Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

158327 miejsce

Ziemia Święta w ogniu

Pierwszy dzień po świętach Bożego Narodzenia okazał się ostatnim dniem pokoju na Bliskim Wschodzie. 27 grudnia przestał obowiązywać rozejm między Izraelem a palestyńskim Hamasem.

Sonda

Czy możliwe jest osiągnięcie trawłego porozumienia pokojowego między Izraelem a Hamasem?

Atak na Strefę Gazy, będący odpowiedzią na ostrzały terytorium Izraela przez Hamas, doprowadził do najbardziej krwawej potyczki pomiędzy zwaśnionymi stronami od 1967 roku. Celem nalotów izraelskich sił powietrznych miały być posterunki policji, siedziba Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz inne ośrodki uznawane przez Tel – Awiw za siedziby bądź zaplecze organizacji terrorystycznej Hamas. Uderzenie okazało się jednak mało precyzyjne. Według różnych źródeł dotychczasowa liczba ofiar śmiertelnych wynosi ponad 300 osób (w tym 50 to cywile), rannych jest blisko 1500 osób. Zaprzestanie walk w najbliższych dniach wydaje się niemożliwe, co zasugerowali zarówno minister obrony Izraela Ehud Barak jak również przedstawiciele Hamasu, wzywający Palestyńczyków do trzeciego powstania przeciw Izraelowi – Intifady. Kolejnym etapem interwencji zbrojnej ma być operacja sił lądowych Izraela na terenie Gazy, której obecnie trwa blokada wojskowa (grożąca jej klęską humanitarną).

Apele społeczności międzynarodowej o zaprzestanie walk po raz kolejny ukazują bezradność świata w poszukiwaniu rozwiązania problemu bliskowschodniego. Zwołana zaś w trybie nadzwyczajnym Rada Bezpieczeństwa ONZ również nie zdecyduje zapewne o nałożeniu sankcji na żadną ze stron konfliktu, a to za sprawą prawa weta, które posiada m.in. USA, będące bliskim sojusznikiem Izraela. Czy pokój w tej części świata jest w ogóle możliwy?

Obecne starcia coraz bardziej oddalają możliwość trwałego porozumienia pokojowego, mającego na celu powołanie do życia niepodległej Palestyny na terytorium Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu. Jestem gorącym zwolennikiem rozwiązania problemu powstania państwa palestyńskiego, czy jednak nie jest tak, że to sami Palestyńczycy torpedują proces pokojowy?

Podpisanie w Oslo w 1993 roku przez Icchaka Rabina oraz Jasera Arafata porozumienia uznającego wzajemnie Organizację Wyzwolenia Palestyny i Izraela, dawały nadzieję na pokój a powstanie Autonomii Palestyńskiej miało być etapem przejściowym na drodze do powstania niepodległego państwa palestyńskiego. Izrael - gotowy oddać Strefę Gazy oraz Zachodni Brzeg Jordanu - stał się jednak ponownie celem ataków Hamasu. Seria zamachów dała początek trwającej blisko pięć lat II Intifadzie. Kiedy w 2005 roku pojawiła się kolejna szansa na pokój, nastąpiło wydarzenie, które zdumiało świat i nie rokowało najlepiej dla poprawnych stosunków Palestyńczyków z Izraelem – wybory w Gazie wygrał separatystyczny Hamas. Powtarzające się co jakiś czas ataki terrorystyczne na cele w Izraelu musiały doprowadzić do eskalacji konfliktu.

Nie bronię Izraela, jednak rozumiem doktrynę jego kolejnych rządów. Otoczony przez wrogo do siebie nastawione państwa takie jak Liban, Syria, Jordania czy Iran poniekąd skazany jest na wzmacnianie swego potencjału militarnego, będącego obok silnego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi jedynym gwarantem własnego bezpieczeństwa. Owy potencjał nie odstrasza jednak Hamasu. Świadomi przewagi militarnej po stronie przeciwnika, wciąż prowokują go atakami na żydowskie miasta i osadników. Oczywiście również w wyniku działań wojsk Izraela giną cywile (jak w przypadku każdego konfliktu zbrojnego), jednak w przeciwieństwie do bojowników palestyńskich, ich celami są instalacje wojskowe oraz siedziby Hamasu czy organizacji z nim powiązanych. Przedstawiający się często jako główne ofiary prześladowań i ataków Palestyńczycy niestety nie raz pokazali, że najcenniejsze są dla nich ataki na obiekty cywilne tylko po to, aby liczba ofiar była jak najwyższa.

Czy obie strony stać na zawieszenie broni i wznowienie rozmów pokojowych? Uważam, że nie. Owszem, obecny konflikt prędzej czy później wygaśnie zakończony kolejnym zawieszeniem broni, jednak jego zerwanie będzie tylko kwestią czasu. Powstanie niepodległej Palestyny od dawna nie było tak mało realne jak dziś. Obie strony na skutek brutalnego konfliktu nie są w stanie wypracować konsensusu. Niestety społeczność międzynarodowa, w tym ONZ czy USA również nie mają pomysłu na rozwiązanie problemu, ograniczają się więc do krytyki przemocy i wezwań do zawieszenia działań zbrojnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Zbyt wiele ofiar jest po obu stronach zarówno po stronie Palestyny jak i Izraela a spowodowana tym nienawiść oraz poczucie krzywdy utrudniają racjonalne spojrzenie na konflikt.
Najlepiej, gdyby mediator z innego kraju prowadził negocjacje pokojowe bo nowa wojna może być ostatnią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ani żydzi ani muzułmanie nie znają innej moralności, jak oko za oko, ząb za ząb... Gandhi powiedział, że tak postępując po jakimś czasie wszyscy będą ślepi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale dlaczego tak się dzieje? Ja przychylam się do zdania tych, którzy uważają, że na takich ( nie uwłaczając pamięci ofiar) mikro konfliktach swoje pieczenie pieką obie strony. Mają w tym swoje cele aby w sposób kontrolowany od czasu do czasu podgrzewać napięcie. Zawsze istnieje jednak ryzyko, że sytuacja wymknie się spod kontroli. Widać jednak dla stron konfliktu warte jest ono swojej ceny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.