Facebook Google+ Twitter

"Zima mej duszy" Marcina Pągowskiego - recenzja książki

Zazwyczaj autora debiutującego na rynku wydawniczym traktuje się z przymrużeniem oka. Nowa postać i pierwsza książka, po której czytelnik nie spodziewa się wiele. Dużo surowiej traktuje się późniejsze osiągnięcia pisarskie. Zazwyczaj. Cóż bowiem czynić jeśli pojawia się żółtodziób, który pisze jak stary, doświadczony wyga i nic sobie nie robi z łatki debiutanta? Takie refleksje snuły się w mojej głowie po przeczytaniu książki "Zima mej duszy" Marcina Pągowskiego.

 / Fot. FS"Zima mej duszy" Marcina Pągowskiego, to składająca się z czterech części ("Zima mej duszy", "Audovera", "Cena ułudy", "Appendix") historia Hedaarda przemierzającego ziemię przez wiele wieków. Postać jest tyle interesująca co tragiczna. Nieustraszony i nieziemsko sprawny wojownik, nieraz bogacz pławiący się w luksusie, innym razem inkwizytor, przynosi zwykle nieszczęście swoim bliskim. Zawsze w ślad za nim podąża kostucha. Już na samym początku książki Hedaard przybywa do gospody swojej dawnej kochanki, zabierając obecną konkubinę - Kukę. Powracając po latach w tylko sobie wiadomym celu, cyniczny i bezlitosny Hedaard dowiaduje się, że jego była kobieta - Erien, jest już z kimś związana. Namiętność odżywa jednak na nowo. Niestety. Kochankowie nie bacząc na uczucia swoich partnerów, będą dawali upust swoim żądzom. Z tego wynikną tylko łzy, krew i śmierć. Przekleństwo i brak skrupułów bohatera znów zasieje żniwo...

W "Audovera" Hedaard pokazuje się jako ambitny, żądny władzy człowiek o nieznanej przeszłości. Z zadziwiająca systematycznością wykazuje się w walce jako mężny wojownik i znakomity strateg. To przybliża go do tronu Vaercalle. Kolejne posunięcie niczym ruch na szachownicy - Hedaard rozkochuje w sobie Ingund - córkę władcy Beppolena. Gdy okazuje się, że kobieta spodziewa się dziecka z tajemniczym najemnikiem - na wierzch wychodzą również jego zalety. Bohater postanawia, że nie pozwoli skrzywdzić dziecka ani matki. Nie przeszkadza mu to jednak w złożeniu wspaniałomyślnej oferty Beppolenowi. Pragnie zostać jego zięciem i zostać spadkobiercą, po dobroci lub w mniej uprzejmy sposób. Wolą diuka wypełnia ostanie zadanie, które ma zapewnić mu tron. Zostaje zdradzony podczas walki... Cała historia jest opowieścią wiele dziesięcioleci później snutą przy młodej kurtyzanie Audoverze, której rodzinny naszyjnik zainspirował Hedaarda do przytoczenia legendy o nieszczęsnym diuku i jego córce.

W "Cena ułudy" Hedaard, wydawałoby się wbrew własnym przekonaniom, już jako inkwizytor przybywa do Trzech Dębów. W okolicy znikają ludzie, potem odnajdowane są jedynie ich zakrwawione i okaleczone zwłoki. Mieszkańcy żyją nieustannie w strachu przypisując zabójstwa lubującej się w krwi strzydze i dziwnym, mrukliwym sąsiadom ze Służników. Ktoś dewastuje groby. Hedaard ma do wypełnienia również własną, nie cierpiącą zwłoki misję. Odkrywając tajemnicę bestialskich morderstw, zdobywa kolejną kobietę, rozwiązuje sprawy za pomocą miecza i dostojeństwa religii.

"Appendix" to zbiór zapisków z ksiąg i manuskryptów ocalałych z biblioteki arcyprałackiej w Altheimburgu. Fragment książki jest oderwany od kontekstu całości, ale stanowi swoistą ciekawostkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Proponuje zajrzeć na drugą stronę..

Komentarz został ukrytyrozwiń
lala
  • lala
  • 27.07.2011 14:02

Recenzja? To przecież tylko opis...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ed
  • Ed
  • 22.07.2011 11:13

Dobra recenzja, az ma sie ochote przeczytac ksiazke.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.