Facebook Google+ Twitter

Złote Tarasy po ulewie - relacja klienta

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2008-06-28 07:49

Byłem. Widziałem. Znajdowałem się wówczas w sklepie odzieżowym zlokalizowanym na drugim piętrze, niemalże nad samym źródłem przecieku.

Złote Tarasy / Fot. Licencja GNU, autor: Adamon / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Golden_terraces1.jpgPani która szukała dla mnie odpowiednich rozmiarów wybranych spodni, po chwili zaczęła biegać nerwowo od jednego do drugiego końca sklepu, następnie podeszła, przeprosiła i oznajmiła z uśmiechem na twarzy że mają awarię ponieważ zaczyna zalewać im sklep. - Niech Pan sam sprawdzi! - wykrzyknęła odchodząc. Podszedłem z niedowierzaniem do wyjścia trzymając w ręku parę spodni. Nikt nawet nie zwrócił uwagi na to, że odezwały się bramki kontrolne, które służą do zabezpieczenia przed kradzieżą. Szybko odłożyłem spodnie na pierwszą pobliską półkę i wysunąłem się nieco dalej aby obserwować całe zdarzenie.

Wysunąłem, wydaje się tu odpowiednim słowem, ponieważ nie było innego wyjścia niż wyściubić nos zza szyby przy wejściu, z powodu kompletnie zalanej podłogi. Brak możliwości wyjścia. Uwięzieni ludzie w sklepach bali się wyjść i moczyć stopy po kostki w wielkiej kałuży wody. W końcu przyszli do wielkomiejskiego centrum handlowego, a nie na tzw. survival. Mnóstwo myśli, nie wiadomo było co robić. Kałuża zaczęła się powiększać. Personel sklepu chwycił ochoczo za mopy i zaczął odpychać falę która z każdą sekundą naruszała coraz głębiej ich jurysdykcję.

Ja z kolegą postanowiliśmy poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Chyba dzięki pracownikom owego sklepu i ich wesołemu usposobieniu, nie czuć było wtedy dramatu sytuacji.
Zdążyłem przymierzyć spodnie, a następnie je kupić. Kiedy odchodziłem od kasy, zbliżając się do wyjścia zauważyłem że za "walczącymi z mopami", kałuża jest o wiele mniejsza. Podwinęliśmy nogawki i wybiegliśmy ze sklepu uprzejmie dziękując za miłe towarzystwo szanownej obsłudze. Było płytko. Woda zakrywała nam lekko zelówki w butach.

Brodziliśmy ok. 20 metrów, mijając jeszcze trzy butiki po drodze w celu znalezienia suchego gruntu. Kiedy przedostaliśmy się na przeciwną, suchą już stronę holu ujrzeliśmy co tak naprawdę się stało.

Woda z deszczu, który zaskoczył wszystkich w ten ciepły i słoneczny dzień, znalazła nieszczelność w słynnym szklanym dachu "Złotych Tarasów" przy północnej części budynku. Dach w tym miejscu łączy się z wyższymi piętrami biur które wynajmują inne firmy. Zasięg nieszczelności sięgał długości kilku metrów. Widać to było wyraźnie po wodzie która spływała po ścianie jak wodospad. Zalanych zostało kilka wejść do różnych sklepów. InterSport, House, Deichman, iSpot to chyba główni poszkodowani spośród najemców.

Woda spadała się z drugiego piętra na pierwsze. Na tym się kończyło, bo na parterze było już sucho. Mnóstwo gapiów podziwiało niecodzienne zajście. Obsługa "Złotych Tarasów" zareagowała natychmiastowo, uruchamiając ekipy, które codziennie odpowiedzialne są tam za utrzymanie podłogi w czystości. Dziś miały zbierać wodę. Nie wiem jak jest skonstruowany taki wózek czyszczący podłogi, dlatego ich skuteczność wydawała mi się wątpliwa, jednak z czasem rzeczywiście wody zaczęło ubywać.

Pomyślałem, że wreszcie zrobię użytek z posiadanego w telefonie aparatu cyfrowego. Niestety, mój zapał szybko ostudziła zdenerwowana pani, która stała obok, która zabroniła mi robić zdjęcia, a następnie zaczęła wydawać stanowcze polecenia grupie ochroniarzy stojącej obok. No cóż...

Z punktu widzenia przypadkowej publiczności, która miała okazję zaobserwować owe zdarzenie, dramatu nie było. Dla nas, którzy początek sytuacji obserwowali z zalewanego sklepu, w którym byliśmy uwięzieni, sytuacja wyglądała nieco gorzej. Jednak gdy patrzyłem na to już z bezpiecznej perspektywy, to myśli miałem podobne do innych otaczających mnie gapiów. - Trochę wody, nikt się nie rozpuści, ktoś to przecież posprząta - słychać było komentarze. Jednak nasuwa się refleksja. Ile na tym straciły "dotknięte" zdarzeniem sklepy? Tego pewnie się nie dowiemy. Jak dużo straci na tym wizerunek jednego z największych centrów handlowych? Czas pokaże... o ile pokaże.

Paweł Wołczedski, Warszawa

Galeria naszej autorki z zalanych Złotych Tarasów

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

A może by tak się zastanowić dlaczego następują takie przecieki? i tu pokłon w stronę nadzoru budowlanego czy prawidłowo zostały wykonane wszystkie prace budowlane, z tego co mogłem przeczytać i wywnioskować z materiału to na pewno nie

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...która tym samym zabroniła mi robić zdjęć, a następnie zaczęła wydawać stanowcze polecenia grupie ochroniarzy stojącej obok."

Zdjęcia możesz robić, ale możesz nie mieć prawa ich opublikować. Na następny raz stań za kimś i cykaj, a nie ręka w góre i zastanawiamy się nad kadrem :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

dramat, po prostu dramat... ;)))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja tez... sie spodziewalam po tytule, ze tak do tego pierwszego pietra wodaby przynajmniej byla... to by wygladalo wtedy jak wielkie akwarium.... a tak... po kostki..phi... zdarza sie i juz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze to ja co innego rozumiem pod słowem zalane.
ja myślałem że jak zalane to tam wszystko pływa...a tam kilka kropel...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.