Facebook Google+ Twitter

Zima w grudniu może… zaskoczyć

Co roku pod koniec listopada polskich drogowców zaskakuje zima. Nieumiejętność wyciągania wniosków jest brzemienna w skutkach - wypadki, korki oraz brak dojazdu do wielu miejsc. W ostatnich dniach zaskoczenie jest tym większe, że oczy ze zdumienia przecierają nie tylko kierowcy pojazdów od osobówek po trolejbusy, ale także służby porządkowe i władze Lublina. Któż by spodziewał się zimy w… grudniu?

Zima zaskoczyła kierowców po raz kolejny... / Fot. Fot.: Tomasz HensLublin jest sparaliżowany, drogi nieodśnieżone. Idąc chodnikiem można w zaspach śniegu pogubić… buty. Kierowcy stoją w korkach - krzyczą, trąbią, nerwowo rozmawiają przez telefon. Jakieś auto wpadło do rowu. Ludzie mają problem z dotarciem do pracy, do domu. Taki widok ujrzałem dzisiaj.

Dla mnie starcie z zimą zaczęło się niewinnie. Środowe popołudnie. Czekam na autobus linii 34 na ulicy Przyjaźni. Chciałbym dostać się na dworzec PKS. To niełatwa sztuka! Na przystanku gromadzi się coraz więcej ludzi. Po dwóch godzinach czekania można domyśleć się, że upragniony pojazd linii 34 nie przyjedzie. Jeszcze wierzę, ale moja wiara niknie wraz z zimnem przenikającym do szpiku kości. Mróz. Ciemno. Źle. Nie poddaję się łatwo. Idę na inny przystanek. Może uda mi się dostać do centrum "dziewiątką". Znowu czekam. Wysiłek spełza na niczym. Nie udaje się. Rezultat negatywny - do domu tego dnia nie dojechałem…

Brak autobusów na skutek awarii, nieprzejezdnych dróg, niekorzystnych warunków w tym tygodniu można wytłumaczyć. Przypominam sobie jednak, że szefostwo MPK nie pierwszy raz zrobiło taki kawał. Latem już kilkakrotnie czekałem na autobus, niczym Lepper na Talibów. Rozkłady jazdy na przystanku oraz w internecie były nic nie warte. Trzeba zwrócić uwagę na ten problem, szczególnie teraz, gdy ludzie godzinami marzną na przystankach. Błędne rozkłady jazdy pogłębiają zamieszanie. Totalna dezinformacja. Trzeba jeździć na raty - przystanek po przystanku. Tak radzą "eksperci". Z tym, że jeśli nie ma się wykupionego biletu miesięcznego na wszystkie linie, lub nie jest się emerytem - taki sposób podróżowania może opróżnić kieszeń. Władze miasta leżącego na wschodzie Polski nie przygotowały się na atak zimy. To woła o pomstę do nieba. No, może gdyby "kataklizm" nastąpił przed wyborami, drogi byłyby odśnieżone, chodniki czyste. Kto wie… Można pogdybać.

Zastanawia mnie, za co płacimy podatki. Ignorancja sfer rządzących w wielu regionach Polski zaskakuje jeszcze bardziej niż zima. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Główne ulice Lublina takie jak Kraśnicka czy Aleje Racławickie tonęły dzisiaj w śniegu. Zbyt mało pojazdów odśnieżających, czy te dostępne utknęły w korku? Można było uniknąć tego problemu. W jednym z polskich miast (Bydgoszcz?) jazda miejską komunikacją była dzisiaj darmowa. Władze miasta wpadły na pomysł, że w ten sposób zmniejszą liczbę kierowców a przez to - korki. Na szczęście w Lublinie ktoś również przyszedł po rozum do głowy i kasowniki zostaną wyłączone 3-grudnia. Do tej pory mimo iż za bilety w MPK trzeba było normalnie płacić, autobusy były przepełnione. Większość pojazdów nie kursowała, do tych nielicznych ciężko było się dostać. Starsze panie, zwykle skutecznie zajmujące miejsca siedzące - tym razem miały nie lada problem - musiały rywalizować między sobą. W autobusach panowała ogólna nerwowość i ścisk. Jakiejś babci przeszkadzał plecak znajomej, drugiej lokalizacja mojego miejsca stojącego. Zima krzesze z nas pierwotne instynkty.

Obserwując giga-zaskoczenie nadejściem zimy, na myśl nasuwa mi się pewna, niedawna historia: W jednej z zakulisowych kampanii wyborczych delikwent wysyłał masowo SMS-y do wyborców, ośmieszając swojego rywala o nazwisku Stania. "Głosuj na Stanię, to ci nie stanie" - brzmiała treść telefonicznej wiadomości. Jaki to ma związek z zimą? Otóż… Na kolejne wybory, już nie żonglując konkretnymi nazwiskami, a byłoby ich co najmniej kilka, proponuję nowy slogan:
"Zagłosuj na tego Pana, to zima zrobi z ciebie bałwana".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Panie Arturze - nie wiem dlaczego miałbym nie pisać o danym problemie w formie felietonu.
To spostrzeżenia a nie potrzebuję statystyk, liczb, by zauważyć, że chodniki na głównych ulicach - Racławicach, Akademickiej, na Krakowskim Przedmieściu są tak zaśnieżone, że przejść nie można. Podobnie jest z drogami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popatrzmy na sprawę optymistycznie: dzięki wiecznie zaskoczonym przez zimę drogowcom, dziennikarze mają o czym pisać. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tadeusz Zając
  • Tadeusz Zając
  • 03.12.2010 11:01

Panie Arturze, marnuje się pan. Proponuję napisać własny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bronię nikogo, ale też teksty o zimie, która zaskoczyła, stają się zwyczajnie nudne. Zwłaszcza, jeśli nie docierają do istoty problemu.

" Zastanawia mnie za co płacimy podatki" - pisze Autor.
No właśnie, za co? Czy przeanalizował budżet miasta, strukturę wydatków, kondycje finansową, choćby MPK ? Stan liczebny sprzętu do odśnieżania ? Sprawdził, czy wszystkie wyjechały na drogi ?
A może jednak rzucono wszystkie siły, które były w dyspozycji ?

Darmowe bilety ? Świetnie, ale to kosztuje. Czy Autor wie, ile ? I jak to zostanie rozliczone w budżecie ?
Kosztem czego ?

Ot, taki sobie tekścik, jakich wiele, z punktu widzenia zwykłego obywatela. Który widzi skutek. Przyczyny go nie zajmują.

I na koniec. Zima często nie zaskakuje. Jest po prostu. Ze wszystkimi skutkami. Wszędzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.