Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

56035 miejsce

Ziobro sprawdzi biznesmena

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-08-28 08:37

Sprzedażą majątku usteckiej stoczni zajęła się Prokuratura Rejonowa w Słupsku. Prokuratorzy mają sprawdzić, czy podczas sprzedaży nie zostały naruszone prawa byłych pracowników spółki. Chodzi o działalność spółki po roku 2002.

Sprzedażą majątku usteckiej stoczni zajmują się obecnie prokuratorzy. Fot. APR- SAS W czerwcu tego roku Jerzy Malek, właściciel firmy Morpol z Duninowa, za prawie pięć milionów złotych nabył tereny usteckiej stoczni po wschodniej stronie miasta. Wcześniej pod koniec ubiegłego roku pod młotek poszły biurowiec, hale produkcyjne i magazynowe oraz grunt o powierzchni ponad 12 hektarów, między ulicą Darłowską a Westerplatte w Ustce.

Według wyceny rzeczoznawcy, majątek miał wartość 6,367 miliona złotych. Jednak cena wywoławcza zaproponowana przez komornika wynosiła 4,775 mln zł i właśnie za tę kwotę stocznię sprzedano. Nowy właściciel twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Innego zdania są prokuratorzy.

- Sprawdzamy, co stało się z pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży stoczni - mówi Beata Majewska, zastępca prokuratora rejonowego w Słupsku. - Według naszych informacji, nie zostały zaspokojone zobowiązania finansowe wobec byłych pracowników spółki. Śledztwo dotyczy działalności stoczni po roku 2002, bo wcześniej spółka była już kontrolowana.

Stocznia Ustka powstała w 1946 roku. Upadłość ogłosiła w 2002 roku, ponieważ jej długi - 40 milionów złotych, przewyższały wartość majątku - 34 mln zł. Warto dodać, że w latach świetności pracowało w niej ponad 4 tysiące ludzi. Obecnie na jej terenie działa kilka mniejszych spółek, które zajmują się produkcją łodzi ratunkowych, części z laminatu i elementów kadłubów. Jerzy Malek, nowy właściciel, nie wie jeszcze do końca, co zrobi z nowo nabytymi terenami.

- Nie mam jeszcze pomysłu na te tereny. Może za cztery lata coś się tam nowego pojawi. Może być nawet tak, że to nie ja będę prowadził w tym miejscu inwestycje - dodaje. - Jeszcze przed licytacją w ubiegłym roku mieliśmy cień nadziei, że znajdzie się prawdziwy inwestor i stocznia ruszy - mówi Jerzy Borzyszkowski, były stoczniowiec i ostatni przewodniczący "Solidarności" w zakładzie. - Teraz widzimy, że nie ma już szans na reaktywację działalności stoczniowej w mieście.

Prokuratorzy zajęli się działalnością stoczni po interwencji słupskiej posłanki PiS Jolanty Szczypińskiej. To ona skierowała do Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości, pismo z prośbą o zbadanie sprawy. - Wycena tych terenów była o wiele wyższa niż cena, za którą działki wraz z budynkami sprzedano. Moim zdaniem, naruszono prawo. Co najciekawsze, mimo że stocznia została sprzedana byli pracownicy nie otrzymali jeszcze zaległych pieniędzy - dodaje posłanka.

Na zwołanej specjalnie w tej sprawie konferencji prasowej Szczypińska przyznała, że chce, aby Ziobro przyjrzał się całej działalności Malka w Ustce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.