Facebook Google+ Twitter

"Złek" w natarciu

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-09 10:41

"Złek" czyli uparty, bezprzyczynowy i uciążliwy zły nastrój w wersji jesiennej. Zna go chyba każdy i każdy nie znosi. Pojawia się nagle, niespodziewanie burząc błogi spokój duszy i nie odpuszcza, póki nie doprowadzi do ataku furii.

Jesienna aura ma do zaoferowania sporo atrakcji, niedostępnych podczas nudnych wiosenno-letnich miesięcy. Ulewne deszcze i urocze błoto na ulicach, szalejący słupek rtęci i wszechobecne w środkach komunikacji miejskiej objawy przeziębień to standard. Za to towarzyszący temu wszystkiemu wiatr, który dzięki swej nadprzyrodzonej sile znacznie przyspiesza przemieszczanie się przechodniów (bądź opóźnia - kwestia kierunku), to prawdziwa gwiazda. Na uwagę zasługuje również pojawiający się, nie wiadomo skąd śnieg.

Choćby ostatnio: wchodzę do metra w atmosferze iście wiosennej, a gdy wychodzę, po minutach piętnastu, śnieżyca rozrabia w najlepsze. Słowo daję, zaspana, naprawdę miałam co najmniej lekką obawę, że zajechałam cokolwiek za daleko. Gdzieś pod biegun.

I właśnie w tej uroczej scenerii lęgnie się "Złek". Czai się nieśmiało, wyszukując mniej odporne jednostki, by w końcu zaatakować całym swym jestestwem. Dopada zwykle kobiety, gdyż te, z racji swej płci, delikatnie rzecz ujmując, miewają wahania nastrojów. A to dla "Złeka" prawdziwa gratka. Osiada i raczy otoczenie ofiary całą gamą interesujących zachowań. Zaczyna się od niezadowolenia z siebie, coraz większego i większego, potem następuje seria burknięć, złowrogich spojrzeń i już awantura gotowa, a ona, z powodu braku jakiejkolwiek przyczyny potęguje poczucie frustracji.

Na nasze szczęście "Złek" ma swoje słabe strony. Przede wszystkim, jak ognia boi się swojego starszego brata: "Śpika". Najprościej rzecz ujmując, wystarczy zdrzemnąć się chwil kilka i idzie precz, niestety tylko na chwilę.

Znacznie trudniejszą, acz skuteczniejszą metodą na pozbycie się natręta jest dystans. Dystans do siebie i innych, dystans do spraw pozornie ważnych. Uśmiech, który możemy podarować nie tylko otoczeniu, ale też samym sobie. Na dzień dobry, do lustra. Uśmiech nie tylko w sytuacjach pozytywnych. Uśmiech w ciasnym autobusie i w trakcie wichury. I, co najważniejsze, konieczna jest umiejętność śmiania się z siebie, wówczas "Złek" omijać nas będzie szerokim łukiem.

Czego sobie i Państwu życzę. :)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.