Facebook Google+ Twitter

Zjednoczone Królestwo?

Trzeciego maja odbędą się wybory samorządowe w Wielkiej Brytanii. Słabnąca pozycja Partii Pracy daje mniejszym partiom możliwość swobodniejszego artykułowania postulatów. I niejednokrotnie postulaty te są daleko idące.

The Bogside - katolicka dzielnica Derry. W latach 70-tych w tutejszych pubach widok broni na blacie stolu nikogo nie dziwil. W Irlandii Północnej kontynuowany jest proces niebywałego i historycznie doniosłego porozumienia między unionistami (zwolennikami zachowania unii z Wielką Brytanią) oraz republikanami z Sinn Fein, pragnącymi zjednoczonej Irlandii. Proces uzyskał poparcie społeczne w toku ewolucji poglądów na rolę państwa w obecnej strukturze Unii Europejskiej. Był też efektem ogromnego wyczerpania zmaganiami (także walką zbrojną) między zwaśnionymi stronami.

Fakty z jakimi zderzamy się po przybyciu do Irlandii Północnej są następujące: faktyczna granica istnieje tylko na mapie. Każdy może wybrać rodzaj obywatelstwa (irlandzkie bądź brytyjskie), a polityka podatkowa zniechęca nawet republikanów do połączenia z macierzą. Nastawienie społeczne ułatwia Adamsowi i wielebnemu Paisley’owi porozumienie, które w obecnej sytuacji politycznej jest wielce prawdopodobne i zagrozić mu może tylko dogmatyzm ideologiczny.

flaga Baskow powiewa obok flagi Irlandzkiej - znak sympati republikanow do separatystycznych dazen mieszkancow polnocnej Hiszpanii Przyrost naturalny społeczności katolickiej powoduje, że DUP oraz inne partie reprezentujące protestantów zdają sobie sprawę, iż prędzej czy później republikanie w sposób naturalny zrealizują swój cel, a mianowicie zjednoczenie Irlandii. Bez zawartego teraz porozumienia, normującego rolę drastycznie malejącej społeczności protestanckiej, pozycja owej mniejszości w przyszłości może być w różny sposób kontestowana. A obecnie zawarte porozumienie może nawet poddać w wątpliwość zasadność łączenia się części brytyjskiej z resztą kraju, głównie ze względu na polityczne znaczenie Unii Europejskiej i jej dyrektywy graniczne, migracyjne.

protestancki "murial" podkreslajacy sympatie prezydenta USA, Roosevelt'a. Chlubnie w proces pokojowy wpisuje się polska społeczność (w większości katolicka), która - przykładowo - w Belfaście pracuje nad polepszeniem stosunków między katolikami i protestantami.

W Szkocji przed najbliższymi wyborami aktywizuje się Szkocka Partia Narodowa, której postacią flagową jest Sir Sean Connery. Partia dostrzegła wzrastającą populację Polaków w ojczyźnie whisky i pragnie teraz przekonać ich do swojej idei państwa niepodległego, przez różnego rodzaju zachęty programowe w napisanych po polsku ulotkach. W sondażach Polacy raczej odwdzięczają się i popierają opcję Szkocji niepodległej. Nieprzypadkowo zatem SNP po trzecim maja stanie się największą partią w parlamencie szkockim. Sondaże wskazują, iż ma 12 procent, przewagi nad drugą w kolejności Partią Pracy, której liderem jest pretendent do fotela lidera partii labourzystów w całej Wielkiej Brytanii – kanclerz Gordon Brown. SNP porównuje potencjalnie niepodległą Szkocję do takich krajów jak Estonia, Islandia czy Czarnogóra, gdzie niepodległość oznacza sukces.

Trudno jednak będzie szkockim zwolennikom niezależności znaleźć sojuszników. Przeciwna jest lewica (Liberalni Demokraci i Partia Pracy), przeciwni konserwatyści. Silne lobby przedsiębiorców szkockich, ustami Iain’a MacMillan’a także zdystansowało sie od pomysłu rozdzielenia z Anglią. A sondaże dają SNP tylko 56 miejsc na 129 możliwych w Holyrood szkockim parlamencie. Zatem czy przyszłość Szkocji będzie wyglądać jak losy Czarnogóry czy może jak prowincji Quebec? Przekonamy się niebawem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.