do promowania taniej, wygodnej religijności;"
Albo nie do końca rozumiem tamten tekst o. Cantalamessy, albo Rafałowi się zdarzyła pomyłka, albo to jest za głębokie, bym zrozumiał, a może mieć sens. Prawdą jest, co podkreślają mocno protestanci, że łaską jesteśmy zbawieni. Nie jesteśmy w stanie niczym sobie zasłużyć na Zbawienie, Bóg nam je daje tak po prostu i On pierwszy wyszedł nam naprzeciw. Jednocześnie rację masz w tym momencie, o czym niektórzy protestanci chyba zapominają (z tego co wiem nie uznają np. Listu Św. Jakuba), albo inaczej to nazywają, że potrzebne są uczynki które są świadectwem, które są dziękczynieniem, które są przede wszystkim wyrazem miłości do Boga i bliźniego. Ryzyko potępienia jest realne, człowiek może swoimi czynami i postawą dokonać wyboru, czy chce przyjąć od Boga wszelkie dary, darmo dane i niczym niezasłużone, czy też nie. Tu natomiast jakiś zbór czy denominacja w Danii poszła w drugą stronę, na co zwracasz uwagę, stwierdzili że Bóg jest tak kochający że wszystkich zbawi i na pewno nikt nie będzie potępiony, piekła i Szatana nie ma. To jest faktycznie tanie i wygodne.
Natomiast jednocześnie nie jest powiedziane, że ci, co nie mogli poznać Chrystusa, poznać Ewangelii, są potępieni, nie? Rz 2, głównie 12-16; Aczkolwiek podejrzewam, że nie o to Ci chodziło, skoro mówiłeś o taniej i wygodnej religijności - ta sytuacja jest odmienna.

O wystawianiu się na ukąszenia chętnie później poczytam.
Do zesłania Ducha Świętego w bardziej nadzwyczajny sposób odwołuje się także Kościół Katolicki (ale nie jest to - jak w przypadku wyznań pentekostalnych - charakterystyczne 'sedno', a tak jest w ich przypadku jeśli się nie mylę), od chyba 40 lat. Krótko, ale dużo się powoli zaczyna dziać i chwała Panu.
Jednocześnie cieszy mnie, że wspomniałeś o tożsamości Boga, któremu należy oddawać cześć, bo właśnie przy tych wyznaniach a także w Odnowie w Kościele Katolickim istnieje ryzyko zbytniej fascynacji nadzwyczajnym działaniem Ducha Świętego, będącej wtedy skupianiem się na glosolalii, uzdrawianiu, wypędzaniu złych duchów (ogólnie rzadko, ale najczęściej na tym polu i na polu 'spoczynków' spotykam się z pewnym poplątaniem).

Panie Doulos (też wypada bym tak się zwrócił aczkolwiek - przyznaję - nie mam pojęcia, czy mogę Doulos jako imię traktować), wg mnie istotą dnia Pięćdziesiątnicy w Kościele Katolickim oraz innych wyznaniach chrześcijańskich, jest właśnie prawda o Duchu Świętym, [w wariancie katolickim] trzeciej Osobie Trójcy Świętej, o tym, kim jest, jak działa etc... I niezależnie od tego, co jest istotą tego dnia u pojedynczych chrześcijan (żonglerka słowna; teraz patrzę na tekst i ze spokojem stwierdzam, że na pewno nie reaktywowane Stado), uważam, że powinno się na to właśnie kłaść nacisk.

Dawno z nikim nie dyskutowałem, więc za ewentualny bełkot przepraszam; idę teraz w inną stronę, zwłaszcza przekonawszy się, że 1Kor 8, 1. Niemniej winszuję Panu za wiedzę i tę drobną polemikę, która być może się rozwinie (chyba, że wszystko sobie szybko wyjaśnimy), a może i nie (każdy z nas ma swoje zajęcia, mnie się zbliża sesja a mam duże tyły).

Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re: @Tomek Sroczyński

Ściśle rzecz biorąc, pierwotny chrystianizm istnieje i dziś, ale trzeba wiedzieć, gdzie go szukać.
Czy potrafiłby Pan wskazać społeczność religijną, w której każdy, jak pierwsi chrześcijanie, staje się jej członkiem w wyniku świadomej decyzji?
Każdy też potwierdza tę decyzję publicznym chrztem przez zanurzenie w wodzie, każdy - jak Jezus i apostołowie - jest ewangelizatorem, każdy - jak oni - za rozstrzygający autorytet uważa Pismo święte, każdy - jak oni - jest neutralny wobec spraw politycznych świata?

Taka społeczność winna też ściśle wystrzegać się tego, co nazwał Pan 'zaczerpywaniem elementów tradycji' (jakiejkolwiek, rzecz jasna, religii; nie tylko rodzimowierczej). Tak przecież od początku wyglądał czysty monoteizm Izraelitów, a później i zboru chrześcijańskiego w pierwszym wieku.
Ile zeń pozostało w Kościołach mieniących się chrześcijańskimi? (mój komentarz tutaj> link )

Pragnę też uspokoić Pana, panie Tomku, co do mojego czytania Biblii, i to nie tylko 'pierwszych rozdziałów Dziejów Apostolskich'.
Prawda, że do zesłania ducha odwołują się np. wyznania pentekostalne, kładąc nacisk na glossolalię, uzdrawianie wiarą, a nawet - gdzieniegdzie - ceremonialne poddawanie się kąsaniu przez węże. > http://www.hiddenmysteries.org/religion/pentecostal/snakeskill-fool.shtml
Równocześnie jednak pomijają one kwestie dla chrześcijanina fundamentalne, jak choćby tożsamości Boga, któremu należy oddawać cześć.

A co - wg Pana - jest 'istotą dzisiejszego dnia' u chrześcijan, jak Pan napisał?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Połowicznie zwracam honor, na Wikipedii nieścisłość - raz Szawuot nazywają Zielonymi Świątkami, raz Zielonymi Świętami. W każdym razie funkcjonuje taka nazwa tego święta obok "Stadnych" Zielonych Świątek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doulos, nie byłbym pewien że niewiele zostało. Poczytaj Dzieje Apostolskie, chociaż pierwsze kilka rozdziałów. Tam jest opisane Zesłanie Ducha Świętego, które dziś się wspomina, a które wydarzyło się w czasie żydowskiego święta Szawuot (via wiki: "żydowskie Święto Tygodni, zwane też Świętem Żniw, Pięćdziesiątnicą lub Zielonymi Świątkami"). Bardzo możliwe, że na terenach słowiańskich zaczerpnięto elementy tradycji rodzimowierczej, co może być jednak istotne jedynie z punktu widzenia 'pobożności ludowej'. Istotą dzisiejszego dnia (na całym świecie, nie tylko tam gdzie "Kościół mógł sobie skopiować od Słowian") u chrześcijan jest coś zgoła innego jak np. przyroda.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.