Facebook Google+ Twitter

"Zielony Dom" Llosy - lektura dla cierpliwych i koneserów

Jeśli ktoś jest pasjonatem literatury iberoamerykańskiej i lubi klimaty powieści Marqueza, Borgesa, ten z pewnością sięgnie po powieść Maria Vargasa Llosy "Zielony Dom". Nie jest to lektura łatwa, ale sądzę, że warto się z nią zmierzyć.

Okładkę książki "Zielony Dom" zaprojektowała Katarzyna Borkowska. / Fot. www.znak.com.plTytułowy "zielony dom" to budynek, który zburzył uporządkowany, spokojny świat mieszkańców Piury - peruwiańskiej osady położonej wśród rozległej pustyni, oddzielonej od reszty kraju i zamieszkałej przez Indian, od których, jak twierdzi narrator, serdeczniejszych i gościnniejszych ludzi trudno znaleźć.

Szmaciarnia i Ścierwiarnia to może mało sympatycznie brzmiące nazwy dzielnic miasteczka, ale współistnienie ludzi nie jest tu znaczone jakimiś poważniejszymi konfliktami. Do momentu, gdy w Piurze pojawia się Anselmo, Peruwiańczyk, który na skraju pustyni stawia dom, maluje go na zielono i ku zdziwieniu tubylców do sześciu pokoików zamawia 12 łóżek, sześć umywalek, tyleż luster i nocników. Z czasem "Zielony Dom" staje się instytucją, którą można by nazwać wprost burdelem, czy w wersji dla delikatniejszych czytelników: domem pulicznym. Jego głównymi lokatorkami bowiem zostają młode dziewczęta sprowadzane przez Anselma z pobliskiej dżungli. Coraz chętniej w tym przybytku rozkoszy spędzają czas rdzenni mieszkańcy Piury i okolic, bowiem poza wszystkim można tu się napić, zjeść i pogadać o tym, co "komu w duszy gra".

Oczywiście, wkrótce "zielony dom", jak to się mówi, "spadnie z ambony", czyli zostanie potępiony przez miejscowego księdza Garcię jako miejsce zgnilizny moralnej, co nie zmieni radykalnie stosunku głównych bohaterów powieści Llosy do tego miejsca. Ba, coraz bardziej będzie ono dla nich azylem, schronieniem przed niezrozumieniem i nietolerancją współplemieńców i przybyszy, a nawet miejscem, gdzie zrodzi się wielkie uczucie dwójki bohaterów.

Drugą grupą ludzi, przedstawioną przez pisarza w "Zielonym Domu" są ludzie biali: żołnierze, którzy pomagają misjonarkom porywać "dzikie" dziewczynki, by poddać je "cywilizacyjnej obróbce" i handlarze kauczukiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Interesujące. Muszę ją przeczytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po lekturze nieco innych tematycznie książek, ta wydaje mi się dość orientalna. Ale będę pamietać, że warto ją przeczytać. Recenzja oczywiście na pięć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.