Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15250 miejsce

Zima nie żartuje, czyli raport od działkowych kotów

Jaką mamy zimę tej jesieni - każdy z nas widzi i nie będę się na ten temat rozpisywać. Jednak w związku z ekstremalnymi warunkami pogodowymi do kotów działkowych zaglądam codziennie.

Zdj_cie005.jpg / Fot. Ewa ŁazowskaOgrody działkowe "Wisienka" to zimą miejsce opuszczone przez Boga i ludzi. Właściwie nikt z działkowców tu nie bywa, bo niby i po co. Sytuacja taka ma jednak swoje dobre strony. Działkowych kotów nikt nie przegania z miejsca na miejsce. Azylem dla bezdomniaków jest oczywiście moja altana, choć ekstremalne warunki mroźno-śniegowe i tu potrafią kotom "popędzić kota". Ofoliowany ganek altany, ciepłe, polarowe koce, stary, góralski kożuch, oraz wytarte co nieco futro chronią jednak koty przez niskimi temperaturami. Styropianowe budki też spełniają swoje zadanie, więc siarczyste mrozy bezdomniakom aż tak bardzo nie dokuczają.

 / Fot. Ewa ŁazowskaWiadomo, że przy niskich temperaturach najważniejsza są kalorie - tak w odniesieniu do ludzi, jak i do zwierząt ciepłolubnych, czyli w tym wypadku bezdomnych kotów.
Sucha karma podawana kotom jest oczywiście źródłem kalorii, ale wymaga ona także podawania zwierzakom wody. Przy piętnastostopniowych mrozach, bo tyle odnotował altanowy termometr wczoraj pod wieczór, woda do popicia "brykietów" dostarczana przeze mnie bezdomniakom musi być prawie wrzątkiem. Dodatkową "atrakcją" kulinarną są puszki z kocim żarełkiem, ale też mocno podgrzane. "Mokra" karma, nie zjedzona przez koty, po kilku minutach zamienia się w kamień. Dziś będąc na działkach zauważyłam, że tylko wygłodniałe sroki potrafią ów "kamień" rozbić swoimi twardymi dziobami.

 / Fot. Ewa ŁazowskaKoty oczywiście przy tęgich mrozach wyłażą z altany, ale przy 40-centymetrowej warstwie śniegu nie mogą sobie pozwolić na dalsze spacery. Szufla do odgarniania śniegu, którą kupiłam ubiegłej zimy, jest teraz dla mnie narzędziem nr 1. W ciągu ostatnich kilku dni udało mi się udrożnić około stu metrów działkowej alejki - prowadzącej do altany. Czyli mówiąc prościej - udrożniłam szlak komunikacyjny, z czego "moje" koty są bardzo zadowolone. Dzisiaj nawet ścigały się w śnieżnym tunelu, a skoro tak, to znaczy że mimo ekstremalnych, zimowych warunków są w dobrej kondycji.

Tyle raportowania o stanie bezdomnych kotów z działek. Reasumując - pierwszy atak zimy tej jesieni został na działkach powstrzymany. Szkoda tylko, że koty nie chcą same wypowiedzieć się na ten temat. Muszę to czynić w ich imieniu - skoro przypadła mi już rola "redaktorki od kotów".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Słuchajcie, pomóżcie Ewie, Ewa została zaproszona na Wigilie do Warszawy, oraz na świeta, tteraz waguje się bo jak zostawić w swięta działkowe koty? a może ktoś będzie mógł pomóc? Ewie nalezy się dwa dni odpoczynku, bo zdrowie jej szwankuje, a koty jeść muszą!
pozdrawiam wszystkich

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu! Do głaskania jest tylko jedna, bardzo stara kotka (mamuśka mojej Głucholki). Innych kotów staram się nie oswajać i utrzymujemy między sobą dystans. Weterankę oczywiście dziś pogłaszczę w Twoim imieniu.
Najbardziej w tej całej "kociej" sprawie cieszy mnie to, że członek zarządu działek i nowy gospodarz w jednej osobie diametralnie zmienił swój stosunek do faktu przebywania kotów na działkach - oczywiście na plus.
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo - pogłaskaj je w moim imieniu. I siebie przytul :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wstyd mi się przyznać ;(( ale kiedyś miałam czapkę z resztek futra panieńskiego mojej Mamy , futra z kotów syberyjskich - tak się nazywało. było delikatne, mięciutkie i ciepłe. Mufkę przyjemnie się głaskało. brrr.... teraz takie futro to makabra...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beatko! Ubiegłej zimy koty działkowe chorowały z zimna. Czarną Olkę w styczniu (miała wtedy około 5-ciu miesięcy) musiałam zabrać do domu i tu już pozostała. Obawiam się, że antybiotyki też będą tej zimy w użyciu. Oby nie! Co do mojej wielkości, Beatko,..... hmmm... Nie jestem tego aż tak bardzo pewna :).

Ireneuszu! Takie zaginięcie kota domowego to okropna trauma. Coś wie na ten temat jedna z naszych wspólnych koleżanek ):

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że mają Ciebie Ewa. Oby więcej takich ludzi jak Ty..pogłaskaj je koniecznie.
Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ty kociakom to dobrze, mogą biegać w tunelach śnieżnych, jest Ktoś, Kto ma serce dla nich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Samo życie Ewo:). Przypomniało mi się teraz wydarzenie, z udziałem kota, sprzed lat. Moja żona z dziećmi jechała do Częstochowy przez Opole i miała tam wypadek samochodowy. Samochód do kasacji, im się na szczęście nic nie stało. Jechał z nimi nasz kot, który podczas wypadku, w szoku, uciekł na teren pobliskiego szpitala. Żona i chłopcy nie martwili się rozbitym samochodem. Problemem było zniknięcie kota. Przez tydzień rano przed i wieczorem po pracy jeździłem i szukałem kota. Nawet zawiozłem jego miskę. Niestety wysiłki na nic się zdały. Z Wrocławia do Opola przez siedem dni dzień w dzień tylko w celu spełnienia tęsknoty za zwierzęciem:).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu! karmy Ci u nas dostatek. Co do odwalania śniegu - mam wprawę w machaniu sipą i idzie mi to sprawnie. :)
Ireneuszu! Zdjątka wykonane "komórą", ale dziś odkryłam, ich jakość może być trochę lepsza. Człowiek się uczy przez całe życie i podobno głupi umiera. Ech...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kochana, ale jakie ładne, i jakie maja futerka zadbane, Ty Kobieto Dobra tylko nam sie nie zamęcz przy odsnieżaniu, dbaj o siebie,proszę , musi Ciebie na dłużej wystarczyć! Pozdrawiam wszystkich, a karmy masz wystarczająco?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.