Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

119602 miejsce

Złe odżywianie sprzyja depresji

Wysoko przetworzona żywność, bogata w tłuszcze trans, nie tylko niszczy sprawność naszego ciała, lecz również ma destrukcyjny wpływ na naszą psychikę.

Masło / Fot. David Masters/Domena PublicznaNaukowcy z uniwersytetów Navarra i Las Palmas analizowali przez sześć lat nawyki żywieniowe i tryb życia ponad 12 tysięcy ochotników. Na początku nikt z uczestników nie cierpiał na depresję, a na koniec badań było ich 657. Wśród osób, które spożywały potrawy z wysoką zawartością tłuszczów trans, ryzyko zachorowania było o 48 procent wyższe niż w grupie, która posilała się żywnością zawierającą nienasycone kwasy tłuszczowe.

Według badaczy rosnąca liczba ludzi cierpiących na depresje ma ścisły związek z radykalną zmianą żywienia zachodnich społeczeństw (przede wszystkim w USA). Natomiast nienasycone kwasy tłuszczowe (głównie prozdrowotny kwas tłuszczowy Omega-9) zawarte dużej ilości w oliwie zmniejsza ryzyko zachorowania, powiedział Miguel Angel Martinez-Gonzalez z Uniwersytetu Navarra, pod którego kierownictwem odbywały się prace.

Zdrowa dieta śródziemnomorska chroni przed depresją. Ludność zamieszkująca Europę południową, która w zdecydowanej mierze stosuje ten rodzaj odżywiania, w mniejszym stopniu wykazuje objawy przygnębienia. Z kolei na północy występuje dodatkowy czynnik sprzyjający tej przypadłości. Jest nim niedostateczna ilość światła dziennego.
źródła: http://de.news.yahoo.com/2/20110127/tsc-schlechte-nahrung-kann-depressiv-mac-c2ff8aa.html
http://de.news.yahoo.com/2/20110127/tsc-schlechte-ernaehrung-kann-depressiv-c2ff8aa.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

@ Mariusz Orłowski

Oczywiście, że nie chodzi o same tłuszcze, ani o samą gospodarkę na poziomie komórkowym.
Nie napisałem zresztą, że samą.
Jednak mówimy o sztucznych izomerach trans.
Każda dysfunkcja w skutkach pojawi się na poziomie komórkowym, więc można przyjąć to jako odniesienie w dyskusji.

Praca wątroby i rola cholesterolu jest oczywiście kluczowa. Jednak organizm to nie idealna maszynka i
" trzyma standardy" do czasu, pracując w pewnym "zakresie".

Mówiąc na przykład o cholesterolu i siłą rzeczy upraszczając, to co "rozprowadzi" LDL i komórka nie wykorzysta, zabierze HDL. ( co przy okazji jest argumentem, że nie tyle jest ważna wartość całkowita cholesterolu, a jego proporcje). Jednak nie jest to proces idealny i po czasie bilans nie jest zerowy.
A to z kolei powoduje przyrastający efekt.

Zresztą, ja jestem laikiem. Staram się wnikać w szczegóły i wnioskować, jednocześnie starając się nie ulegać żadnej propagandzie. Póki co jestem na etapie, na jakim jestem. Ale nie jestem, myślę, "odporny" na argumenty... Myślę też, że daleki jestem od ortodoksji, takiej czy innej.
A poszukiwanie złotego środka trwa, tak czy owak.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Loos
  • Loos
  • 30.01.2011 11:28

To wszystko mniejsza lub większa prawda, cóż jednak z tego, skoro są to spostrzeżenia ogólne w stylu "wszędzie kradną". Z takim podejściem konstruktywna dyskusja o jakimkolwiek popularnonaukowym artykule jest niemożliwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Loos - odnoszę wrażenie że nie zdajesz sobie sprawy z tego jak funkcjonuje współczesna nauka na Zachodzie. Uczeni po pierwsze dążą do jak największego wynagrodzenia i jak największego własnego prestiżu, a nie do prawdy. Stąd starają się wykazać to, dzięki czemu dostaną granty, dzięki czemu dostaną stypendia, dofinansowanie, dzięki czemu zwiększą liczbę publikacji z własnym nazwiskiem i liczbę cytowań tychże ich publikacji. W związku z tym często starają się udowodnić pogląd który jest modny, który jest popierany przez decydentów, wg którego to co niby zbadali czy odkryli jest kluczowe dla ludzkości, zdrowia, gospodarki. Stąd powstają tysiące prac ze skopaną metodologią, tworzone w celach egoistycznych i pragmatycznych, a nie poznawczych. Uczeni stwierdzili powstanie dziury ozonowej gdy ona istniała wcześniej, manipulowali wynikami badań by potwierdzić cywilizacyjny efekt cieplarniany, na rzecz koncernów potwierdzali skuteczność homeopatii, chwytliwe orzekli że Kolumb był Polakiem, czy produkują artykuły oraz książki kompletnie nienaukowe w ramach nauki uprawianej na KULu. Byle tylko załapać się na granty, byle tylko być dopisanym gdzieś do publikacji czy móc dopisać znajomego. Jest tak gdyż sposób finansowania nauki jest kapitalistyczny, prace naukowe konkurują ze sobą nie na zasadzie rzetelności i wiarygodności ale na zasadzie konkurencyjności jako zwyczajny produkt w gospodarce wolnorynkowej (więc chodzi o robienie bestselerów a nie tworzenie wartościowych publikacji, tak samo jak jest to w wypadku np. powieści, filmów kinowych czy utworów muzycznych). Po za tym współczesny proces kształcenia naukowców jest skopany, większość z nich przed otrzymaniem stopni naukowych w ogóle nie jest uczona metodologii naukowej, logiki, zasad naukowości czy psychologii (co umożliwiałoby im uświadomienie i eliminację własnych błędów w postrzeganiu i wnioskowaniu). Co więcej całe instytucje naukowe, jak np. wyższe uczelnie, działają na takiej samej wadliwej zasadzie, np. lubiani uczeni są dopisywani przez kolegów jako współautorzy do publikacji naukowych przez co otrzymują prestiż bez naukowych zasług, np. koledzy pozytywnie recenzują sobie wzajemnie swoje prace aby zyskać naukową pozycję, np. instytuty konkurują ze sobą liczbą publikacji, tworząc ich jak najwięcej (bez względu na ich poziom), np. konkurują liczbą obronionych doktoratów, obniżając poziom studiów II stopnia, itd, itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Loos
  • Loos
  • 30.01.2011 01:41

No tak, tylko że zmienna pt. "powstawanie depresji" nie ma żadnego sensu operacyjnego. W badaniach nad ww. zagadnieniem posługiwalibyśmy się zmienną "występowanie depresji", tyle, że byłyby to badania podłużne. Zupełnie niepotrzebnie piszesz o korelacji, skoro to, czego chcesz dowieść, to właśnie to, że nie ma związku przyczynowego pomiędzy powstawaniem depresji, a dietą. Pomijając inne zasadnicze błędy w Twoim pierwszym komentarzu, jego całościowa wymowa jest pozbawiona sensu. Piszesz: "(...)ludzie jedli na co mieli ochotę, a mogli mieć ochotę na niezdrową żywność z powodu obniżonego samopoczucia a nie mieć obniżone samopoczucie w wyniku jej wcześniejszego spożywania". Jakie obniżone samopoczucie? Niezależnie od upodobań dietetycznych, które badani mieli przed badaniem, żadna z grup nie powinna przejawiać istotnie wyższej skłonności do zachorowalności na zaburzenia nastroju, częściej doświadczać stanu obniżonego samopoczucia etc. W innym wypadku dobór osób do grup byłby nieprawidłowy i wskazywałby na poważne metodologiczne błędy. Na jakiej podstawie zakładać, że tak się stało, skoro nic w treści artykułu na to nie wskazuje? Przeciwnie: czemu kilku zawodowych akademików miałoby zaniedbać coś, z czym poradziłby sobie każdy rozgarnięty student psychologii?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Natchniony - bezrefleksyjnie ulegasz regule autorytetu, nie jestem pewny czy Twoja wypowiedź jest sarkazmem, jednak pragnę zaznaczyć że tytuł naukowy czy wykształcenie (a tym bardziej tytuł przyznawany przez klikę serwisu W24) nie stanowi o racjonalności osoby, są osoby niekompetentne intelektualnie z tytułem profesora i osoby zdroworozsądkowe po samej podstawówce, ja zaś skończyłem wyższe studia, pracuję naukowo i bywam mentatem, co jednak ma się nijak do zasadności moich twierdzeń, gdyż należy rozpatrywać treść wypowiedzi a nie wykształcenie wypowiadającego się.

Artur Wojnowski - nie chodzi w całej sprawie o same tłuszcze ani o samą gospodarkę na poziomie komórkowym, gdyż mamy np. cholesterol HDL i LDL które mają odmienne właściwości, czy też mamy takie narządy jak wątroba od której funkcjonowania zależy co z pokarmu trafi do poszczególnych komórek.

Loos - jeśli mam się odnosić do Twoich wypowiedzi to pisz przynajmniej z sensem, już na początku swojego komentarza napisałeś że "Korelacja pomiędzy zmiennymi nie determinuje kierunku związków przyczynowych" a ja nie pisałem o błędności korelacji pomiędzy odżywianiem a depresją, tylko konkretnie pomiędzy - cytuję - "sposobem odżywiania a POWSTAWANIEM depresji". POWSTAWANIE zaś to nie to samo co istnienie. Na przyszłość polecam uważne czytanie moich wypowiedzi przed podjęciem się ich krytykowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Małgorzata Najda

Nie chodzi tylko o trawienie. A nawet nie przede wszystkim.
Chodzi o podstawowe procesy w ogóle na poziomie komórki.

W strukturę komórki, w jej błonę, normalnie wbudowują się kwasy omega 3 i omega 6, przy czym ważny jest ich stosunek, optymalny, gdy wynosi 1:4.
Gdy tych kwasów brakuje, ( albo jest za dużo omega 6, który spowalnia wchłanianie omega 3), w ich miejsce wbudowują się właśnie izomery trans, usztywniając błonę komórkową i utrudniając wymianę.
Zaczynają się problemy. Najpierw na poziomie komórki, potem tkanki, organu i organizmu.

Ważne jest ponadto, że tłuszcze roślinne nie są biologicznie aktywne. Mogą zostać aktywne dopiero po przekształceniach w organizmie człowieka. A nie zawsze jest to możliwe.
Aktywnymi biologicznie, długołańcuchowymi i wielonienasyconymi kwasami, są kwasy zawarte w tłuszczach ryb i ssaków morskich.

Dieta śródziemnomorska jest skuteczna właśnie ze względu na optymalny stosunek omega 6 do omega 3 w oliwie z oliwek przy dużym spożyciu ryb.

Nadmiar tłuszczu jest szkodliwy. Każdego. Ale nadmiar tłuszczów roślinnych o dużej przewadze omega 6 nad 3 jest zabójczy. W tym kontekście lepszy jest już tłuszcz zwierzęcy.
A niestety większość olejów roślinnych stosowanych przez Polaków ma te proporcje złe. Dodatkowo pogarsza sprawę podgrzewanie. Wystarczy zastąpienie oliwy z oliwek olejem np słonecznikowym i cała dieta śródziemnomorska przestaje działać.
Przykładowo stosunek omega 6 do omega 3 w olejach słonecznikowym i kukurydzianym jest jak 335 i 140 do jednego. A optymalny stosunek to 4:1 !!!

To wszystko to pikuś. Bo największym problemem jest NADMIAR.
Zapotrzebowanie człowieka na kwasy tłuszczowe nienasycone z tłuszczów roślinnych to 5-6 gramów dziennie.
A ile RAZY więcej spożywamy ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Loos
  • Loos
  • 29.01.2011 17:35

Mariuszu Orłowski, po uważnej lekturze Twojego wpisu wnoszę, że nie znasz znaczenia terminu "korelacja". Korelacja pomiędzy zmiennymi nie determinuje kierunku związków przyczynowych pomiędzy nimi, ani w ogóle tego, że występują jakiekolwiek bezpośrednie związki przyczynowe. Korelacja świadczy jedynie o stopniu zależności pomiędzy dwiema losowymi zmiennymi. Natomiast zależność między stosowaną dietą a występującymi różnymi zaburzeniami psychicznymi jest bezsprzeczna: psychotycy spożywają więcej pokarmów bogatych w białko, dzieci z zaburzeniami zachowania jedzą więcej słodyczy etc. To wielokrotnie potwierdzane związki, a nie wczorajsze odkrycie "amerykańskich naukowców". Teza postawiona w artykule wydaje się być prawdopodobna, jako że neurotoksyczne właściwości tłuszczy trans są znane od drugiej połowy lat 90-tych.
Związek pomiędzy ekspozycją na światło słoneczne a zachorowalnością na depresje jest także dobrze poznany i dobrze wyjaśniony. Zaznajom się z podstawową wiedzą na temat tego, jak organizm wytwarza serotoninę i melatoninę.
Poznaj również czynniki ryzyka zachorowalności na zaburzenia nastroju. Fakt, że w Afryce więcej ludzi choruje na depresję niż w krajach skandynawskich nie dowodzi tezy, że stopień dobowego nasłonecznienia nie ma związku z depresją. Dowodzić może jedynie tezy, że nie w każdych okolicznościach będzie to czynnik decydujący. Np. nie w takich, w których standard życia jest drastycznie niski i panuje wojna. Przecież to oczywiste. Twój przykład z jedzeniem "tłustego mięsa waleni, fok, reniferów, karibu" wskazuje, że nie wiesz, co to są tłuszcze trans, ani w ogóle czego dotyczy artykuł. Tłuszcze trans powstają w wyniku termicznej obróbki olejów roślinnych. Nie bój się więc mięsa ze ssaków, a raczej margaryny i smażenia na Kujawskim z pierwszego tłoczenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gwoli jasności tekstu, podam że forma trans to izomer cis (izomeria cis-trans). W produktach naturalnych występuje zazwyczaj forma cis i "naturalny" organizm człowieka radzi sobie z trawieniem (enzymy, koenzymy). Natomiast formy trans są dużym problemem dla metabolizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ 9250

Tak i nie. Różne wersje mogą zawierać słowa własne autora, ale też mogą stanowić różne, bądź te same podzbiory oryginału. I tak jest częściej. Autorzy zwykle ograniczają się do tłumaczeń, bez własnych wtrąceń.
Akurat kopii tej dokładnie wersji z yahoo niemieckiego, jest też sporo w sieci. W dodatku z wcześniejszą datą. Dlatego pytam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
9250
  • 9250
  • 29.01.2011 10:28

@ Artur Wojnowski
ODP : dlatego, że akurat z tej wersji dokonano tłumaczenia. słowo w słowo. Jeśli są w internecie różne wersje. to już są wersje, jak sam Pan raczył napisać. - a więc zawierają jakiś element własny autora, Pisać o tym samym, a przepisywać to samo,
to chyba różnica.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.