
Operacja była wymierzona w handlarzy ludźmi. Robotników pilnowali ukraińscy, włoscy i polscy uzbrojeni strażnicy. Opór tłumiono biciem, nieposłusznych szczuto psami i grożono im bronią. Na porządku dziennym były też gwałty.
– Kilka więzionych osób popełniło samobójstwo. Niewykluczone, że mogło też dojść do śmierci z wycieńczenia oraz zabójstw – poinformował komendant główny policji Marek Bieńkowski. Jak widać na zamieszczonych obok zdjęciach, Polacy byli więzieni w dramatycznych warunkach.
Przy zbiorze pomidorów mieli sporo zarobić. Tymczasem traktowano ich jak niewolników. Każda próba ucieczki kończyła się biciem i maltretowaniem. Byli pilnowani przez ukraińskich, włoskich i polskich uzbrojonych strażników, którzy sami siebie nazywali „kapo”. Jeśli ktoś próbował się przeciwstawić terrorowi, był bity i szczuty psami. Wielokrotnie grożono im bronią. Na porządku dziennym było przymuszanie do prostytucji, zgwałcenia. Kilka osób nie wytrzymało tego nieludzkiego traktowania i popełniło samobójstwa.
Euro za godzinę
Polacy pracowali w gospodarstwach rolnych, głównie przy zbiorze pomidorów, w rejonie miejscowości Orta Nova, Cerignola i Ascoli Satriano. Pracowali tam po 15 godzin, zarabiając euro za godzinę. Jeśli z powodu choroby nie byli w polu, musieli swym „opiekunom”, w tym także rodakom, płacić karę w wysokości 20 euro dziennie. Dostawali tylko chleb i wodę, a spali na gołej ziemi w ruinach budynków gospodarczych lub namiotach. Nie mieli dostępu do bieżącej wody, a wokół panowały straszliwe warunki sanitarne. Kres tym torturom położyli polscy policjanci i włoscy karabinierzy. Wczoraj w Polsce i we Włoszech przeprowadzono wspólną akcję.
W Italii uwolniono 113 obywateli Polski, w okolicach Bari i Foggi.
Ziemia obiecana
W Polsce w woj. podkarpackim, małopolskim, śląskim i lubelskim zatrzymano osoby zamieszane w handel ludźmi. Dawali oni m.in. ogłoszenia w prasie o dobrze płatnej pracy we Włoszech. Potem organizowali wyjazdy. Operację pod kryptonimem „Ziemia Obiecana” koordynowała specjalna komórka karabinierów w Rzymie oraz centralny zespół do walki z handlem ludźmi w Komendzie Głównej Policji. W wymianie informacji pomagał Europol i Interpol. Funkcjonariusze oceniają, że w tej sprawie, oprócz uwolnionych Polaków, może być poszkodowanych jeszcze kilkaset osób - w sumie nawet 1000.
Telewizja publiczna RAI pokazała zdjęcia z operacji likwidowania obozowisk. Włoski krajowy prokurator do walki z mafią Piero Grasso porównał do łagrów obozowiska na polach, w jakich przebywali polscy robotnicy rolni. Wśród zatrzymanych we Włoszech członków grupy przestępczej są Polacy, Ukraińcy, Algierczycy oraz jeden Włoch, właściciel farmy, gdzie dochodziło do łamania prawa. Ponad dwudziestu zatrzymanym już postawiono zarzuty. Policyjna akcja była możliwa dzięki długiemu śledztwu oraz zeznaniom, złożonym przez niektórych polskich robotników.
Większość z nich jednak odmówiła współpracy w obawie przed zemstą przestępców.
Wicepremier i szef MSWiA Ludwik Dorn spotkał się w tej sprawie z minister spraw zagranicznych Anną Fotygą. Zapewniła ona, że Polacy, którzy byli ofiarami gangsterów zostaną otoczeni opieką konsularną. Dorn zapowiedział zorganizowanie kampanii informacyjnej dla osób szukających pracy za granicą, tak by nie stawały się kolejnymi ofiarami werbowników.
Krzysztof Kowalczyk
PT