Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3169 miejsce

Złodziejski priorytet, czyli nic się nie uchowa

Z usług Poczty Polskiej korzystam dość często. Albo nadaję przesyłki w urzędzie pocztowym, albo też je odbieram z rąk pana Piotrusia, czyli osiedlowego listonosza. I w zasadzie do tej pory do pracy "mojej" poczty żadnych zastrzeżeń nie miałam. Okazuje się jednak, że licho nie śpi...

 / Fot. rys. Ewa ŁazowskaO przypadkach kradzieży przesyłek pocztowych przez nieuczciwych pracowników tej instytucji słyszy się coraz rzadziej. I dobrze. W końcu ten moloch na glinianych nogach musi dbać o swoją reputację, bo zginie jak Mańka w pokrzywach.

Moje zaufanie do Poczty Polskiej charakteryzuje się między innymi tym, że listy i inne przesyłki nadaję opcją priorytetową - bez potwierdzenia odbioru przez adresata. Dobre relacje z urzędniczkami "mojej" poczty sprawiają, że przesyłki po niedługim czasie trafiają tam, gdzie miały trafić - czyli prosto do rąk odbiorców. Dotyczy to zarówno przesyłek krajowych, jak i przesyłek wysyłanych w świat. Niedawno wysłany do Irlandii, o dość pokaźnych parametrach, pakiet potrzebował tylko dwóch dni by znaleźć się w Dublinie.

Okazuje się jednak, że moje bezgraniczne zaufanie do Poczty Polskiej powinno zostać poddane weryfikacji. Około tygodnia temu nadałam na "mojej" poczcie przesyłkę priorytetową, która miała powędrować do Norwegii. Przesyłka zawierała moją najnowszą książeczkę. Zaniepokojona brakiem odzewu ze strony odbiorczyni przesyłki, zapytałam - drogą emailową - czy "Kwadratura, czyli..." dotarła szczęśliwie w okolice Lillehamer. Jakież było moje zaskoczenie gdy okazało się, iż do do pani Moniki - owszem - przesyłka dotarła, ale w charakterze... potarganej koperty, bez zawartości w środku. Jawi się zatem pytanie, kto "zwinął" "Kwadraturę..."? Czy książeczka została ukradziona jeszcze na terenie naszego kraju, czy też może już w Norwegii? Pani Monika ma interweniować w tej sprawie w swoim miejscu zamieszkania, czyli w najbliższym norweskim urzędzie pocztowym. Odradziłam. Niezależnie od tego, kto "zwinął" książkę - jedno jest pewne: w swoim bezgranicznym zaufaniu do Poczty Polskiej przesyłkę nadałam zwykłym priorytetem. I to był mój błąd.Pisze babcia do wnuczki list w kuchni przy stole... / Fot. rys. Ewa Łazowska

Pocieszeniem w tej całej sprawie jest może tylko to, że sprawca "zwinięcia" książeczki będzie ją mógł poczytać swoim dzieciom. Bo nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - jak mawiała moja babka.

Pisze babcia do wnuczki list w kuchni przy stole.
- Eeee tam, babciu kochana, listów już nikt nie pisze. SMS-y wolę.


Dziś nadam na "mojej" poczcie kolejną przesyłkę do Norwegii. Tym razem będzie to już priorytet polecony. W końcu jakieś wnioski z poprzedniej, niefortunnej wędrówki mojej książki do pani Moniki muszę wyciągnąć. Podobno Polak mądry po szkodzie. Chyba jednak nie zawsze.

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku.
Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Tym razem stawiam wielki plus dla PP. Przesyłka nadana w dniu wczorajszym priorytetem do Kłodzka dziś już znalazła się w rękach adresatki. To jest chyba rekord prędkości w dostarczeniu przesyłki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I to się, za przeproszeniem, nie mieści w pale - Magdo. Oczywiście poszłam po rozum do głowy i książkę tym razem wysłałam listem poleconym. I może właśnie dlatego książka i obrazek dotarły szczęśliwie do adresatki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No niestety, na polskich pocztach i sortowniach kradną, wysyłając polecony przynajmniej ma się szanse na odszkodowanie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Donoszę z radością, że tym razem przesyłka do Norwegii dotarła bez problemów. Tylko się cieszyć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja dałem sobie spokój z POCZTĄ, kurierem lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za tę wiadomość - Panie Robercie. Kamień spadł mi z serca i wątroby. Opowiadała mi ostatnio znajoma, że ważne dokumenty, które wysłała do UM w Kielcach listem poleconym, nie dotarły do rzeczonej instytucji. Czyli jednak jest coś na rzeczy z tą naszą pocztą. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do mnie dziś dotarł priorytet z Łodzi. W bardzo dobrym stanie :)
Ale znam przypadki, że nie trafiały polecone za zwrotnym poleceniem odbioru. Z sądu. Co miało kolosalne znaczenie i kończyło się "walkowerem" w sprawach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie - Aniu. Ja też się nad tym listonoszem (nota bene - norweskim) zastanawiałam.

Panie Grzegorzu, oczywiście że się nie cieszę. Reklamacja w tej sytuacji nic nie da. Przesyłka była wysłana zwykłym priorytetem. Dziś naprawiłam swój błąd (albo jak kto woli - naiwność) i wysłałam przesyłkę do Norwegii priorytetem poleconym. Koszt takiej "przyjemności" jest dziesięciokrotnie (tak) wyższy od zwykłej przesyłki priorytetowej. No i znacznie dłużej idzie do adresata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie nie powinna się Pani cieszyć. A złożyła Pani reklamację?
Tego rodzaju przypadki zdarzają się wszędzie. W firmach kurierskich również. Zawsze się trafi jakaś "czarna owca".
Np u nas był listonosz, który chciał zaoszczędzić sobie pracy i po kryjomu podrzucał same awizo zamiast dzwonić do furtki i doręczać listy polecone i paczki. Ale długo nie popracował. Parę skarg do kierowniczki i już sobie szukał innego miejsca pracy. :) (Bo oczywiście nie przyszło mu do głowy żeby zmienić styl działania).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z Pocztą Polską do czynienia mam od kilku lat. Za granicę wysyłałam zarówno paczki jak i przesyłki listowe, priorytetowe jak i te tzw. ekonomiczne. W moim przypadku najbardziej opłaca się wysłać paczkę minimum 4kg ekonomiczną. No, ale to w moim przypadku. A tak w nawiązaniu do arta, co myślał tamtejszy listonosz doręczając pustą, rozerwaną kopertę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.