Facebook Google+ Twitter

Zjazd czechofilii w Krakowie

Wczoraj w krakowskim klubie „Lokator” odbyło się spotkanie z cyklu „Czeskie rozmowy”. Tym razem gwiazdą wieczoru był nie Czech, a Polak z krwi i kości, reportażysta "Gazety Wyborczej" - Mariusz Szczygieł.

Mariusz Szczygieł. Fot. AKPAPrzyczyny wizyty pana Mariusza w Krakowie były dwie: promocja jego nowej książki - zbiór reportaży o Czechach - "Gottland" oraz fakt, iż jest on zapalonym czechofilem. Tych ostatnich było zresztą na sali dużo więcej, nawet człowiek ubrany w tradycyjny strój polskiego górala zaklinał się, że należy do wielbicieli czeskiej kultury.

Autor opowiadał jak spadła na niego laska nebeska - czyli jak to mówią Polacy - „niebiańska miłość” i zafascynował się krajem nad Wełtawą i jego mieszkańcami. Urzekła go ich inność, wewnętrzny spokój wynikający z akceptacji życia jakim jest. Ich pogodzenie się z losem. Autor opowieści okraszał typowo czeskimi anegdotami, jak ta o prażaninie, który był modelem przy budowie największego na świecie pomnika Stalina, a później popełnił samobójstwo, nie mogąc znieść, że cała Praga zwracała się do niego per Stalin. Albo o płochliwym pilocie czeskiej dywizji biorącym udział w bitwie o Anglię, który, mino iż zginął podczas pierwszego lotu, uznany został największym bohaterem, bo walczył nie tylko z wspólnym wrogiem, ale i własnymi kłopotami żołądkowymi. Szczygieł starał się także przełamać polskie stereotypy dotyczące narodu czeskiego. Ich, rzucająca się w oczy „szwejkowatość”, to wcale nie tchórzliwość i głupota, ale niebywała wręcz skłonności do kompromisów, unikanie patosu wynikające z braku wiary w Boga i wszechobecny śmiech, który traktują jako lek na wszystkie spotykające ich nieszczęścia.

W „Lokatorze” panowała typowo czeska - knajpiana atmosfera. W rozmowach przy piwie dominował żart i wesoły nastrój, jednak gdzieś na marginesie (zupełnie jak w filmach Menzla, Formana, czy opowiadaniach Hrabala ) pojawiły się małe dramaty i trudne pytania dotyczące niechlubnej czeskiej przeszłością. Czesi zgadzają się z zarzutami, że za łatwo poddali się niemieckiej napaści i zbyt często kolaborowali z okupantem, najpierw nazistowskim, a później komunistycznym - choć tłumaczą to zwyczajną chęcią przeżycia.

Zresztą czas na refleksję i porównanie postaw obu naszych narodów pojawił się po projekcji filmu Karela Kachyňy „Ucho”, która zakończyła spotkanie. Obraz z 1969 roku, który czekał na swoją premierę ponad 20 lat, poruszał temat strachu przed wszechobecną i pozbawioną kontroli siłą reżimu totalitarnego, z którą akurat przyszło się zmagać i Czechom, i nam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ciekawy tekst i chyba zainteresuję się tą książką... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

prawdziwy czechofil... idzie z Czechem na piwo:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że nie ma zdjęć... :( Mogę domyślać się, na podstawie relacji, że było ciekawie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.