Facebook Google+ Twitter

Zima w Salt Lake City. Recenzja książki "Pomiędzy nami góry"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-04-18 20:38

Książka o historii Bena i Ashley, którzy przypadkowo poznają się na lotnisku w Salt Lake City, usiłując dotrzeć do swych domów, to piękna opowieść o miłości i woli życia.

 / Fot. Okładka książki"Pomiędzy nami góry" to opowieść, która przenosi czytelnika w zimową scenerię Salt Lake City. Akcja książki rozpoczyna się na lotnisku, gdy zima i gwałtowne opady śniegu, krzyżują plany wielu pasażerom. Samoloty rejsowe zostają odwołane, pasażerowie odprawieni do hoteli. Niektórzy próbują szukać innych możliwości powrotu. Ben i Ashley, główni bohaterowie opowieści, decydują się na wynajęcie prywatnej awionetki. Niestety w wielu przypadkach pośpiech nie jest, dobrym "doradcą".

Katastrofa lotnicza często jest tragiczna w skutkach i pasażerowie mają małe szanse na przeżycie. Katastrofa na terenie parku krajobrazowego, którego otaczają pasma górskie mające ponad trzy tysiące metrów wysokości, to praktycznie pewna śmierć. Rozbicie samolotu o skalne zbocze gór, w samym środku zimy, gdy w rejonie parku krajobrazowego nie ma "żywej duszy" nie wróży nic dobrego.

Wcześniejszy powrót do domu Bena i Ashley, znacznie się wydłuża. Katastrofa awionetki, którą lecieli zmusza ich do spędzenia miesiąca czasu w górach, pełnych śniegu, z dala od cywilizacji. Zaczyna się walka z sobą, bólem, głodem, własną psychiką i dzikimi zwierzętami zamieszkującymi park krajobrazowy. Pojawiają się rozterki i pytania - o jakiekolwiek szanse na przeżycie, przetrwanie? Jakimś cudem udaje się im uratować, a jak? Zachęcam do przeczytania "Pomiędzy nami góry" i samemu odpowiedzi na pytanie: co zrobiłbyś gdyby na Twojej drodze nieoczekiwanie "stanęły góry"?

Książka wspaniała, wciągająca, do przeczytania w jeden dzień i dająca dużo do myślenia. "Pomiędzy nami góry" to piękna opowieść o miłości Bena do żony, o której ten nigdy nie zapomina, ale też do kobiety, z którą przeżył miesiąc w górach, walcząc ze swoimi słabościami.

Wspaniały, dynamiczny jest początek i koniec książki; nieco bardziej statyczna jest akcja w rozdziałach opisujących chwile po katastrofie i każdy kolejny dzień walki o przeżycie Ashley i Bena; w pewnych momentach zaczynają się dłużyć.

Książkę mimo tego małego mankamentu polecam. Czytając człowiek może się, na chwilę zatrzymać i zastanowić... Czy bylibyśmy tak samo dobrze przygotowani jak Ben? Czy dałbym radę uratować współpasażerkę, siebie i mieć wolę walki oraz siłę, by przeżyć?

Postanowiłem sprawdzić inne książki Charlesa Martina i zapewne sięgnę " Kiedy płaczą świerszcze" i "Gdzie rzeka kończy swój bieg".


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.