Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31651 miejsce

Złe kobiety pod dobrym adresem

Dwie polskie stacje telewizyjne emitują obecnie w niedzielne wieczory seriale komediowe ("Seks w wielkim mieście" i "Szminka w wielkim mieście") na podstawie felietonów i książki Candace Bushnell.

Okładka książki Candace Bushnell "Piąta Aleja" / Fot. materiały Wydawnictwa ZnakMiłośnicy, a mniemam, że w większości miłośniczki tych produkcji, z pewnością chętnie sięgną po wydaną właśnie przez Wydawnictwo Znak nową książkę tej autorki zatytułowaną "Piąta Aleja".

Akcja dzieje się w siedem lat po terrorystycznym ataku na World Trade Center w Nowym Jorku, a dokładniej w budynku, który znajduje się przy tytułowej ulicy pod numerem 1. Został on zbudowany w 1918 roku przez Williama Bowzera, tego od Centrum Rockeffellera. Poza wspaniałym wyglądem, dom ten wyróżnia się swoją historią (przez wiele lat był klubem najbardziej znaczących artystów, którzy swoją twórczością oddziaływali na atmosferę całej metropolii), a przede wszystkim osobami, które go zamieszkują.

Jedna z bohaterek powieści mówi wprost: "Wartość budynku mierzy się wartością jego mieszkańców". Toteż osiedlają się tu (czasami stosując niezbyt czyste fortele) ludzie, którzy już coś w życiu osiągnęli, jak na przykład Paul Rice, i tacy, którzy w tym "dobrym adresie" upatrywali swoich szans na karierę (Lola Fabrikant). Wśród lokatorów Piątej Alei 1 mamy więc aktorkę, redaktorkę rubryki towarzyskiej, scenarzystę seriali telewizyjnych, pisarza, prawniczkę, bankiera i tym podobnych ludzi o wysokim statusie społecznym i majątkowym, którzy noszą żakiety za 8800 dolarów i gaszą niedopałki "czubkiem mokasyna od Prady".

W miarę lektury powieści Candace Bushnell okazuje się, że są to ludzie nie do końca krystalicznie czyści, moralnie eleganccy i w pełni szczęśliwi. Wychodzi na jaw, iż ten adres, "czysty, władczy i oznaczający (...) klasę, pieniądze i prestiż" jest też wylęgarnią intryg. Nobliwa, starsza pani okazuje się mężobójczynią, a jej równie posunięta w latach koleżanka - złodziejką bezcennego skarbu muzealnego (Krzyża Krwawej Mary). Nawet kilkunastoletni Sam Gooch przesiąknięty jest nienawiścią do swojego lepiej sytuowanego sąsiada i wykorzystując swe umiejętności informatyczne, powoduje jego ogromne straty finansowe.

Bushnell wyposaża swoich bohaterów w cały wachlarz namiętności, szczególnie tych negatywnych. Gdybym miał wymienić pozytywne postacie tej książki, miałbym poważne trudności. Bo czy na szacunek czytelnika zasługuje bezwolny, tchórzliwy i niezdecydowany Philip Oakland, którego życiem steruje przedsiębiorcza i momentami bezwzględna ciotka, Enid Merle? Kobiety w "Piątej Alei" zdecydowanie dominują nad swoimi mężczyznami. Ulegają im jedynie w łóżku, a i to często tylko po to, by osiągnąć swój cel lub po prostu dla pieniędzy. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na opisy aktów seksualnych, które nawet jeśli "nazywają rzeczy po imieniu", nie są tak toporne, jak w utworach choćby Manueli Gretkowskiej.

Swoistym bohaterem tej książki jest też Nowy Jork, miasto, które swą magią wywiera wpływ na zachowania i życie swoich mieszkańców. Enid Merle, mieszkająca w nim ponad 70 lat, konstatuje w pewnym momencie z goryczą: "Miasto okazuje się silniejsze niż my wszyscy (...), idzie do przodu, a człowiek jakoś nie, i proces ten w końcu go przytłacza"Piąta Aleja w Nowym Jorku wczesnym rankiem / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/File:Fifth_Avenue_NYC_looking_so.jpg

Mimo tych niewesołych refleksji "Piątą Aleję" Candace Bushnell czyta się dobrze, głównie ze względu na interesująco skonstruowane sylwetki bohaterów, a zwłaszcza bohaterek, wciągającą coraz bardziej ze strony na stronę (a jest ich ponad 600) akcję, błyskotliwe dialogi. Wydaje się, że to gotowy scenariusz na kolejny serial lub film, który da ogromne możliwości wykazania się dobrym aktorkom. Natomiast eleganckie wydanie tej książki sprawia, że może być ona ekskluzywnym prezentem pod choinkę. A zatem, podarujmy sobie odrobinę luksusu!

Candace Bushnell
"Piąta Aleja"
Wydawnictwo Znak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Oczywiście Mia ma rację, zarówno pisząc o moich intencjach, jak i Czytelnikach "czytadełek", jak była łaskawa wyrazić się Natalia, C. Bushnell. De gustibus...itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Recenzja dobra. A mnie końcówka trąci raczej tym, że nadchodzące święta autor po prostu wykorzystał do zbudowania puenty. Tym bardziej, że o filmach, przedstawieniach czy książkach pisze nie od wczoraj, nie jest to jego pierwsza recenzja. wydaje mi się, że posądzanie go o reklamę to za ostre i niesprawiedliwe. Z poza tym po co to obrażać czytelników Candace Bushnell.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zakończenie recenzji trąci reklamą ;)

A książki Bushnell są bezwartościowe. To cwanie wyprodukowane czytadełka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.