Facebook Google+ Twitter

Zieloni apelują do prezydent Warszawy

- Jako mieszkańcy Warszawy pragniemy wyrazić swoje głębokie zaniepokojenie niekorzystnymi zmianami, które w ostatnich latach zachodzą w środowisku przyrodniczym naszego Miasta - napisali w liście otwartym.

Szanowna Pani Prezydent,
Jeszcze do niedawna zieleń miejska była uważana za jeden z największych atutów Warszawy. Zagraniczni turyści przeważnie wymieniają ją jako najbardziej rzucającą się w oczy, charakterystyczną i pozytywną cechę stolicy Polski, która wyróżnia ją spośród wielu innych metropolii europejskich. Uprzednio władze Warszawy szczyciły się naszymi licznymi
terenami zieleni. Nawet jeszcze w tym roku został wydany przepiękny album "Przyroda Warszawy" promujący bogactwo i walory przyrodnicze Miasta. Album poświęcony jest w całości różnym formom ochrony przyrody na obszarze Warszawy, m.in. rezerwatom, użytkom ekologicznym, zespołom przyrodniczo-krajobrazowym, parkom. Opisywane są w nim także cenne
gatunki roślin i zwierząt, jakie można w Warszawie podziwiać i obserwować.

Jednak praktyka i rzeczywistość okazały się zupełnie inne niż deklarowana dbałość o tereny zieleni i ochronę przyrody. Odnosimy wrażenie, że dla Ratusza tereny zieleni publicznej (parki, skwery, zieleńce) oraz obszary o wysokich walorach przyrodniczych to jedynie potencjalne tereny inwestycyjne. Niestety, miejsca i obiekty prezentowane we wspomnianym albumie (wydanym pod wymownym hasłem "Zakochaj się w Warszawie") nie wszędzie wyglądają już tak, jak na
fotografiach. Chyba najbardziej wymownymi tego przykładami są: rezerwat Jeziorko Czerniakowskie i jego otulina, otulina rezerwatu Las Kabacki czy użytek ekologiczny Jeziorko Imielińskie, otoczenie Lasu Natolińskiego i rezerwatu Morysin.

Decyzje zezwalające na nowe inwestycje na tych terenach podejmowane są jednostkowo, bez poszanowania i uwzględnienia wszystkich procesów, funkcji i powiązań przyrodniczych oraz naturalnych walorów tych terenów. Brak jest skutecznej interdyscyplinarnej strategii ochrony
środowiska przyrodniczego Warszawy, zapisanej w wieloletnim programie ochrony środowiska przyrodniczego. Inne branżowe dokumenty strategiczne i planistyczne dotyczące rozwoju Miasta nie respektują podstawowych zasad zrównoważonego rozwoju, traktując je wyłącznie jako
hasło.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za ten tekst Panie Tomaszu - świetny. Oby był skuteczny. Pisałam na W24 kilka razy na temat Jeziorka Czerniakowskiego, niestety budowa wielkich domów - tuż przy Jeziorku, za wielkimi płotami - postępuje bardzo szybko i chyba nie ma szans na to że ktokolwiek z urzędników zdoła zrozumieć jak wiele złego się dzieje i to powstrzymać. Podobnie dzieje się w innych miejscach Warszawy, o których Pan pisze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu...brawo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jest prawdą, że rzecz dotyczy parków i zieleńców. To bardzo mało interesuje tzw. Zielonych. Ostatnio podejmowane są kroki w kierunku stworzenia w Mieście kolejnych rezerwatów wokół znajdujących się stawów i jeziorek. Nie chodzi o stworzenie tam parków lecz o wyłączenie ogromnych powierzchni miejskich spod zabudowy, a w protestach biorą udział ci którym się udało (tzn. mają już w okolicy swój dom) lub ci którzy próbują "ugrać kasę". Miasto powinno się rządzić swoimi prawami, dbać o zieleń o ogólny do niej dostęp oraz zapewniać bezpieczeństwo i rozwój cywilizacyjny. Wycięcie chaszczy i zagospodarowanie praskich brzegów Wisły z korzyścią dla wszystkich mieszkańców a nie jedynie grupki kontestujących z JA WISŁA w żaden sposób nie zniszczy legowisk ptasich i nie zniszczy Wisły. Może jedynie przywrócić ją dla mieszkańców, przywrócić wartościowe koncepcje zagospodarowania rozrastającego się miasta. Tworzenie parków nie jest jednoznaczne z utrzymywaniem w mieście chaszczy i pseudomateczników. Pisałem kiedyś o niebezpieczeństwie bobrów w miastach. Znam przypadki ataków bobrów na ludzi. I rozumiem, że Prezydent Warszawy z pełną odpowiedzialnością toleruje obecność tych zwierząt m.in. w Parku Skaryszewskim, w odległości 30 metrów od placu zabaw dla dzieci. 35 kilowy bóbr ze swoimi zębami może mocno pokaleczyć osobę dorosłą. Gdy jednak złapie nóżkę małego dziecka ....
Czytałem artykuły na powyższy temat. Również w związku z planami budowy w okolicach Saskiej Kępy.
Lecz temat jest zdecydowanie szerszy i dotyczy podjęcia decyzji, która uniemożliwi traktowanie terenów zurbanizowanych jak rezerwaty w parkach narodowych. Który pozwoli zlikwidować zagrożenie jakie powodują porośnięte brzegi Wisły w Warszawie - nie tylko wyrażające się wzrostem zagrożenia powodziowego. Który pozwoli zaoszczędzić pieniędzy na ekologiczne haracze za odstępowanie od protestów oszustów i kłamców często z doktorskimi i profesorskimi tytułami, którzy traktują to jako dobry sposób na dobre i dostatnie życie. A naprawdę to wrzód śmierdzący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten list przesłałabym władzom miasta Białegostoku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.