Facebook Google+ Twitter

Zimowa bajka – refleksje i recepty z Wiednia

Adwent, wykwintne żyrandole oświetleniowe zawieszone nad głowami wiedeńczyków, morze gwiazd elektrycznych, kiermasze i poncz, małe uliczki na starówce spowite w sieci migoczących żarówek, gorące kasztany i ziemniaki.

Świąteczny Wiedeń. / Fot. Ewa SteinhardtAdwent, wykwintne żyrandole oświetleniowe zawieszone nad głowami wiedeńczyków, morze gwiazd elektrycznych, kiermasze i poncz, małe uliczki na starówce spowite w sieci migoczących żarówek, gorące kasztany i ziemniaki. Kawiarnie pachnące ciasteczkami adwentowymi, których smak przypomina nam dobre dzieciństwo i wypieki babci. Mieszkańcy wielkiego, eleganckiego miasta dziwnie podnieceni zbliżającymi się świętami, zaganiani w obowiązkach i zakupach. Jakby nosili w sobie jakąś tajemnicę wielką, dziwnie nagle uprzejmi i dumni ze swego miasta, które jak żadne inne w Europie potrafi Adwent, święta, Sylwester, Nowy Rok i Karnawał, przeżyć, uczcić i dać się ponieść tej cudownej atmosferze. Atmosfera ta zaczyna się w ostatni tydzień listopada, czyli pierwszy tydzień Adwentu. Na stołach austriackich rodzin zapala się tradycyjnie pierwszą świecę na adwentowym wieńcu. Obowiązkiem jest posiedzieć przy płonącej świecy z rodziną, znajomymi, przyjaciółmi. To czas wielkich spotkań, życie towarzyskie odgrywa w tym okresie bardzo istotną rolę. Nagle zanika anonimowość wielkiej stolicy, ludzie stają się sobie w tym okresie bliscy, ciepli i nagle znajdują dla siebie czas, to zwyczaj godny polecenia. Każda wiedenka potrafi upiec co najmniej kilkanaście rodzajów ciasteczek, które szokują swoim przyozdobieniem, orzechami, migdałami, suszonymi owocami, rodzynkami i innymi bakaliami. Przytoczę krótko dwie dobre i szybkie recepty z doskonałej kuchni wiedeńskich adwentowych słodkości. Do kawy z bitą śmietanką „niebo w gębie”!

Marcepanowe kuleczki, 30 g masła, jedno jajko, 250 g masy marcepanowej, 75 g cukru, 40 g zmielonych migdałów.Wszystko zmieszać, uformować małe kulki, do każdej wbić połowę migdała, w 200ºC w piekarniku suszyć 10 minut.
Albo trufle czekoladowo-rumowe, 100 g gorzkiej czekolady, 100 g masła, 100 g cukru pudru, 1 łyżka rumu, 100 g zmielonych migdałów, łyżka czekolady, kokos i około 75 g glazury kakaowej. Czekoladę rozpuścić, wszystko zmieszać, uformować kulki, otoczyć w kokosie albo zamoczyć w kakaowej glazurze. Włożyć do lodówki. Mało pracy, smak nie do zapomnienia.

świąteczny Wiedeń / Fot. Ewa SteinhardtW mieście pachnie kawą i cynamonem. Kawiarnie toną w ciężkich, ciepłych zapachach. W powietrzu unosi się czas oczekiwania na następny tydzień adwentowy, na zapalenie następnej świecy na zielonym wieńcu ozdobionym fioletowymi świecami i kokardami. To bardzo piękna symbolika wywodząca się z niemieckiej kultury. Różnorodność wieńców zależy od polotu pani domu, jej wyczulenia na kolor, piękno i zapach. Mogę polecić dwa ciekawe sposoby. Na białym, dużym, płaskim talerzu ustawiamy cztery, długie szklanki, w których umocowane są grube, długie świece. Szklanki wypełniamy do połowy wodą, wlewając do wody aromatyzowane olejki cytrusowe. Świece ładnie wyglądają w wodzie, zwłaszcza gdy płoną. Wodę zabarwiamy kolorowymi barwnikami. Można wrzucić też kolorowe kamyczki do wody z olejkiem. Tym samym mamy efekt połysku, zapachu i tradycji zarazem. Albo do tychże samych szklanek, wokół świecy wrzucamy ziarnka kawy, orzechy, migdały, suszone jabłka i skórki pomarańczy. Ta mieszanina wypełnia przestrzeń między świecą i szklanką. Proszę spróbować – efekt doskonały. Między szklaneczkami można rozrzucić gałązki sosny albo jodły. Choinka i jej tradycja, tak nam bliska, też pochodzi z tychże regionów. Może dlatego właśnie Polak tak zachwyca się tym okresem w Wiedniu, bo właśnie Polakowi Święta bliskie są sercu. Bazarów świątecznych jest w Wiedniu setki. Na każdym dużym placu, na placach zamkowych (przed pałacem Schönbrunn), kościelnych, przed ratuszem, wszędzie. Można tam kupić bombkę na choinkę z tysiąca i jednej nocy. Stare ozdoby wiedeńskie tworzone przez secesyjne warsztaty wiedeńskie do dzisiaj zalegają wiedeńskie antykwariaty. Ale współczesne podróbki są też wspaniałe. Bazary świąteczne prezentują co roku nowe „mody” na święta i świąteczne wzornictwo. Prezentują nowe kolory, nowe kultury, nowe stylistyki. W roku minionym święta „były sprzedawane” w czerwieni i pomarańczu, kolorach bardzo energetycznych, ciepłych. Dominowały barok, przesada, tłuste aniołki, złoto, przeładowanie. Przed dwoma laty sklepy ze wzornictwem artystycznym przemyciły nam tradycje Świąt państw skandynawskich. Renifery, dużo bieli i granatów, pierniczki z pieprzem i cynamonem, ludowe figurki szwedzkie. W tym roku modna jest Rosja. Ludowe malowane baby, wiejskie kwiaty jakby z chłopskich chust wzięte, rosyjskie gwiazdy, ortodoksyjne lampiony. Jakże co roku inne rodzaje ozdób są w sprzedaży szczególnie forsowane. W tym roku ubieramy naszą choinkę w broszki! Różnego rodzaju motyle, ważki, owoce morza, orientalne ozdoby. Po prostu przypina się te ozdoby do gałązek jak do bluzki. Oprócz elementów piękne świecących, można się zdecydować na materiały matowe. Figury z kolorowych filców, miękkie, przyjazne dłoni i oku, też nieźle wyglądają na zielonych gałązkach jodły. Ale właśnie w tej świecącej propozycji Austria i SWAROVSKI mają duże doświadczenia. Kolorowe kryształowe, z Tyrolu wywodzące się świecące kamyczki są pożądane na całym świecie. Obojętnie czy optyka, biżuteria, tekstylia, firmy jeansowe, zegarmistrzostwo – to co błyszczy przyciąga nasze oko. Wszystko co błyszczy jest piękne! Austriacka firma Swarovski robi niewyobrażalną karierę na świecie, a kobiety wyrywają sobie jedna drugiej z ręki produkty gdzie widnieje jako logo firmy – mały błyszczący łabędź. W centrum Wiednia znajduje się kilka luksusowych sklepów Swarovski. Ostatnio dużą furorę zrobił ślub dziedziczki fortuny Fiony Swarovski z przystojnym ministrem finansów Austrii.

Świąteczny Wiedeń. / Fot. Ewa SteinhardtNie tylko bazary zalegają ulice, ale liczne stanowiska z grzanym winem, punczem, gorącymi kasztanami i ziemniakami. Ludzie stoją, śpiewają, rozmawiają. Słychać dużo muzyki wszędzie. Przed ratuszem olbrzymi kiermasz porównywalny tylko z kiermaszem świątecznym w Niemczech w Norymbergii. Stoiska sprzedawcze, warsztaty artystyczne dla dzieci, możliwość pieczenia ciast przez ludzi z ulicy – praz piękne duże lodowisko oświetlone do północy, gdzie zabawom nie ma końca. Na ścianach budynku ratuszowego jest wywieszonych 24 obrazów, których zprzedaż odbywa się codziennie po jednym, na cele charytatywne. Ładny zwyczaj. W różnych dużych halach odbywają się świetne koncerty. Wiedeńczycy bawili się w pierwsze dni grudniowe z zespołem Simple Red. Muzyka zespołu zostaje w duszy na zawsze. Wiedeńczycy kochają muzykę i potrafią się nią cieszyć. Prawie w centrum Wiednia znajdują się winnice, które o tej porze roku skupiają w swoich piwnicach tysiące konsumujących gości. Piękne oświetlone zbocza spowite w śniegu i dekoracyjnych choinkach. To prawie „małe Alpy” w centrum stolicy.

 / Fot. Ewa SteinhardtCo jeszcze można przeżyć w Wiedniu o tej porze roku? Można w mieście jeździć na nartach do połowy nocy! Stok o nazwie „Wysoka Ściana” tylko trochę za miastem zlokalizowany, ośnieżany do połowy marca, oświetlony, zagospodarowany gastronomicznie, służy mieszczuchom prawie w przerwie pracy albo wieczorami. I jak tu w Austrii można nie móc dobrze jeździć na nartach? Tacy jak Herman Mayer, zwany terminatorem gór, rodzą się tutaj na kamieniach. Wydawałoby się, że w okolicy świąt ucisza się zimowa bajka, ale ona się dopiero zaczyna. Tuż po Świętach Wiedeń z całą parą zaprasza świat na cykl imprez, które transmituje cały świat. Otóż każdy z nas zna tradycję koncertu noworocznego z wiedeńskiej filharmonii. W tym dniu sala filharmonii tonie w kwiatach, w wybornej muzyce i ludzkich zachwytach i emocjach, każdy dyrygent świata ubiega się o prowadzenie tegoż koncertu. Tuż po koncercie kroczy w naszym kierunku wielki bal – Bal w Operze. Na nim bawią się księżniczki, prawdziwi baronowie, prezydenci, kanclerze i zwykli mieszczanie. Wiedeń pławi się w zabawie, radości, białych nocach cały okres Karnawału. Tak jak w Wiedniu zawsze bywało, za Straussów i teraz. Bal, po balu, piękne kreacje, bogactwo i snobizm. Kreacje Stelli Mac Cartney można zobaczyć na każdej mniejszej i większej zabawie. Zastanawiam się czy moje oczarowanie miejscem, gdzie przebywam ponad 20 lat, nie urosło do przesady. Otóż nie. Swego czasu ambasador Ameryki w Austrii, kobieta, Susanne Mc Cow powiedziała w wywiadzie, że „ ... mieszkanie w Wiedniu graniczy z baśnią”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.