Facebook Google+ Twitter

Zimowe wyprzedaże, czyli diabeł tkwi w metce

Sklepy atakują gigantycznymi przecenami już od początku roku. Kilkukrotnie obniżone ceny przyciągają na tyle, że mało kto oprze się promocji. Jednak czy rzeczywiście wyprzedaże są takimi okazjami na jakie wyglądają?

 / Fot. jaZ 249,90 zł na 199,90. Ze 199,90 na 99,90. Z 99,90 na 49,90... I tak do ostatecznej, na tyle niskiej ceny, że grzechem byłoby z takiej okazji nie skorzystać. Nie bez powodu jednak, ZAWSZE na metce znajduję się poprzednia, wyższa cena. Za piękną fasadą etykietki kryje się psychologiczna taktyka, która ma przyciągnąć klienta.

Technika “drzwi zatrzaśniętych przed nosem”, bo o niej tu mowa, powszechnie stosowana jest dziś w handlu czy reklamie. Najprościej opisuje ją zasada: najpierw wielka, niemożliwa do spełnienia prośba, potem mała, realna. Chodzi o poprzedzenie właściwej prośby, z którą zwracamy się do adresata, prośbą na tyle dużą, by ten odmówił jej spełnienia.

Chcesz pożyczyć od przyjaciela jego nową skórzaną kurtkę? Najpierw poproś go o pożyczkę 5 tys. zł, których na pewno nie jest w stanie Ci dać. Przy prośbie o pieniądze, ta druga wyda się na tyle niewielka, że przyjaciel bez wahania użyczy Ci kurtki nawet na cały miesiąc.

Dokładnie taki sam mechanizm towarzyszy wyprzedażom. Wyższa cena, zapisana oczywiście dużym drukiem na metce, jest dla nas- klientów nie do przyjęcia. Jednak zestawiona z nią cena promocyjna jest tak niska, że nie sposób wyjść ze sklepu bez przecenionej sukienki czy koszulki. Dlatego też, tuż przed wielkimi wyprzedażami sprzedawcy "przemetkowują" ubrania, podwyższając cenę wyjściową produktu.

Warto też zwrócić uwagę na same liczby składające się na cenę. Dlaczego 99,90 a nie 100,00 zł?
Bo 99,90 to dla naszych oczu i mózgu cena bliższa 90 zł, a nie - jak podpowiada logika - 100 zł. To klasyczny efekt zakotwiczenia. Zestawienie kilku dziewiątek w cenie "zakotwicza'"nas w liczbie dziewięć, stąd traktujemy cenę jako niższą.

A z naszej "naiwności" korzystają sprzedawcy. Może się więc zdarzyć, że z zakupów wrócimy z bluzką zakupioną po takiej samej jak sprzed wyprzedaży cenie - 39,90 zł, a do tego przekonani, że zapłaciliśmy za nią jedynie 30 zł.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

oczywiście Joanno masz rację ;) ta jedna strona medalu była jednak zamierzona.
Sama kupuję mnóstwo rzeczy na wyprzedażach i też nie czuję się oszukana czy naiwna. Ten artykuł przedstawia tylko jak mogą działać mechanizmy wyprzedaży.
treści w nim zawarte każdy może przyjąć z większym lub mniejszym uznaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, nie zgodzę się - przedstawiasz tylko jedną stronę medalu. Przecież jest cała masa wyprzedaży, dzięki którym naprawdę można wiele zaoszczędzić. Jeżeli cały grudzień oglądam płaszcz za 250 zł, i masa ludzi za tyle go kupuje, a ja trafiam w styczniu na wyprzedaż, dzięki której mam go za 100 zł, to jakoś nie czuję się oszukana, ani - tym bardziej - naiwna. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mądry artykuł. Nie dajmy się nabierać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.