Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35720 miejsce

Zimowa jazda

Przed wyjazdem do pracy zerkam na termometr za oknem: -21 stopni. Z globalnego ocieplenia wyszło całkiem niezłe ochłodzenie - myślę sobie.

Ogród w zimowej szacie. / Fot. Danuta SkowronekWychodząc z domu pocieszam się, że nie muszę odśnieżać auta, stoi przed bramką skostniałe z zimna. Odpalił! Mam do przejechania 26 km, z czego 6 km po lodzie, koleinach na szerokość jednego samochodu bez możliwości wyminięcia się z drugim autem. Z duszą na ramieniu, z szybkością 20 km/h jadę... Drogę mam podzieloną na pewne etapy, takie jak: podjazd pod górkę przed torami, przejazd przez las, sąsiednią wieś, pokonanie pewnego zdradzieckiego zakrętu, itp. Po każdym przejechanym bez przeszkód etapie z ulgą wypuszczam powietrze.
Połowę trasy mam za sobą, ufff.

Niestety jadąc przez las, widzę z naprzeciwka światła samochodu. Zwalniam, a właściwie zatrzymuję się. Zjechać nie ma gdzie. Mam szczęście, że trafiłam na dobrego człowieka, który ryjąc kołami w głębokim śniegu, zjeżdża mi z drogi. Przejeżdżam obok delikatnie. Widzę w lusterku, że ma kłopoty. Zatrzymuję się i wyciągam z auta łopatę. Po 10 min. machania łopatą i puszczeniu paru wiązanek pod adresem drogowców, zimy, śniegu, itp. udaje mu się wyjechać na "drogę".

Kiwam ręką na pożegnanie i jadę dalej. Jeszcze tylko 3 etapy do wjazdu na główną drogę, gdzie już jest czarno, sucho i bezpiecznie. Na szczęście jestem teraz sam na sam z przyrodą, której zresztą nie mam czasu podziwiać. Nie mogę oderwać wzroku od drogi. Popodziwiam sobie w weekend. Dotarłam do zakrętu, jeszcze tylko kilkaset metrów.

W końcu wyjeżdżam na główną trasę, z westchnieniem ulgi wyjmuję telefon, sprawdzam notowania na giełdzie, zapalam papierosa, luzik. Czeka mnie taka sama przeprawa w drodze powrotnej, ale o tym pomyślę później.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

W tym roku każdy ma jakieś niespodzianki. Poszedłem na spacer przez zaspy do zięcia i córki 6 km. Trafiłem jak kulą w płot, nie było nikogo w domu, chciałem zrobić niespodziankę. Bez ciepłej herbaty, zmęczony wracałem poboczem szosy do domu. Na szczęście uprzejma Pani zabrała mnie po drodze do Nowogardu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.01.2010 20:37

Jak to tak? Bez przygód zimę przejeździć? Tak się nie da.... Podoba mi się styl w jakim przygoda opisana - SUPER ! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.01.2010 17:56

Danusiu, brawo!!! Najbardziej podoba mi się końcówka: "W końcu wyjeżdżam na główną trasę, z westchnieniem ulgi wyjmuję telefon, sprawdzam notowania na giełdzie, zapalam papierosa, luzik." 5* Uważaj na siebie! Pozdrawiam serdecznie, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powrót po ciemku przy padającym śniegu jest nie lada wyzwaniem:) Te Twoje pejzaże sa piękne, Steniu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapomniałam o linku link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Danusiu, a powrót po ciemku? - Uff....
Ja tez mieszkam na wsi, ale już od kilku lat służby gminne
wywiązują się; odgarniaja i posypują piachem, co widać tu :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znam ten ból, nie tyle że ja dojeżdżałem do pracy, bo do pracy miałem około 3 km. W zimę stulecia tramwaje nie jeździły, a ja pracowałem w pogotowiu i dopiero w czasie pracy było widać artystów na drogach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Danusiu.... zima ma swoje prawa, a my musimy się w niej odnaleść.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.